PROSZĘ PRZYJĄĆ ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE

Z okazji zbliżających się  Świąt Wielkanocnych składam, Szanownym Czytelnikom i Komentatorom mojego bloga, najserdeczniejsze życzenia. Niech te wyjątkowe dni w roku będą przepełnione wiarą, optymizmem i radosnym, wiosennym nastrojem. Życzę by spotkania w gronie Rodziny i Przyjaciół zostały w Waszej pamięci jako czas dobroci i miłości wzajemnej. Zapomnijmy o troskach i goryczy dnia codziennego. Cieszmy się  wspólnym świętowaniem.

Elżbieta

SERDECZNE ŻYCZENIA PROSZĘ PRZYJĄĆ

Wszystkim Gościom mojego bloga składam szczere i serdeczne życzenia świąteczne. Niech tegoroczne Boże Narodzenie, chociaż bez śniegu, będzie spędzane w magicznej aurze. Zdrowia przede wszystkim i pomyślności niech Wam nie brakuje. Wiernych i oddanych osób przy stole, miłych rozmów i humoru. Oczyszczenia i wyciszenia, momentu na zatrzymanie się i zadumę nad dniem dzisiejszym i jutrem, życzę z całego serca.

Elżbieta

WSPOMNIENIA WIGILIJNE i ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE

W okresie poprzedzającym bezpośrednio święta Bożego Narodzenia przenoszę się często myślami, do mojej wsi, szczęśliwego dzieciństwa u boku rodziców i czworga rodzeństwa. Te chwile dawne, których wyrazistość powinien pokryć kurz minionego czasu, są żywe, co więcej jakby bardziej wyraziste, z każdym przeżytym rokiem. Miło mi, kiedy patrzę na Mamę, pochyloną nad stolnicą, szykującą ciasta, zawijane makowce, babki i sernik. Asystowałyśmy jej ustawieni wokół stołu, oblizując językiem wargi, bo przecież te smakowite słodkości, jadło się kilka razy w roku, właśnie przy okazji Świąt. Choć nasze dzieci miały to na co dzień, podobnie jak ich pociechy, świętujemy zawsze z wielkim pietyzmem i celebrą. Tak obchodzono święta w moim domu rodzinnym, podobnie robię to ja. Staram się zaszczepić i przekazać tą dobrą tradycję w moich dzieciach.

Rok temu napisałam tekst o celebrowaniu wieczerzy wigilijnej w moim domu rodzinnym. Mało osób ten artykuł przeczytało, bo niewielu miałam wtedy odwiedzających. Prowadziłam bloga dopiero  dwa miesiące. Zapraszam moich gości stałych i czytelników okazjonalnych do zapoznania się z tym co napisałam przed Gwiazdką 2014 roku.

WIGILIA W MOIM DOMU

Jedno co łączy nas, wszystkie panie domu, to pragnienie, aby dania i stół wigilijny były wyjątkowe. Do tego jak co rok, zachwycały wszystkich, którzy przy nim usiądą.

Stół przygotuję w tym roku, podobnie jak w poprzednią Wigilię, zgodnie z tradycją przekazaną przez moją mamę. Położę śnieżnobiały obrus, który wyszyłam sama haftem richelieu. Dawno, bo 30 lat temu, kiedy byłam z dzieckiem na trzyletnim urlopie wychowawczym. Bez motywów gwiazdkowych, nie lubię tego. Porcelana też biała, cieniutka, delikatna prosto z Francji. Pod obrusem tradycyjnie pęczek sianka, na talerzyku opłatek, a nad głowami zielona jemioła, powieszona na lampie wraz z kilkoma pięknymi bombkami. W wazonie gałązki żywej jodły, a w narożniku choinka prosto z lasu. Wysoka do samego sufitu, pod nią prezenty. W pokoju pachnie żywicą, a przepiękne lampki mrugając kolorowo tworzą magiczny nastrój. Sześć nakryć, choć jest nas pięcioro, zawsze jedno dodatkowe dla niespodziewanego gościa.

Kiedyś robiłam dwanaście potraw, bo tak nakazuje tradycja. Makiełki i groch z kapustą, niestety musiałam wyeliminować z zestawu, bo całe święta przekładałam niezjedzone z miejsca na miejsce. A co podaję? Zupa tylko i wyłącznie z borowików, czysta z drobno pokrojonymi grzybami na dnie talerza, zaciągnięta śmietanką kremową. Dwa rodzaje ryb smażonych. Jako jedyna jem karpia, pozostali tylko filet z mintaja lub dorsza. Koniecznie mrożony, bo w takim nie ma ości. Ryby smażę na maśle, potem zapiekam w piekarniku z kawałkiem masła na każdej porcji. Gotowana kapusta kiszona, z pokrojonymi podgrzybkami, aż ciemna od nadmiaru grzybów. Własnej roboty pierogi z grzybami i kapustą polane masłem z duszoną cebulą. To danie co rok w samą wigilię robi mąż z córkami. Do mnie należy tylko przygotowanie farszu i ugotowanie. Cała reszta to ich dzieło, a zrobić potrafią pysznie. Mamy też kompot z suszonych owoców (śliwki, jabłka, gruszki, dodaję też kilka rodzynek i moreli). Do tego ziemniaki i sos, dwa rodzaje śledzi i talerz z pieczywem. Oczywiście króluje tu sernik cioci Zosi (przepis podałam w poście z dnia 12. listopada 
http://szescdziesiat-rowna-sie-dwadziescia.blog.pl/2014/11/12/pyszny-sernik-cioci-zosi/
Polecam serdecznie, jest pyszny i łatwy w wykonaniu, a co najważniejsze, zawsze się udaje. Potem pijemy kawę, a Gwiazdor w czerwonej czapeczce z białym pomponem (młodsza córka) rozdaje prezenty. Potem śpiewamy kolędy, a córka przygrywa nam na keyboardzie.

W domu rodzinnym, na wsi nie przychodził Gwiazdor, nie było przebrania, więc mama musiała wymyślić sposób, żebyśmy uwierzyli, że prezenty są od niego. Ubierała nas i wysyłała na dwór, żeby każdy szukał gałązek. Kto będzie miał najwięcej, dostanie najładniejsze prezenty. Czasem trudno było cokolwiek wygrzebać z głębokiego śniegu, ale staraliśmy się bardzo, bo wierzyliśmy, że Święty Mikołaj to doceni. Kiedy podarunki były już pod choinką, mama wołała nas do domu. Tłumaczyła, że Gwiazdor bardzo się spieszył, bo wszystkie dzieci czekają na niego i zostawił to, co miał dla nas i ruszył dalej. Ciekawość i radość z otrzymanych niespodzianek była tak wielka, że nikt nie zastanawiał się długo nad tym, co powiedziała mama. Pamiętam, jednego roku (może miałam trzy lata), mój najstarszy brat dostał cukrową lalę. Wyobraźcie sobie, był rok 1956, na wsi. Duży karton, a na wierzchu celofan tak, że było widać co jest w środku. Wydawało mi się, że ta pięknie pomalowana lalka, w czerwonej sukience, złotych włosach i takich samych bucikach, jest większa ode mnie. Dostał ją od swojej chrzestnej matki, a my pozostali też mieliśmy cukrowe figurki, ale niestety mniejsze. Musiało to być coś wyjątkowego, bo pamiętam do dziś wygląd lalki. Jak u Was wygląda Wigilia i jakie wspomnienia z dzieciństwa macie?

    Nasza tegoroczna choinka                    20151222_203331

            Nasze choinki. Gwiazdka 2015 i 2014.

Z OKAZJI ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA ŻYCZĘ WSZYSTKIM GOŚCIOM MOJEGO BLOGA ZDROWYCH, SPOKOJNYCH, RADOSNYCH CHWIL SPĘDZONYCH W GRONIE NAJBLIŻSZYCH. NIECH AURA WSPÓLNYCH PRZEŻYĆ POZOSTANIE W PAMIĘCI PRZEZ CAŁY ROK.

Z WYRAZAMI SZACUNKU ELŻBIETA

WIGILIA W MOIM DOMU

Jedno co łączy nas, wszystkie panie domu, to pragnienie, aby dania i stół wigilijny były wyjątkowe. Do tego jak co rok, zachwycały wszystkich, którzy przy nim usiądą.

Stół przygotuję w tym roku, podobnie jak w poprzednią Wigilię, zgodnie z tradycją przekazaną przez moją mamę. Położę śnieżnobiały obrus, który wyszyłam sama haftem richelieu. Dawno, bo 30 lat temu, kiedy byłam z dzieckiem na trzyletnim urlopie wychowawczym. Bez motywów gwiazdkowych, nie lubię tego. Porcelana też biała, cieniutka, delikatna prosto z Francji. Pod obrusem tradycyjnie pęczek sianka, na talerzyku opłatek, a nad głowami zielona jemioła, powieszona na lampie wraz z kilkoma pięknymi bombkami. W wazonie gałązki żywej jodły, a w narożniku choinka prosto z lasu. Wysoka do samego sufitu, pod nią prezenty. W pokoju pachnie żywicą, a przepiękne lampki mrugając kolorowo tworzą magiczny nastrój. Sześć nakryć, choć jest nas pięcioro, zawsze jedno dodatkowe dla niespodziewanego gościa.

Kiedyś robiłam dwanaście potraw, bo tak nakazuje tradycja. Makiełki i groch z kapustą, niestety musiałam wyeliminować z zestawu, bo całe święta przekładałam niezjedzone z miejsca na miejsce. A co podaję? Zupa tylko i wyłącznie z borowików, czysta z drobno pokrojonymi grzybami na dnie talerza, zaciągnięta śmietanką kremową. Dwa rodzaje ryb smażonych. Jako jedyna jem karpia, pozostali tylko filet z mintaja lub dorsza. Koniecznie mrożony, bo w takim nie ma ości. Ryby smażę na maśle, potem zapiekam w piekarniku z kawałkiem masła na każdej porcji. Gotowana kapusta kiszona, z pokrojonymi podgrzybkami, aż ciemna od nadmiaru grzybów. Własnej roboty pierogi z grzybami i kapustą polane masłem z duszoną cebulą. To danie co rok w samą wigilię robi mąż z córkami. Do mnie należy tylko przygotowanie farszu i ugotowanie. Cała reszta to ich dzieło, a zrobić potrafią pysznie. Mamy też kompot z suszonych owoców (śliwki, jabłka, gruszki, dodaję też kilka rodzynek i moreli). Do tego ziemniaki i sos, dwa rodzaje śledzi i talerz z pieczywem. Oczywiście króluje tu sernik cioci Zosi (przepis podałam w poście z dnia 12. listopada
http://szescdziesiat-rowna-sie-dwadziescia.blog.pl/2014/11/12/pyszny-sernik-cioci-zosi/
). Polecam serdecznie, jest pyszny i łatwy w wykonaniu, a co najważniejsze, zawsze się udaje. Potem pijemy kawę, a Gwiazdor w czerwonej czapeczce z białym pomponem (młodsza córka) rozdaje prezenty. Potem śpiewamy kolędy, a córka przygrywa nam na keyboardzie.

W domu rodzinnym, na wsi nie przychodził Gwiazdor, nie było przebrania, więc mama musiała wymyślić sposób, żebyśmy uwierzyli, że prezenty są od niego. Ubierała nas i wysyłała na dwór, żeby każdy szukał gałązek. Kto będzie miał najwięcej, dostanie najładniejsze prezenty. Czasem trudno było cokolwiek wygrzebać z głębokiego śniegu, ale staraliśmy się bardzo, bo wierzyliśmy, że Święty Mikołaj to doceni. Kiedy podarunki były już pod choinką, mama wołała nas do domu. Tłumaczyła, że Gwiazdor bardzo się spieszył, bo wszystkie dzieci czekają na niego i zostawił to, co miał dla nas i ruszył dalej. Ciekawość i radość z otrzymanych niespodzianek była tak wielka, że nikt nie zastanawiał się długo nad tym, co powiedziała mama. Pamiętam, jednego roku (może miałam trzy lata), mój najstarszy brat dostał cukrową lalę. Wyobraźcie sobie, był rok 1956, na wsi. Duży karton, a na wierzchu celofan tak, że było widać co jest w środku. Wydawało mi się, że ta pięknie pomalowana lalka, w czerwonej sukience, złotych włosach i takich samych bucikach, jest większa ode mnie. Dostał ją od swojej chrzestnej matki, a my pozostali też mieliśmy cukrowe figurki, ale niestety mniejsze. Musiało to być coś wyjątkowego, bo pamiętam do dziś wygląd lalki. Jak u Was wygląda Wigilia i jakie wspomnienia z dzieciństwa macie?

Nasza tegoroczna choinka

Nasza tegoroczna choinka

POMYSŁ NA ORYGINALNY PREZENT ŚWIĄTECZNY

Do świąt zostało kilka dni, może właśnie w tym roku pora zaskoczyć najbliższych niecodziennymi prezentami.

Można bez żadnego wysiłku, nawet nie wychodząc z domu, zaopatrzyć się w upominki, które już w momencie otrzymania zrobią na obdarowanym duże wrażenie, a nawet podniosą poziom adrenaliny. Skarpetki, pidżama, koszulka to już przeszłość. Dla młodych ludzi, którzy uwielbiają przygodę z dreszczykiem emocji w tle, proponuję kilka ciekawych podarunków. Wiele osób już od dawna ma ochotę na atrakcyjne popołudniowe wyjście i przeżycie przygody, ale wahają się: bo drogo, może innym razem, nie mam czasu lub nie mam z kim. Nie będą mogli się wycofać, kiedy otrzymają w prezencie gwiazdkowym voucher na jedną z niezwykle atrakcyjnych przygód. Kilka propozycji znam, bo otrzymały je w prezencie moje dzieci. Mogę więc polecić je z pełną odpowiedzialnością.

1. Przejazd po profesjonalnym torze wyścigowym samochodem Lamborghini. Silnik o mocy 520 koni mechanicznych, ciężar własny ponad 1,5 tony, przyśpieszenie do setki z prędkością błyskawicy w 3,8 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 315 km/h. To nie jest auto, a prawdziwy statek kosmiczny! Nie należy się bać, ponieważ każdy uczestnik tej niezwykłej jazdy przechodzi mini szkolenie, a maszynę prowadzi kierowca odpowiednio do tego przygotowany. W trakcie rajdu można nakręcić film, zrobić kilka pamiątkowych zdjęć, by móc wracać wspomnieniami do chwili spełnienia marzenia. W zależności od ilości okrążeń i wyboru toru, voucher można kupić (przez internet) za cenę od 230 do 1050 złotych. Mój syn dostał ten prezent (jako składka od wszystkich) na urodziny. Ponieważ jest fanem motoryzacji, uznaliśmy, że ten podarunek najbardziej go ucieszy i tak też było!

pl.wikipedia.org/wiki/Lamborghini

pl.wikipedia.org/wiki/Lamborghini

2. Lot w tunelu aerodynamicznym. Ten podarunek ucieszy osoby, które od dawna pragną skoczyć ze spadochronem, ale niestety brak im odwagi. Ten rodzaj lotu jest namiastką prawdziwego skoku tyle, że na ziemi, więc można czuć się bezpiecznie. Dla przyszłych skoczków spadochronowych może być formą inicjacji. Przybliżę to urządzenie. Jest to ogromna tuba z wiatrakiem dającym powiew 200 km/h. Urządzenie wytwarza potężny strumień powietrza, który unosi człowieka i sprawia, że lot jest płynny. W ofercie świątecznej taka atrakcja może kosztować 220 złotych i obejmuje 25 minut szkolenia oraz 2 minuty lotu. Z tej formy rozrywki mogą skorzystać całe rodziny. Najbardziej może zachwycić starsze dzieci. Bezpieczny i niezwykle atrakcyjny prezent świąteczny.

http://shopping.godealla.pl/promocja/warszawa/591105/ekscytujacy-lot-w-tunelu-aerodynamicznym-od-7990-zl-w-maxfly-do-36


http://shopping.godealla.pl/promocja/warszawa/591105/ekscytujacy-lot-w-tunelu-aerodynamicznym-od-7990-zl-w-maxfly-do-36

3. A teraz coś dla pań, które pracą zawodową, opieką nad dziećmi (wnukami) i porządkami świątecznymi, nadszarpnęły swoją kondycję i potrzebują regeneracji sił, odprężenia i relaksu. Polecam gorąco, bo z takiej przyjemności skorzystała córka. Oczywiście wyjście do ekskluzywnego SPA dostała także w prezencie urodzinowym. Tak opisała swój pobyt w tym miejscu. Wygodne łóżko przeznaczone do masażu, a w powietrzu delikatny zapach czekolady. Miała wrażenie, że czuje w ustach jej smak. Masaż czekoladowy wykonywany jest prawdziwą czekoladą z mikroelementami i substancjami odżywczymi, które nawilżą i rozświetlą skórę. Olejek migdałowy jest dodatkowym składnikiem dającym subtelny zapach i regenerującym skórę. To prawdziwa uczta dla ciała i duszy. Koszt 170 zł.

symfoniapiekna.pl/spa/terapie-organique/terapia-czekolada/

symfoniapiekna.pl/spa/terapie-organique/terapia-czekolada/

Mam wiele innych równie atrakcyjnych propozycji m.in.: skok na bungee, strzelanie na profesjonalnej strzelnicy, jazda za kierownicą gokarta, lot paralotnią czy nurkowanie we dwoje. Jestem ciekawa jakie pomysły na prezenty macie Wy?

PYSZNY SERNIK CIOCI ZOSI

Na osłodę po ostatnim ciężkostrawnym wpisie o polityce polecam pyszny sernik :-)

Miłe są dla mnie wspomnienia z okresu kiedy byłam młodą mężatką. Wówczas cała rodzina zjeżdżała się do rodziców na każde imieniny, święta i tak bez powodu, żeby ich odwiedzić i po prostu być razem, a oni mogli nacieszyć się wnukami. Każda z kobiet w naszej rodzinie przywoziła swoje najlepsze dania. Ja osobiście nigdy nie lubiłam sernika, wydawało mi się, że ser rośnie w buzi i go nie połknę. Zdanie zmieniłam, gdy moja siostra Zosia przywiozła sernik według własnego przepisu. Niebo w gębie, do tego prosty w wykonaniu i co najważniejsze zawsze się udaje! Kiedy po raz pierwszy upiekłam to ciasto, zaprosiłam siostrę z mężem i dziećmi na wspólną degustację. Przyjechali, ale mogłam ich poczęstować tylko sernikiem ze sklepu, bo mój zjedliśmy sami w ciągu jednego popołudnia ;-)

Teraz, gdy do domu przyjeżdżają w odwiedziny moje dzieci, oczywiście witam je najlepszym ciastem, jakie potrafię upiec, czyli…… sernikiem cioci Zosi. Nigdy ten wypiek nam się nie znudzi, nigdy nie powiemy, że mamy go dosyć, dlatego chciałabym podzielić się przepisem z Wami moi Drodzy Czytelnicy. Zbliżają się święta Bożego Narodzenia, więc zachęcam serdecznie do przyjęcia gości i zachwycenia rodziny nowym specjałem własnego wypieku.

Składniki na ciasto kruche                                           Składniki na masę serową

1 kostka masła (250 gram)                                        1 op. masła roślinnego (250 gram)

2,5 szklanki mąki                                                      1 kilogram sera śmietankowego

1 szklanka cukru pudru                                             8 żółtek

1 całe jajo                                                                100 gram rodzynek

1 łyżka proszku do pieczenia                                   2 ¼ szklanki cukru

1 cukier waniliowy  (mała paczka)                           1 łyżka mąki ziemniaczanej

3 łyżki kakao                                                           1 łyżka mąki krupczatki

                                                                               białko z 8 jaj

Wykonanie ciasta

Masło o temperaturze pokojowej posiekać i połączyć z pozostałymi składnikami w jednolitą masę. Gotowe ciasto podzielić na dwie części. Jedną zamrozić, drugą schłodzić w lodówce. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia ciast, posmarować masłem, posypać delikatnie kaszką manną i wyłożyć formę schłodzonym w lodówce ciastem. Włożyć do nagrzanego piekarnika (180°C) na 10 minut. Wyciągnąć i ostudzić.

Wykonanie masy serowej

Masło roślinne ucierać z cukrem na jednolitą masę tak długo aż nie będzie czuć w niej kryształków. Nie przerywając ucierania dodawać po jednym żółtku. W innym naczyniu przygotować ser śmietankowy, delikatnie go rozmieszać. Do sera (UWAGA!!!!!!! nie odwrotnie, bo masa się zwarzy) dokładać po łyżce masy z masła, cukru i żółtek i dalej ucierać. Po połączeniu tych składników dodać mąkę ziemniaczaną oraz krupczatkę i delikatnie wymieszać. Ubić pianę z białek na sztywno. Połączyć z masą serową. Dodać wcześniej namoczone, odcedzone i posypane mąką rodzynki. Całość wylać na upieczony spód, a zamrożone ciasto zetrzeć na tarce bezpośrednio na wylaną masę i przykryć nim równomiernie jego powierzchnię. Tak przygotowane ciasto wkładamy do nagrzanego piekarnika o temperaturze 180 stopni na 1 godzinę i 20 minut.

Zapewniam Was, że sernik jest wspaniały, utrzymuje świeżość nawet do tygodnia. Można go także zamrozić.

Zapraszam do wypróbowania przepisu, a w przypadku jakichkolwiek wątpliwości proszę pytać w komentarzach, na pewno odpowiem.

P.S. Zdjęcie sernika jest fatalnej jakości, ale nigdy nie zdążyłam zrobić lepszego, bo zanim się zorientowałam to ciasto było już zjedzone:-)

sernik