WSPOMNIENIA WIGILIJNE i ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE

W okresie poprzedzającym bezpośrednio święta Bożego Narodzenia przenoszę się często myślami, do mojej wsi, szczęśliwego dzieciństwa u boku rodziców i czworga rodzeństwa. Te chwile dawne, których wyrazistość powinien pokryć kurz minionego czasu, są żywe, co więcej jakby bardziej wyraziste, z każdym przeżytym rokiem. Miło mi, kiedy patrzę na Mamę, pochyloną nad stolnicą, szykującą ciasta, zawijane makowce, babki i sernik. Asystowałyśmy jej ustawieni wokół stołu, oblizując językiem wargi, bo przecież te smakowite słodkości, jadło się kilka razy w roku, właśnie przy okazji Świąt. Choć nasze dzieci miały to na co dzień, podobnie jak ich pociechy, świętujemy zawsze z wielkim pietyzmem i celebrą. Tak obchodzono święta w moim domu rodzinnym, podobnie robię to ja. Staram się zaszczepić i przekazać tą dobrą tradycję w moich dzieciach.

Rok temu napisałam tekst o celebrowaniu wieczerzy wigilijnej w moim domu rodzinnym. Mało osób ten artykuł przeczytało, bo niewielu miałam wtedy odwiedzających. Prowadziłam bloga dopiero  dwa miesiące. Zapraszam moich gości stałych i czytelników okazjonalnych do zapoznania się z tym co napisałam przed Gwiazdką 2014 roku.

WIGILIA W MOIM DOMU

Jedno co łączy nas, wszystkie panie domu, to pragnienie, aby dania i stół wigilijny były wyjątkowe. Do tego jak co rok, zachwycały wszystkich, którzy przy nim usiądą.

Stół przygotuję w tym roku, podobnie jak w poprzednią Wigilię, zgodnie z tradycją przekazaną przez moją mamę. Położę śnieżnobiały obrus, który wyszyłam sama haftem richelieu. Dawno, bo 30 lat temu, kiedy byłam z dzieckiem na trzyletnim urlopie wychowawczym. Bez motywów gwiazdkowych, nie lubię tego. Porcelana też biała, cieniutka, delikatna prosto z Francji. Pod obrusem tradycyjnie pęczek sianka, na talerzyku opłatek, a nad głowami zielona jemioła, powieszona na lampie wraz z kilkoma pięknymi bombkami. W wazonie gałązki żywej jodły, a w narożniku choinka prosto z lasu. Wysoka do samego sufitu, pod nią prezenty. W pokoju pachnie żywicą, a przepiękne lampki mrugając kolorowo tworzą magiczny nastrój. Sześć nakryć, choć jest nas pięcioro, zawsze jedno dodatkowe dla niespodziewanego gościa.

Kiedyś robiłam dwanaście potraw, bo tak nakazuje tradycja. Makiełki i groch z kapustą, niestety musiałam wyeliminować z zestawu, bo całe święta przekładałam niezjedzone z miejsca na miejsce. A co podaję? Zupa tylko i wyłącznie z borowików, czysta z drobno pokrojonymi grzybami na dnie talerza, zaciągnięta śmietanką kremową. Dwa rodzaje ryb smażonych. Jako jedyna jem karpia, pozostali tylko filet z mintaja lub dorsza. Koniecznie mrożony, bo w takim nie ma ości. Ryby smażę na maśle, potem zapiekam w piekarniku z kawałkiem masła na każdej porcji. Gotowana kapusta kiszona, z pokrojonymi podgrzybkami, aż ciemna od nadmiaru grzybów. Własnej roboty pierogi z grzybami i kapustą polane masłem z duszoną cebulą. To danie co rok w samą wigilię robi mąż z córkami. Do mnie należy tylko przygotowanie farszu i ugotowanie. Cała reszta to ich dzieło, a zrobić potrafią pysznie. Mamy też kompot z suszonych owoców (śliwki, jabłka, gruszki, dodaję też kilka rodzynek i moreli). Do tego ziemniaki i sos, dwa rodzaje śledzi i talerz z pieczywem. Oczywiście króluje tu sernik cioci Zosi (przepis podałam w poście z dnia 12. listopada 
http://szescdziesiat-rowna-sie-dwadziescia.blog.pl/2014/11/12/pyszny-sernik-cioci-zosi/
Polecam serdecznie, jest pyszny i łatwy w wykonaniu, a co najważniejsze, zawsze się udaje. Potem pijemy kawę, a Gwiazdor w czerwonej czapeczce z białym pomponem (młodsza córka) rozdaje prezenty. Potem śpiewamy kolędy, a córka przygrywa nam na keyboardzie.

W domu rodzinnym, na wsi nie przychodził Gwiazdor, nie było przebrania, więc mama musiała wymyślić sposób, żebyśmy uwierzyli, że prezenty są od niego. Ubierała nas i wysyłała na dwór, żeby każdy szukał gałązek. Kto będzie miał najwięcej, dostanie najładniejsze prezenty. Czasem trudno było cokolwiek wygrzebać z głębokiego śniegu, ale staraliśmy się bardzo, bo wierzyliśmy, że Święty Mikołaj to doceni. Kiedy podarunki były już pod choinką, mama wołała nas do domu. Tłumaczyła, że Gwiazdor bardzo się spieszył, bo wszystkie dzieci czekają na niego i zostawił to, co miał dla nas i ruszył dalej. Ciekawość i radość z otrzymanych niespodzianek była tak wielka, że nikt nie zastanawiał się długo nad tym, co powiedziała mama. Pamiętam, jednego roku (może miałam trzy lata), mój najstarszy brat dostał cukrową lalę. Wyobraźcie sobie, był rok 1956, na wsi. Duży karton, a na wierzchu celofan tak, że było widać co jest w środku. Wydawało mi się, że ta pięknie pomalowana lalka, w czerwonej sukience, złotych włosach i takich samych bucikach, jest większa ode mnie. Dostał ją od swojej chrzestnej matki, a my pozostali też mieliśmy cukrowe figurki, ale niestety mniejsze. Musiało to być coś wyjątkowego, bo pamiętam do dziś wygląd lalki. Jak u Was wygląda Wigilia i jakie wspomnienia z dzieciństwa macie?

    Nasza tegoroczna choinka                    20151222_203331

            Nasze choinki. Gwiazdka 2015 i 2014.

Z OKAZJI ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA ŻYCZĘ WSZYSTKIM GOŚCIOM MOJEGO BLOGA ZDROWYCH, SPOKOJNYCH, RADOSNYCH CHWIL SPĘDZONYCH W GRONIE NAJBLIŻSZYCH. NIECH AURA WSPÓLNYCH PRZEŻYĆ POZOSTANIE W PAMIĘCI PRZEZ CAŁY ROK.

Z WYRAZAMI SZACUNKU ELŻBIETA

ŚWIĘTA BOŻEGO NARODZENIA. TRADYCJE I ZWYCZAJE ZWIĄZANE Z PODARUNKAMI.

Tym razem zapraszam serdecznie do przeczytania tekstu lżejszego, na czasie. Boże Narodzenie zbliża się szybkim krokiem, niedługo zapuka do naszych drzwi, a wraz z nim Mikołaj, Gwiazdor, Dziadek Mróz czy inny Pan przyniesie i obdaruje nas  prezentami. Czekamy na wieczór wigilijny i pełno pięknie zapakowanych pudełek z niespodziankami dla dzieci i dorosłych. Nie ważne ile mamy lat, na prezent czekamy niezmiennie każdego roku, bo wierzymy w św. Mikołaja, w to , że przybywa saniami ciągnionymi przez dorodne renifery z dalekiej, mroźnej Laponii  na północy Finlandii i na pewno o nas też będzie pamiętał. 

W Polsce i wielu krajach o podobnej kulturze do naszej, prezenty przynosi Gwiazdor. Jest to pan z białą broda, w czerwonym stroju, miły i przyjemny dla każdego. Najbardziej kochają go dzieci. Dorośli wiedzą, że mogą dostać lanie rózgą, bo nie zawsze byli grzeczni. Czasem  Mikołaj nie pokazuje się nikomu, zostawia prezenty pod choinką, w pustym pokoju i pędzi dalej by obdarować wszystkich czekających na jego wizytę. W Polsce po wigilii dostajemy prezenty, a jak jest w innych krajach? Pozwólcie, że przedstawię Wam to w krótkiej prezentacji.

Włosi na prezenty czekają do rana. Niektóre rodziny celebrują kolację wigilijną, ale wiele rodzin zaczyna w tym kraju świętowanie dopiero od 25 grudnia i właśnie w tym dniu rozdawane są prezenty, bo najważniejszym świętem dla Włochów jest pierwszy dzień Bożego Narodzenia. Dzieci młodsze dostają zabawki, starsze smartfony lub inny sprzęt elektroniczny. Panie obdarowuje się przede wszystkim perfumami albo galanterią skórzaną. Zazwyczaj Mikołaj przychodzi po cichu o północy, kiedy wszyscy już śpią i zostawia podarki dla całej rodziny.

W Norwegii świętowanie zaczyna się od mszy, około godziny 16.00 w dniu 24 grudnia. Po zakończeniu uroczystości kościelnych biją dzwony, a wierni udają się do swoich domów i otwierają prezenty. Ci, którzy nie byli w kościele czekają na dzwony i punktualnie o godzinie 17.00 otwierają prezenty. Nie wszyscy Norwegowie celebrują tę tradycję. W niektórych domach, podobnie jak we Włoszech prezenty odwija się dopiero rano pierwszego dnia  świąt Bożego Narodzenia. Tu św. Mikołaj bardziej przypomina krasnala w czerwonej czapce z długą białą brodą.

W Australii święta Bożego Narodzenia obchodzone są w zupełnie innej scenerii niż w Europie. Toteż Mikołaj przybywa z prezentami w inny sposób, czyli przypływa na desce surfingowej lub wychodzi z morskich fal. Australijskie rodziny, mieszkające nad wodami, celebrują często święta przy stole ustawionym na piaszczystej plaży, na brzegu oceanu, a ma to miejsce 25 grudnia. Ze względu na upały Mikołaj ma strój letni, czyli krótkie spodenki i koszulkę, kapelusz zamiast ciepłej czapy obszytej futrem, a na nogach japonki. Towarzyszą mu misie koala i kangury w miejsce nam znanych reniferów.

Wiszące, czerwone skarpetki, to domena Irlandczyków i Amerykanów. W Irlandii, ci co liczą na dużych rozmiarów paczki, zamiast skarpetki, wieszają przy swoim łóżku poszewkę lub worek. Św. Mikołaj odwiedza ich, po cichu, w nocy z 24 na 25 grudnia. W oknach domów pali się świeca, by nie zabłądził i nie ominął żadnego domu. W USA, skarpety wiesza się z reguły przy kominku, bo Santa Claus wchodzi do domów przez komin, więc uzasadnione jest wybranie tego miejsca. W tym kraju, jak mało gdzie na świecie, dekoruje się też domy (zewnętrzne ściany i dachy) setkami migających światełek. Tworzy to dodatkowy element świątecznego nastroju, bajkowej aury.

W Meksyku do dziś pielęgnowana jest i ciągle żywa tradycja chowania prezentów i zgadywania, gdzie został ukryty. Jest to dodatkowa atrakcja, forma zabawy, zwłaszcza dla dzieci. Właśnie dla najmłodszych pod sufitem wieszane są kolorowe kubeczki wypełnione mąką lub piaskiem. W jednym z nich ukryta jest niespodzianka. Zabawa polega na tym, by jak najszybciej wytypować miejsce, w którym ukryty jest podarunek.

Z kolei w Hiszpanii na prezent trzeba poczekać do Trzech Króli. Ale tendencja idzie w kierunku podobnej tradycji jak w innych krajach. Coraz więcej rodzin obdarowuje się prezentami w pierwsze święto Bożego Narodzenia czyli 25 grudnia. Hiszpanie mimo to kultywują dawną tradycję, czyli wierzą , że prezenty przynoszą Trzej Królowie, a nie  tak jak my, św. Mikołaj. Zwolennicy starej tradycji zostawiają podarki 5 stycznia wieczorem, a uroczyste ich rozpakowanie ma miejsce 6 stycznia rano. Dzieci wierzą, że trzej wędrowcy goszczą w ich domu i zostawiają im na talerzykach słodycze.

Francuzi nie obchodzą wigilii, zaczynają święta od 25 grudnia. Rano na wszystkich czekają prezenty. Dzieci wierzą, że to mały Jezus przynosi im oczekiwane podarunki. Przychodzi w poprzednią noc i wkłada je do bucików postawionych przy kominku.

Przedstawiłam Wam kilka ciekawych zwyczajów związanych z obdarowywaniem się prezentami w okresie świąt Bożego Narodzenia. Może znacie inne tradycje? Zapraszam do podzielenia się wiedzą na ten temat w komentarzach.

Inspiracja. Piątkowo -niedzielny (11-13.12.2015 roku) Głos Wielkopolski.Jolanta Korucu ,,Gdzie szukać prezentów”.

WIGILIA W MOIM DOMU

Jedno co łączy nas, wszystkie panie domu, to pragnienie, aby dania i stół wigilijny były wyjątkowe. Do tego jak co rok, zachwycały wszystkich, którzy przy nim usiądą.

Stół przygotuję w tym roku, podobnie jak w poprzednią Wigilię, zgodnie z tradycją przekazaną przez moją mamę. Położę śnieżnobiały obrus, który wyszyłam sama haftem richelieu. Dawno, bo 30 lat temu, kiedy byłam z dzieckiem na trzyletnim urlopie wychowawczym. Bez motywów gwiazdkowych, nie lubię tego. Porcelana też biała, cieniutka, delikatna prosto z Francji. Pod obrusem tradycyjnie pęczek sianka, na talerzyku opłatek, a nad głowami zielona jemioła, powieszona na lampie wraz z kilkoma pięknymi bombkami. W wazonie gałązki żywej jodły, a w narożniku choinka prosto z lasu. Wysoka do samego sufitu, pod nią prezenty. W pokoju pachnie żywicą, a przepiękne lampki mrugając kolorowo tworzą magiczny nastrój. Sześć nakryć, choć jest nas pięcioro, zawsze jedno dodatkowe dla niespodziewanego gościa.

Kiedyś robiłam dwanaście potraw, bo tak nakazuje tradycja. Makiełki i groch z kapustą, niestety musiałam wyeliminować z zestawu, bo całe święta przekładałam niezjedzone z miejsca na miejsce. A co podaję? Zupa tylko i wyłącznie z borowików, czysta z drobno pokrojonymi grzybami na dnie talerza, zaciągnięta śmietanką kremową. Dwa rodzaje ryb smażonych. Jako jedyna jem karpia, pozostali tylko filet z mintaja lub dorsza. Koniecznie mrożony, bo w takim nie ma ości. Ryby smażę na maśle, potem zapiekam w piekarniku z kawałkiem masła na każdej porcji. Gotowana kapusta kiszona, z pokrojonymi podgrzybkami, aż ciemna od nadmiaru grzybów. Własnej roboty pierogi z grzybami i kapustą polane masłem z duszoną cebulą. To danie co rok w samą wigilię robi mąż z córkami. Do mnie należy tylko przygotowanie farszu i ugotowanie. Cała reszta to ich dzieło, a zrobić potrafią pysznie. Mamy też kompot z suszonych owoców (śliwki, jabłka, gruszki, dodaję też kilka rodzynek i moreli). Do tego ziemniaki i sos, dwa rodzaje śledzi i talerz z pieczywem. Oczywiście króluje tu sernik cioci Zosi (przepis podałam w poście z dnia 12. listopada
http://szescdziesiat-rowna-sie-dwadziescia.blog.pl/2014/11/12/pyszny-sernik-cioci-zosi/
). Polecam serdecznie, jest pyszny i łatwy w wykonaniu, a co najważniejsze, zawsze się udaje. Potem pijemy kawę, a Gwiazdor w czerwonej czapeczce z białym pomponem (młodsza córka) rozdaje prezenty. Potem śpiewamy kolędy, a córka przygrywa nam na keyboardzie.

W domu rodzinnym, na wsi nie przychodził Gwiazdor, nie było przebrania, więc mama musiała wymyślić sposób, żebyśmy uwierzyli, że prezenty są od niego. Ubierała nas i wysyłała na dwór, żeby każdy szukał gałązek. Kto będzie miał najwięcej, dostanie najładniejsze prezenty. Czasem trudno było cokolwiek wygrzebać z głębokiego śniegu, ale staraliśmy się bardzo, bo wierzyliśmy, że Święty Mikołaj to doceni. Kiedy podarunki były już pod choinką, mama wołała nas do domu. Tłumaczyła, że Gwiazdor bardzo się spieszył, bo wszystkie dzieci czekają na niego i zostawił to, co miał dla nas i ruszył dalej. Ciekawość i radość z otrzymanych niespodzianek była tak wielka, że nikt nie zastanawiał się długo nad tym, co powiedziała mama. Pamiętam, jednego roku (może miałam trzy lata), mój najstarszy brat dostał cukrową lalę. Wyobraźcie sobie, był rok 1956, na wsi. Duży karton, a na wierzchu celofan tak, że było widać co jest w środku. Wydawało mi się, że ta pięknie pomalowana lalka, w czerwonej sukience, złotych włosach i takich samych bucikach, jest większa ode mnie. Dostał ją od swojej chrzestnej matki, a my pozostali też mieliśmy cukrowe figurki, ale niestety mniejsze. Musiało to być coś wyjątkowego, bo pamiętam do dziś wygląd lalki. Jak u Was wygląda Wigilia i jakie wspomnienia z dzieciństwa macie?

Nasza tegoroczna choinka

Nasza tegoroczna choinka

POMYSŁ NA ORYGINALNY PREZENT ŚWIĄTECZNY

Do świąt zostało kilka dni, może właśnie w tym roku pora zaskoczyć najbliższych niecodziennymi prezentami.

Można bez żadnego wysiłku, nawet nie wychodząc z domu, zaopatrzyć się w upominki, które już w momencie otrzymania zrobią na obdarowanym duże wrażenie, a nawet podniosą poziom adrenaliny. Skarpetki, pidżama, koszulka to już przeszłość. Dla młodych ludzi, którzy uwielbiają przygodę z dreszczykiem emocji w tle, proponuję kilka ciekawych podarunków. Wiele osób już od dawna ma ochotę na atrakcyjne popołudniowe wyjście i przeżycie przygody, ale wahają się: bo drogo, może innym razem, nie mam czasu lub nie mam z kim. Nie będą mogli się wycofać, kiedy otrzymają w prezencie gwiazdkowym voucher na jedną z niezwykle atrakcyjnych przygód. Kilka propozycji znam, bo otrzymały je w prezencie moje dzieci. Mogę więc polecić je z pełną odpowiedzialnością.

1. Przejazd po profesjonalnym torze wyścigowym samochodem Lamborghini. Silnik o mocy 520 koni mechanicznych, ciężar własny ponad 1,5 tony, przyśpieszenie do setki z prędkością błyskawicy w 3,8 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 315 km/h. To nie jest auto, a prawdziwy statek kosmiczny! Nie należy się bać, ponieważ każdy uczestnik tej niezwykłej jazdy przechodzi mini szkolenie, a maszynę prowadzi kierowca odpowiednio do tego przygotowany. W trakcie rajdu można nakręcić film, zrobić kilka pamiątkowych zdjęć, by móc wracać wspomnieniami do chwili spełnienia marzenia. W zależności od ilości okrążeń i wyboru toru, voucher można kupić (przez internet) za cenę od 230 do 1050 złotych. Mój syn dostał ten prezent (jako składka od wszystkich) na urodziny. Ponieważ jest fanem motoryzacji, uznaliśmy, że ten podarunek najbardziej go ucieszy i tak też było!

pl.wikipedia.org/wiki/Lamborghini

pl.wikipedia.org/wiki/Lamborghini

2. Lot w tunelu aerodynamicznym. Ten podarunek ucieszy osoby, które od dawna pragną skoczyć ze spadochronem, ale niestety brak im odwagi. Ten rodzaj lotu jest namiastką prawdziwego skoku tyle, że na ziemi, więc można czuć się bezpiecznie. Dla przyszłych skoczków spadochronowych może być formą inicjacji. Przybliżę to urządzenie. Jest to ogromna tuba z wiatrakiem dającym powiew 200 km/h. Urządzenie wytwarza potężny strumień powietrza, który unosi człowieka i sprawia, że lot jest płynny. W ofercie świątecznej taka atrakcja może kosztować 220 złotych i obejmuje 25 minut szkolenia oraz 2 minuty lotu. Z tej formy rozrywki mogą skorzystać całe rodziny. Najbardziej może zachwycić starsze dzieci. Bezpieczny i niezwykle atrakcyjny prezent świąteczny.

http://shopping.godealla.pl/promocja/warszawa/591105/ekscytujacy-lot-w-tunelu-aerodynamicznym-od-7990-zl-w-maxfly-do-36


http://shopping.godealla.pl/promocja/warszawa/591105/ekscytujacy-lot-w-tunelu-aerodynamicznym-od-7990-zl-w-maxfly-do-36

3. A teraz coś dla pań, które pracą zawodową, opieką nad dziećmi (wnukami) i porządkami świątecznymi, nadszarpnęły swoją kondycję i potrzebują regeneracji sił, odprężenia i relaksu. Polecam gorąco, bo z takiej przyjemności skorzystała córka. Oczywiście wyjście do ekskluzywnego SPA dostała także w prezencie urodzinowym. Tak opisała swój pobyt w tym miejscu. Wygodne łóżko przeznaczone do masażu, a w powietrzu delikatny zapach czekolady. Miała wrażenie, że czuje w ustach jej smak. Masaż czekoladowy wykonywany jest prawdziwą czekoladą z mikroelementami i substancjami odżywczymi, które nawilżą i rozświetlą skórę. Olejek migdałowy jest dodatkowym składnikiem dającym subtelny zapach i regenerującym skórę. To prawdziwa uczta dla ciała i duszy. Koszt 170 zł.

symfoniapiekna.pl/spa/terapie-organique/terapia-czekolada/

symfoniapiekna.pl/spa/terapie-organique/terapia-czekolada/

Mam wiele innych równie atrakcyjnych propozycji m.in.: skok na bungee, strzelanie na profesjonalnej strzelnicy, jazda za kierownicą gokarta, lot paralotnią czy nurkowanie we dwoje. Jestem ciekawa jakie pomysły na prezenty macie Wy?

GWIAZDKOWA AURA W EUROPIE

W połowie października odwiedziłam z rodziną Sztokholm. Stolica Szwecji przywitała nas dekoracjami bożonarodzeniowymi.
Zawsze wydawało mi się, że w Polsce przesadzamy z pośpiechem. Albowiem dekoracje świąteczne pojawiają się u nas prawie dwa miesiące przed Bożym Narodzeniem. Jednak nigdy nie spotkałam ich na ulicach i w witrynach sklepowych wcześniej niż po Święcie Zmarłych i Zaduszkach. Ogromnie zaskoczona byłam więc dekoracjami świątecznymi w stolicy Szwecji już w połowie października. Prawda, nie było to oficjalne, uroczyste włączenie świątecznego oświetlenia ulicznego, bo to miało miejsce dopiero 22.11, ale lampki choinkowe na markizach kawiarenek, łańcuchy z igliwia zawieszone nad uliczkami wokół głównego placu, motywy Mikołaja, sań, reniferów na wystawach sklepowych witały mieszkańców i turystów. Więc nie my, Polacy jesteśmy pierwsi. Dekorujemy się razem z całą Europą. Oto niektóre stolice i nie tylko, w szacie świątecznej:

Paryż

http://www.telegraph.co.uk/news/worldnews/europe/france/10539508/The-French-do-gaiety-and-Christmas-far-better.html


http://www.telegraph.co.uk/news/worldnews/europe/france/10539508/The-French-do-gaiety-and-Christmas-far-better.html

Niekwestionowaną stolicą dekoracji świątecznych: bogactwa, różnorodności, przepychu, koloru złota jest Paryż. Dech w piersiach zapiera widok Pól Elizejskich, gdzie niezliczona ilość maleńkich lampek zawieszonych na drzewach wzdłuż ulicy tworzy bajeczny klimat. Wystrój świąteczny ulic i galerii handlowych zachwyca nie tylko turystów, ale także mieszkańców Paryża, którzy licznie uczestniczą w uroczystym włączeniu świątecznego oświetlenia. Wystawy w znanych galeriach są autorstwa słynnych projektantów. W środku Galerii Lafayette przy bulwarze Haussmanna, stoi wielka choinka, projektowana każdego roku na nowo. Można podziwiać ją z dołu, ale także z  poziomu kolejnych pięter. By obejrzeć cuda świątecznego Paryża, przybywają tu setki tysięcy turystów z całego świata.

Sztokholm

http://direction-sweden.blogspot.se/


http://direction-sweden.blogspot.se/

Stolicę Szwecji przyozdabia się motywami północy, więc sanie, renifery, ośnieżone choinki są częstymi elementami dekoracji w mieście. A jak wygląda Finlandia, ojczyzna Świętego Mikołaja?

Laponia

http://www.magazynallinclusive.pl/europa/laponia-prawdziwy-dom-swietego-mikolaja.html


http://www.magazynallinclusive.pl/europa/laponia-prawdziwy-dom-swietego-mikolaja.html

Warszawa

W sobotę 6 grudnia w Warszawie po raz siódmy zostaną uroczyście włączone światła świąteczne. Zapowiadane jest przybycie Świętego Mikołaja z elfami prosto z Laponii, a mieszkańcy i turyści zapewne chętnie wezmą udział w tym niezwykłym wydarzeniu.

http://www.rp.pl/galeria/957459.html


http://www.rp.pl/galeria/957459.html

Berlin

Jak co roku również Berlin rozbłyśnie świątecznymi światełkami. Zapach pierników będzie się unosił w całym mieście, a glög będzie rozgrzewać szukających prezentów dla swoich bliskich.

http://www.wiadomosci24.pl/artykul/basniowe_swieta_w_berlinie_119791.html


http://www.wiadomosci24.pl/artykul/basniowe_swieta_w_berlinie_119791.html

Aura świąteczna daje o sobie znać na każdym kroku. Udekorowane ulice, place, wystawy zachęcają do kupowania. Towary nabyte w tym niezwykłym czasie są magiczne. Dają wielką radość obdarowanym i długo przypominają o Gwiazdce, zapachu igliwia i gwiazdeczek rozrzucanych w koło przez zimne ognie. Kocham okres przedświąteczny i Święta Bożego Narodzenia! To najpiękniejszy okres każdego roku. Usiąść przy wigilijnym stole nakrytym śnieżnobiałym obrusem i siankiem pod nim, to uroczysta chwila. Każdy czuje się otoczony magią. Należy życzyć sobie by spadł śnieg i wielkimi, białymi płatkami usłał drogę dla sań i reniferów Świętego Mikołaja, który każdego roku nas odwiedza.