RYSIEK RIEDEL – NIEZWYKŁY ARTYSTA, TRAGICZNA POSTAĆ.

Piosenki Dżemu towarzyszyły mi od zawsze, kiedy po raz pierwszy usłyszałam tę grupę bluesową. Co więcej słucham ich w dalszym ciągu, a najbardziej ulubionymi są ,,Autsajder”, ,,Skazany na bluesa” i ,,Sen o Viktorii”. Wiedzą o tym moje dzieci, więc w tym roku, na Dzień Matki, podarowały mi biografię wokalisty Dżemu, autorstwa Jana Skaradzińskiego, zatytułowaną po prostu ,,Rysiek”.

Tragiczna postać, ten zwrot najbardziej pasuje do Riedla. Od najmłodszych lat, jego życie, to ciągła walka: o chleb, miłość rodziców, akceptację nauczycieli, kolegów. Nic nie było mu dane bez wysiłku. Szybko zakończył edukację na szkole podstawowej. Niosło Go ku wolności, głównej dewizie jego życia. Pozycja, którą Wam prezentuję, to: ,,Prawdziwa historia życia Ryśka Riedla. Jego choroby narkotykowej. Euforii, zniechęcenia, walki i komplikacji. Dramatu. Drogi na skróty do śmierci” – to słowa autora książki, o swoim dziele. Książka nie jest łatwa w odbiorze. Pierwsza część poświęcona jest dzieciństwu. Opowiadają o nim osoby, które znały Ryśka, przede wszystkim jego siostra Małgorzata. Najbardziej porusza to, że Rysiek nie był kochany przez ojca  jako dziecko i tak zostało do końca. Matka zaś otaczała Go wielką miłością, ale z reguły wtedy kiedy nie było ojca. W szkole miał ciągłe kłopoty, nie przywiązywał wagi do nauki, nie potrafił podporządkować się dyscyplinie panującej w niej. Najczęściej wagarował.

W dalszej części biografii autor opisuje przebieg kariery piosenkarskiej: początki, wydane albumy, koncerty, koledzy, tworzenie tekstów, próby swoich sił poza Dżemem. W zasadniczej części pojawiają się wypowiedzi osób, z którymi Rysiek współpracował. Mało jest narracji autorskiej. W piosenkach począwszy od ,,Whisky”, poprzez ,,Niewinnych”, ,,Detox”, ,,Małą aleję róż”, ,,Prokuratora” aż po ostatnią czyli ,,Autsajdera” – wszędzie zawarte jest świadectwo picia, palenia trawy,  po dragi prowadzące do śmierci. Co ważne Riedel wiedział, co uczyniły z jego życia narkotyki. Nigdy nie namawiał do ich brania, wręcz ostrzegał, zabraniał,  nie częstował początkujących.

Tragizm jego życia polega na tym, że wszystko co robił miało prowadzić go do wolności. Ale alkohol i narkotyki zniewoliły go, wzięły w swoje szpony, nie pozwoliły się wyrwać. Z czasem całe swoje życie artystyczne i prywatne podporządkował nałogowi. Choroba – roztaczała przed nim oblicze śmierci. Kiedy wiedział, że nie uwolni się z uzależnienia, przegra napisał ,,Modlitwę”. Bo cóż więcej mu pozostało? Niestety nie została ona wysłuchana ani przez ludzi ani przez niebiosa. Sam zagubiony, wyniszczony, załamany poddał się, o czym opowiada w ,,Autsajderze” słowami: ,,Ja już nigdy się nie zmienię. Zawsze będę żył już tak”. Na początku kariery on i jego koledzy brali przykład z artystów światowych. Uważali, że bez narkotyków nie może powstać dobra muzyka. Taka była moda. Ćpali jego idole: Clapton, Hendrix, Morrison, Joplin, Cocker. DRAGI = WOLNOŚĆ, tak wtedy uważali. Do tego pasował hippisowski styl Ryśka. Poprzez alkohol, narkotyki, muzykę, kino,włóczęgę, literaturę, odrywał się od życia codziennego. Musiał, bo odczuwał w dwójnasób ból istnienia.

Nie wiedział wtedy, że wystarczy 2,5 – 3 lat brania, by uzależnić się od narkotyków na zawsze. Od 1986 roku było  coraz gorzej. Zarwane terminy, próby, koncerty. Nie obowiązki, a dragi wyznaczały rytm życia Riedla. To rodziło konflikty i napięcia w zespole. Rysiek był nieprzewidywalny. Kiedy był na głodzie narkotykowym, nic nie było ważne, poza ,,przygrzaniem”………………….

Nie napisze nic więcej. Sami przeczytajcie, bo warto. Jako uzupełnienie polecam film o Ryszardzie Riedlu i Dżemie zatytułowany podobnie jak piosenka, śpiewana przez Ryśka  ,,Skazany na bluesa”. W obrazie filmowym widać dzień po dniu, etap po etapie staczania się wokalisty na dno. Przestał przywiązywać wagę do wyglądu. Spocony, niedomyty, w poszarpanej kurtce. Tylko głos przejmujący, niezmiennie piękny został do końca.  Posłuchajcie proszę ,,Autsajdera”, wersję wykonywaną na żywo w Bydgoszczy w 1993 roku, czyli rok przed śmiercią. Ten obraz wystarczy, by wyobrazić sobie wszystko co dotyczyło wokalisty Dżemu u schyłku jego życia.

NA „GIGANCIE”, CZYLI WAKACYJNE UCIECZKI DZIECI I MŁODZIEŻY.

Wakacje, to okres odpoczynku i radości. Po dziewięciu miesiącach wytężonej nauki zaczyna się czas swobody. Większość młodych ludzi spędza go zgodzie z oczekiwaniem rodziców: bezpiecznie, wesoło, w gronie innych dzieci i przyjaciół. Jednak znaczny odsetek ucieka z domu, popada w kłopoty, fundując sobie wspomnienia złych przeżyć na wiele lat.  Rodzinie dramat, strach i obawę, by nie okazało się, że  dziecko spotkało to najgorsze……….

Każdego roku, na początku wakacji temat ucieczek dzieci i młodzieży z domu, wraca jak bumerang.  Oklepany, powielany wielokrotnie do znudzenia, ale aktualny w dalszym ciągu, bo ilość wakacyjnych ucieczek dzieci i młodzieży z domów rośnie z roku na rok. Odpuścić, nie mówić, nie pisać? Tak nie można. Należy temat nagłaśniać  w prasie, telewizji, radio, a także w każdy inny sposób. Nawet zapobiegnięcie jednemu oddaleniu dziecka z domu  warte jest tego, by krzyczeć głośno o tym problemie, uczulać rodziców i opiekunów na zagrożenia jakie mogą spotkać dziecko na „gigancie”. Co niepokoi z roku na rok  bardziej? Wzrost liczby ucieczek oraz oddalanie się samowolnie z domów dzieci coraz młodszych.  Dawniej uważano, że uciekają najczęściej zbuntowane nastolatki, będące w kryzysie wieku dojrzewania. Obecnie problem dotyczy także tak zwanych dobrych domów.

Da się wyjaśnić ucieczki z rodzin patologicznych: biedą, chęcią przeżycia tego, czego brak im w domu, poznanie nowych miejsc, ludzi. Trudniej usprawiedliwić i  wyjaśnić oddalenia z domów uważanych za normalne. Tych z roku na rok przybywa w szybkim tempie. Koniecznie trzeba szukać przyczyny i podjąć działania, by ten proces zatrzymać. Powodów jest dziesiątki: przemoc w domu, kłótnie między rodzicami, nałogi rodziców (alkoholizm, narkomania), brak czasu dla dzieci, zmęczenie rodziców, praca ponad normatywny czas, brak miłości, akceptacji, zbyt duże wymagania, niespełnianie oczekiwań rodziców, odrzucenie, ciągła krytyka, a także chęć poczucia się wolnym. Inne przyczyny dotyczą nieporozumień z rówieśnikami i kłopotów w szkole. Możemy mnożyć powody w nieskończoność. Czasem rodzice błędnie myślą, że wystarczy kupić dziecku nowy tablet, markowe rzeczy, wysłać na wakacje za granicę. To za mało, bo brak miłości i czasu dla dziecka, nie da się zastąpić rzeczami.

Dane biją na alarm. Statystyki pokazują wyraźnie, że ilość oddaleń z domu dzieci i młodzieży jest największa w czasie wakacji. Najczęściej uciekają  nieletni mieszkańcy miast mający 14-16 lat. Jak podaje Centrum Poszukiwań Ludzi Zaginionych Itaka, w naszym kraju co 2-3 dni zgłasza się zaginięcie dziecka poniżej 7 roku życia, a każdego dnia  policja przyjmuje zgłoszenie o oddaleniu dwojga dzieci w przedziale wiekowym 7-13 lat.  Porównując  ucieczki w latach  2013 i 2014 widać, że w każdej grupie wiekowej zaginięcia mają tendencję rosnącą.

ZGŁOSZONE POLICJI ZAGINIĘCIA DZIECI

Rok Do 7 lat 7-13 lat 14-17 lat
2014 525 964 6 615
2013 481 951 6 121


http://statystyka.policja.pl/st/wybrane-statystyki/zaginieni/50885,Zaginieni.html

Na szczęście większość zaginionych zostaje odnaleziona w ciągu pierwszych 14 dni od zgłoszenia. 95%  dzieci w ciągu pierwszych 7 dni z powrotem trafia do swoich domów.

Ucieczka, to nie tylko oddalenie się młodego człowieka lub dziecka z domu. Tragedia zaczyna się w momencie sięgania po narkotyki, alkohol, dopalacze. Uciekinierzy  najczęściej są bez pieniędzy lub mają ich niewiele. By przetrwać sprzedają to, co mają przy sobie, czyli własne ciało. Chętnych na ten rodzaj usług jest dużo. Często to dewianci, zboczeńcy, którzy krzywdzą dziecko na całe życie. Nawiązać kontakt  nie jest trudno. Może to być wcześniejsze  umówienie się przez Internet lub za pomocą oszustwa (podstępu) propozycji dobrze płatnej pracy (modelka, hostessa). W rezultacie chodzi o prostytucję. Inni przestępcy wyszukują samotne dzieci i młodzież na dworcach, w galeriach, w parkach i na placach. Proponują im mieszkanie, jedzenie i wabią w ten sposób do siebie.

Czujność rodziców nie powinna nigdy być uśpiona. Opieka nad dzieckiem, to nie tylko dostatek materialny, a także dbanie o jego bezpieczeństwo. Rozmowa, to ważny element kontaktu z dzieckiem, nigdy nie jest jej za dużo. Podczas rozmów poznajemy myśli dziecka, problemy, wiemy czego pragnie, a co sprawia mu kłopoty. W porę możemy zareagować, zapobiec tragedii.  Dziecko powinno czuć nieustanną obecność rodzica przy sobie.  Wpojone zasady postępowania powinny towarzyszyć mu na co dzień. Dorosły ma obowiązek swoim autorytetem i doświadczeniem chronić nieletnich przed złymi czynami. Łatwiej zapobiegać, bo nieprzemyślane decyzje mogą prowadzić młodych do tragedii, a ich rodzicom zabrać spokój i radość do końca życia.

Pamiętajmy, że pewien odsetek młodych ludzi i dzieci nie odnajduje się nigdy, znika bez śladu. Część z nich  żyje na własny rachunek. Niestety są też przypadki śmierci dziecka, które oddaliło się z domu. Wakacje to czas radości i nadmiaru wolnego czasu. Kontrolujmy życie dziecka, by uchronić je przed błędami.