PARYŻ CZ.III. ŁUK TRIUMFALNY, RONDO FENOMENU KOMUNIKACYJNEGO

Tęsknię za Paryżem, może dlatego z przyjemnością napiszę tekst o tym mieście, a konkretnie o Łuku Triumfalnym i rozwiązaniach komunikacyjnych w tym newralgicznym punkcie stolicy Francji. W ubiegłym roku, w maju, ale też wcześniej, za każdym razem, kiedy byłam z córką w tym miejscu, opierałyśmy ręce na barierkach i patrzyłyśmy. Wydawało się, że za chwilę, ta płynność, z jaką wjeżdżały i opuszczały rondo pojazdy, zamieni się w gigantyczny karambol. Nic bardziej błędnego, każdy kierowca wiedział co robić, by z szybkością błyskawicy opuścić to skrzyżowanie. Dla obserwatora z Polski, gdzie ruch, nawet w Warszawie, jest niewielki w porównaniu z Paryżem, ale agresja kierowców, w stosunku do siebie ogromna, stanowi to ewenement na skalę światową, a otwarta buzia i podziw mogą być uważane za normalne. Jedno co jest charakterystyczne w tym miejscu to dźwięk klaksonów, które słychać bez przerwy. W ogóle paryscy kierowcy, w przeciwieństwie do naszych, bardzo często korzystają z tego urządzenia. Tak wyrażają swoje niezadowolenie w stosunku do współużytkowników drogi. Myślę, że w ten sposób pokazują innym gesty palcami, które u nas są bardzo popularne. Poganiają klaksonem maruderów, bo w Paryżu jeździ się, z reguły, szybko.

Wiemy z doświadczeń własnych, że ruch na rondach odbywa się częściowo na zasadzie improwizacji. Trzeba decydować samemu, tu i teraz, bo przepisy kodeksu drogowego nie wszystko regulują. Skrzyżowanie przy Łuku Triumfalnym ma 12 wlotów i 8 nieoznaczonych pasów ruchu. Co zaskakuje każdego turystę, na kole ronda nie ma żadnej linii, ani jednej strzałki, a co więcej także brakuje sygnalizacji świetlnej, która pomagałaby kierowcom w poruszaniu się po tym miejscu. Powiecie, są policjanci, którzy kierują ruchem. Nic bardziej mylnego, na tym skrzyżowaniu kierowcy rządzą się własnymi prawami. Z otwartą buzią obserwujemy ruch i podziwiamy jak niewidoczna siła pomaga kierowcom tak płynnie opuszczać Place Charlesa de Gaulle’a. Dodam tylko, że dziennie przejeżdża tędy, bagatela, około 50 tysięcy pojazdów różnego typu, od autobusów, furgonetek, przez osobowe limuzyny do motorynek i rowerów włącznie. Brakuje tylko samochodów ciężarowych. Każdy wjeżdża na rondo z jednej z 12 ulic i mknie w kierunku jednej z nich. Szybko i bezwypadkowo. Łącznie skrzyżowanie przy Łuku Triumfalnym obserwowałyśmy kilka godzin, ku naszemu zdziwieniu, nikt w tym czasie nie ucierpiał. Nawet nie doszło do niewinnej stłuczki.

Ciekawa była obserwacja konkretnego samochodu, czekającego, u wylotu ulicy, na światłach, by wjechać na rondo. Z dużą szybkością, każdy kierowca stara się je opuścić, wjeżdżając innym przed nos, wykorzystując luki między pojazdami. Wyobraźnię przechodzą jednoślady, a w szczególności dostawcy ciepłej pizzy i innych potraw typu fast food. Kierowcy tych pojazdów są akrobatami, rodem z cyrku, z wyobraźnią wybiegającą daleko w przód. Potrafią przewidzieć decyzje innych i wyprzedzić ich swoimi o ułamek sekundy. Nieraz przyszło nam zamykać oczy ze strachu, chociaż stałyśmy w bezpiecznym miejscu, za barierkami. Widziałyśmy oczami wyobraźni kraksę, śmierć albo kalectwo. Na szczęście nic takiego nie miało miejsca. Łatwo zaobserwować, że są różne typy kierowców. Jedni użytkownicy dziko pędzą przez skrzyżowanie uważając, że jakoś to będzie. Inni bardziej ostrożni i cierpliwi przyczają się, po to by ruszyć z piskiem opon kiedy uznają, że sytuacja pozwala im na to. Inni zagubieni płyną z falą pojazdów bezwolnie, by za skrzyżowaniem zniknąć w jednej z 12 ulic.

Dla obserwatora jest to niesamowity widok. Przypomina dziecięce samochodziki na placu z karuzelami. Różnica polega na tym, że tam stłuczki i otarcia są na porządku dziennym, wpisane w zabawę. Tu nie ma mowy o kontakcie żadnych dwóch pojazdów. Kultura paryskich kierowców budzi podziw. U nas nie ma mowy, aby ktoś przepuścił innego kierowcę. Tam jest to normą, a zamiast wyzwisk i pyskówek trąbienie towarzyszy użytkownikom dróg nieprzerwanie. I to nie tylko na rondach, ogólnie jest to znak rozpoznawczy stolicy Francji. Co więcej, po paryskich ulicach, razem z samochodami, taksówkami i autobusami jeździ mnóstwo śmiałków-rowerzystów! W moim mieście chociaż ruch jest niewielki, nikt z mojej rodziny nie odważył się wjechać na ulicę. Tam uważałam to za normalne i bezpieczne.

Przyglądając się ruchowi na rondzie Charlesa de Gaulle’a, przez moment pomyślałam o komunikacji i kierowcach w Poznaniu. W czasie letniego handlowania, każdego dnia wracam z mężem samochodem z rynku. Do pokonania mamy może dwa kilometry, by dojechać do garażu niezbyt ruchliwą ulicą. Mąż, jako kierowca zawodowy, ma wyjątkową cierpliwość do współużytkowników dróg. Rozumie i wybacza wiele. Ale to, co potrafią robić polscy kierowcy, by wyprzedzić innych, nie mieści się w pojęciu przyzwoitości i elementarnych zasadach szacunku do innych kierujących. Wymusić, zajechać drogę, za nic w świecie nie pozwolić zmienić  pas ruchu, udawanie, że się nie zauważa potrzeby innych, skręt bez migacza, wyzwiska, gesty palcami o wiadomej wymowie, to tylko niektóre zachowania naszych kierowców. Nie do pomyślenia jest zamiana Francuzów na Polaków za kierownicą, na rondzie przy Łuku Triumfalnym. Wierzcie mi policja miałaby co robić i to przez pełne 24 godziny na dobę.

Może przesadziłam z krytyką polskich kierowców? Napiszcie proszę o swoich doświadczeniach na drogach polskich i nie tylko. Może ktoś z Was miał okazję poruszać się autem po stolicy Francji i przejeżdżać przez opisane przeze mnie miejsce?

Do tekstu dołączam zdjęcie własnego autorstwa z tego ważnego miejsca dla turystów, paryżan i kierowców.

 Łuk Triumfalny

PARYŻ CZ.II MARZENIAMI PODRÓŻ SIĘ ZACZYNA

Drugi dzień w Paryżu pachnie wiosną i lśni rannymi promieniami słońca. Na spanie żal każdej minuty. Nasz ambitny cel, to piesza wyprawa do wieży Eiffle. Nie mamy dużo czasu, bo tylko do godziny 14.00 pysznie karmi kantyna studencka, uczelni. Wiem, że dojście do wieży  brzegiem Sekwany zabierze nam sporo czasu.
W pobliżu domu, mamy piękny Ogród Botaniczny. Kochamy to miejsce, bo w jego sąsiedztwie przez dwa lata mieszkała nasza studentka. Podobnie jak Ogród Luksemburski przepych, bujność kwiatów i zapachów, zapiera dech w piersiach. Do tego koncert ptasich gwiazd w tle, przypomina że świat, w którym żyje człowiek, jest piękny. „Nie niszczmy go”, powinien powtarzać każdy z nas, kilka razy dziennie. Niestety  wiemy wszyscy, że degradujemy swoje środowisko, w tempie budzącym strach o przyszłość naszego globu i  następnych pokoleń. W pobliżu mostu schodimy na brzeg Sekwany i poruszamy się w kierunku wyznaczonym wcześniej. Raz po raz mijają nas statki pasażerskie, pełne ludzi.  Płyną rozgałęzieniem rzeki wokoło wyspy, na której króluje  opisana  przeze mnie wcześniej Katedra Notre Dame. Mijamy kolejne mosty, dwa obwieszone gęsto kłódkami zakochanych. Dochodzimy do tego najbardziej znanego, okazale upiększonego,  złotymi rzeźbami, stylowymi latarniami i posągami z brązu. Jest to Most Aleksandra z przełomu XVIII/XIX wieku. Wyjątkowo zadbany, wygląda imponująco.  Podziwia go 32 miliony turystów rocznie, przybywajacych do Paryża. Każdy choć raz pragnie w tym miejscu być obowiązkowo i zabrać wrażenie wywołane jego pięknem do domu. Złote postacie na czterech cokołach, widoczne są z daleka.
Oglądamy i podziwiamy każde miejsce  bez pospiechu. W Paryżu jestem  już czwarty raz, a nigdy nie mam dość delektowania się pięknem francuskiej stolicy. Każde miasto ma swój urok i klimat, czymś urzeka. Paryż niespotykaną w Europie unikatową zabudową, równymi dachami, ulicami rozchodzącymi się w formie gwiazdy z dwunastoma ramionami od centrum do dalszych miejsc. Na tle jednolitej kolorystyki wyróżnia się tylko Centrum Pompidou. Wydawać by się mogło, nie pasujące zupełnie do reszty. Ale  Paryż to także miejsce ogromnych  kontrastów widocznych na każdym kroku. Pięknie utrzymana i zagospodarowana Sekwana budzi zachwyt zwiedzających. Ale na całej trasie od Ogrodu Botanicznego do Muzeum d’Orsay  próżno szukać toalet. Dlatego pod każdym mostem bezdomni i myślę, że także turyści, załatwiają  swoje potrzeby fizjologiczne. Nieprzyjemny zapach ludzkich pozostałości, które z konieczności zostawiane są na łonie natury, zakłóca idylliczny spacer niepotrzebnym zgrzytem.  Dziesiątki bezdomnych koczuje we wnękach mostów, na centralnych ulicach, w zamkniętych drzwiach kościołów, w pobliżu kawiarenek i restauracji. Namioty rosną jak grzyby po deszczu, na głównych ulicach stolicy. Duże zainteresowanie przechodniów skupiła na sobie para imigrantów. O godzinie 20.00, zaraz po zamknięciu ekskluzywnej galerii, niedaleko Lafayette, rozłożyła się pod swoją różową kołdrą we wnęce drzwiowej. Mam wrażenie, że od ubiegłego roku przybyło  wielu nowych ludzi, których zły los wypędził z własnego kraju.  Na  bezbronnych  ulicach miasta rozstawili swoje „prymitywne domy”. Dziwne, ale nikt nie zakłóca im spokojnego snu. Najbardziej żal dzieci, śpiących na ulicach, a w ciągu dnia  wysyłanych, by prosiły o pieniądze. Bo dzieci budzą u przechodniów największą litość, im wrażliwi na krzywdę ludzie dadzą najwięcej. Matki rodząc je, z góry determinują ich los, gwarantują  im życie poza społeczeństwem. Jestem turystką wytrawną. Nigdy nie jeżdżę na wycieczki zbiorowe, gdzie tempo narzucone przez przewodnika nie pozwala wiele dostrzec. Mam czas podziwiać piękno odwiedzanych miejsc, jak i ich niedoskonałość.

Niestety, częste przystanki, refleksje i brak pospiechu, nie pozwolily dotrzeć nam do celu. Jeszcze chwila i spojrzenie na Muzeum d’Orsey.  Zrezygnowałyśmy z pierwotnych planów i zatrzymałyśmy sie w pięknym pałacu-muzeum Petit Palais. Wnętrze budynku i dziedziniec przenoszą nas w przeszłość. Utrzymanie w pięknym stanie obiektu, pozwala przypuszczać, że jesteśmy częścią tamtych czasów, które się zatrzymały w miejscu, a my pijemy kawę na dworze królewskim. W środku budowli pałacowych, na dziedzińcu z różnorodną roślinnością, rzeźbami i  złotymi aniołami na górze, sadzawka  z ozdobionym kolorowo dnem. Kawa i paryski makaronik (malutki jak nasza złotówka) smakuje jak nic na świecie. Metrem jedziemy na studencki obiad, a potem znowu czytelnia, przygotowanie do egzaminu mojej studentki. Staram się zapisać, to co oglądam i podziwiam w Paryżu.  Jego atrakcje i niedociągnięcia. Cudownie jest znowu poczuć się jak studentka. O 19.30 kończy pracę czytelnia. Idziemy w kierunku Bastylii. 14 lipca 1789 roku w czasie rewolucji francuskiej, zamek zdobył lud paryski. Później zburzono go jako miejsce i symbol ucisku. Po raz kolejny nocą bedziemy podziwiać urok tego miejsca, a wierzcie mi, że w blasku lamp wygląda imponująco. Przypuszczam, że nie minie nas rozmowa o jego historii. Znam prawie każde atrakcyjne miejsce Paryża, ale za każdym razem widzę je inaczej. Bo Paryż  nie  odkrywa swoich uroków od razu. Wymaga, by poznawać go  częściowo i rozkoszować się tym stopniowaniem.  Podobnie jest z czytaną książką. Biorąc ją do ręki kolejny raz, pozwala się poznawać i odkrywać na nowo, jakby  bogaciej,  bardziej szczegółowo uchylała tajemnice zapisane przez autora na kolejnych kartach.

Zdjęcia do wpisu,  z własnej dokumentacji fotografiicznej tegorocznego pobytu, dołączę w późniejszym czasie. Przyczyna prozaiczna, muszę poczekać na pomoc córki.

Proszę podzielcie się wrażeniami z ciekawych miejsc, które mieliście okazję poznać.

MIGRACJA EDUKACYJNA

O tym, że Polacy masowo wyjeżdżają do krajów Unii, mówi się od pewnego czasu z niepokojem. Szeroko omawiany jest aspekt zarobkowej emigracji. O wyjazdach, w poszukiwaniu wiedzy, rzadko się wspomina.

Okres studniówek to pierwsze miesiące roku. Po nich nieubłaganie zbliża się maj, a wraz z nim pierwszy ważny egzamin, czyli matura. Jeszcze przed podchodzeniem do egzaminów, młodzi ludzie mają konkretnie sprecyzowane plany, co do dalszej nauki. Niektórzy z nich już przed wyborem liceum wiedzą, że dalszą wiedzę będą zdobywać na jednej z europejskich uczelni, dlatego wybierają szkoły z maturą międzynarodową. Możliwości są nieograniczone. Studia zagraniczne wybiera coraz więcej maturzystów. Młodzi ludzie korzystają z możliwości jakie daje im członkostwo Polski w Unii Europejskiej. Na większości uczelni wyższych nauka dla studentów wspólnoty jest bezpłatna. Można ubiegać się również o różnego rodzaju stypendia. Najwięcej młodych Polaków wybiera uczelnie w Wielkiej Brytanii. Chętnie wyjeżdżają też do Danii, Niemiec, Włoch czy Francji. Młodzi Polacy wierzą, że na zagranicznych uczelniach zdobędą lepsze wykształcenie, do tego podszkolą język, w którym przyjdzie im studiować. To z kolei będzie atutem w ubieganiu się o lepszą pracę. Wielu z nich już nie wraca do kraju tylko daleko od domu znajduje prace i osiedla się na stałe poza Polską.

Bardzo dobrze znam realia związane ze studiowaniem na Sorbonie w Paryżu, więc chętnie podzielę się wiedzą na ten temat z maturzystami zamierzającymi wyjechać na ten Uniwersytet. Najważniejsza rzecz – nawet celująco zdana matura z języka francuskiego, nie wystarczy. Trzeba koniecznie zdobyć certyfikat językowy, zdając egzamin DELF/DALF  w jednej ze szkół francuskich działających w Polsce. Taki dokument potwierdza znajomość języka francuskiego i uznaje się go na całym świecie. To świadectwo dodatkowych kwalifikacji  uprawniające do kontynuowania dalszej edukacji na uczelniach francuskich. Certyfikat DELF zwalnia przyszłego studenta z egzaminu wstępnego do wybranej szkoły. Aby egzamin zaliczyć i dostać certyfikat należy uzyskać nie mniej niż 50 punktów, na 100 możliwych.

Mając taki certyfikat wystarczy zdać maturę, wybrać uczelnię, wysłać komplet dokumentów w wymaganym terminie i czekać na przyjęcie w poczet studentów. Koszty związane z nauką w Paryżu, wbrew krążącym mitom, nie są wysokie. Jak już wspominałam wcześniej, za naukę student z Unii nie płaci. Obowiązuje tylko jednorazowa kwota wpisowa (około 170 euro).  Mieszkanie w zależności od dzielnicy i ilości osób waha się od 300 do 800 euro.  Każdy płacący za kwaterę student ma prawo ubiegać się o dofinansowanie z CAF-u. Kwota dopłaty zależna jest od kosztu wynajmu, ale także od tego czy student pracuje. Otrzymywana wypłata ma dodatni wpływ na wysokość dodatku mieszkaniowego. Bardzo łatwo dostać pracę w sieciach handlowych lub popularnych fast foodach. Chętnie potencjalni pracodawcy dostosowują grafik do planu zajęć studenta. Z reguły nie proponują etatu tylko pracę na godziny. Zarobek w stolicy Francji jest godziwy, średnio około 9 euro na godzinę. Pracując kilka godzin tygodniowo, można utrzymać się w Paryżu i spokojnie studiować stacjonarnie.  Uczący się mają do dyspozycji sieć kantyn, gdzie smacznie i niedrogo (około 3 euro) mogą zjeść obiad, a nawet kolację. Panie kucharki gotują bardzo dobrze, jedzenie jest urozmaicone, owoce, desery, chleb stanowią uzupełnienie głównego dania. Sorbona  to miejsce gdzie spotykają się różne kultury i ludzi z całego świata, dlatego młodemu człowiekowi  łatwo jest się zaaklimatyzować i poznać przyjaciół z różnych krajów. Kadra profesorska na uczelni jest bardzo przychylna studentom przyjezdnym. Pomaga rozwiązywać problemy i student można liczyć na dobre rady, w każdej sprawie dotyczącej studiów.

Jedynym poważnym mankamentem życia we Francji jest arogancka, niekompetentna, niechętna  do pomocy obcym (zapewne także swoim rodakom) administracja. Urzędnicy uwielbiają mnożyć dokumenty, a potem ginąć w ich nadmiarze. Moje zastrzeżenia dotyczą zarówno pracy urzędów, jak i dziekanatu na uczelni. Żeby cokolwiek załatwić w sprawach dotyczących studiów, w banku, u operatorów telefonii komórkowej, w energetyce i nie wiem jeszcze gdzie, trzeba podchodzić do jednego zagadnienia minimum trzy razy. Co jeszcze? Często zdarza się uzyskać błędne informacje w ważnych sprawach np. dotyczących przysługującej pomocy w zakresie stypendiów lub dofinansowania do mieszkania.  Należy samemu dobrze orientować się w tym, co studentowi się należy i nie pozwolić urzędnikowi odesłać się z kwitkiem. Tylko osoby wytrwałe, silne i mocno stąpające po ziemi osiągną cel. Jedzenie i godziny posiłków dla urzędnika francuskiego są najważniejsze, niestety nie petent. Najczęściej jednak można sobie skutecznie poradzić z tym niedogodnościami i przyzwyczaić się do funkcjonowania w społeczeństwie francuskim.

Studia na Sorbonie to prestiż i satysfakcja. Do tego bezpłatna nauka języka francuskiego na uczelni i w życiu codziennym. Absolwent tej szkoły ma szansę na dobrze płatną pracę po powrocie do Polski. Język francuski zna tylko 2% Polaków, więc firmy z kapitałem zagranicznym rozchwytują  osoby dobrze znające ten język.

Tegorocznym maturzystom życzę powodzenia, a Was Drodzy Czytelnicy zachęcam do podzielenia się wiedzą na temat studiów za granicą. Być może Wasze informacje przydadzą się maturzystom i nie tylko.

http://www.paris-sorbonne.fr/IMG/jpg/Chapelle-Litt-01-petit.jpg


http://www.paris-sorbonne.fr/IMG/jpg/Chapelle-Litt-01-petit.jpg

FRANCUSKI FESTIWAL FILMOWY ONLINE

Kino francuskie nie gustuje w komercji za wszelką cenę. Przez wielu znawców tematu postrzegane jest jako wzorzec światowej kinematografii artystycznej.

Przez miesiąc, od 16 stycznia do 16 lutego 2015 r., w internecie trwa V edycja Festiwalu Kina Francuskiego. W tym czasie, można bezpłatnie oglądać filmy, dyskutować o nich, oceniać je i głosować na wybrany obraz. Warto skorzystać z tej możliwości, bo wiele filmów opatrzonych jest dialogami w języku polskim. Dodatkowym atutem udziału w konkursie jest możliwość zdobycia atrakcyjnej nagrody.

W tegorocznej V edycji (w Polsce po raz pierwszy) Festiwalu Kina Francuskiego Online, będzie można obejrzeć bezpłatnie 9 filmów pełnometrażowych i 10 filmów krótkometrażowych. W zdecydowanej większości są to filmy niepokazywane do tej pory poza granicami Francji. Nagrodzony Oskarem reżyser i scenarzysta Michel Gondry, autor filmu „Zakochany bez pamięci”, jest przewodniczącym jury.  Pokazanie różnorodności produkcji francuskich, młodej generacji i popularyzacja nowych talentów reżyserskich jest celem przedsięwzięcia. Platforma VoD.pl zaproponowała Internautom  m.in. takie obrazy jak: dramat „Eastern Boys”, nagrodzony na festiwalu w Wenecji, opowiadający o homoseksualnej relacji między Francuzem i młodym imigrantem. „Oddychaj” w reżyserii Mélanie Laurent, nominowany do nagrody Queer Palm, podczas festiwalu filmowego w Cannes w 2014 roku, dokument „Nie znosiłem matematyki”, nominowany do Cezara. Perełką, w której jedną z najlepszych kreacji w swojej karierze, stworzył wielki Alain Delon, jest głośny film francuskiego klasyka René Clémenta „W pełnym słońcu”. Tematyka jest zróżnicowana i będziemy mieli okazję zobaczyć dramaty, komedie, sensacje, a nawet ociekający krwią horror pt. „Dziwny kolor łez z Twojego ciała”.

Internauci mogą oddać swój głos na wybrany przez siebie film prezentowany w ramach MyFrenchFilmFestival. Nagrodę Publiczności Lacoste otrzyma obraz, na który wpłynie najwięcej  głosów. O randze imprezy świadczy zaangażowanie w nią 900 profesjonalistów z francuskiej branży filmowej. Współpracują oni przy promocji swoich filmów wśród publiczności, włączając w to media rodzime i zagraniczne. Napisałam artykuł o MyFrenchFilmFestival, ponieważ jest to impreza warta szerokiego zainteresowania miłośników dobrego, ambitnego, artystycznego kina francuskiego. Nie trzeba wychodzić z domu, tracić pieniędzy, a można przeżyć wiele wzruszeń, oglądając wspaniałe obrazy kinematografii znad Sekwany.

Zachęcam do oglądania:
http://vod.pl/francuski-festiwal-filmowy-online

http://www.myfrenchfilmfestival.com/pl/
english_my_fff_2015_poster

Przy okazji prześledźmy wspólnie historię kina francuskiego. Francuzi uczyli świat nie tylko pisać (mam na myśli genialnego Juliusza Verne’a), ale i kręcić filmy. 28 grudzień 1895 roku jest datą, którą powszechnie uważa się za dzień narodzin kina i zarazem początek historii kina francuskiego. W tym dniu zaprezentowano kinematograf, skonstruowany przez braci Augusta i Louisa Lumière i pokazano kilka krótkich filmów. Obraz z 1902 roku „Podróż na księżyc” Georges Méliès uważany  jest przez wielu krytyków filmowych za pierwsze widowisko filmowe,  a także za pierwsze arcydzieło science fiction. Do końca drugiej wojny światowej najważniejsze miejsce w sztuki francuskiej odgrywał teatr. Film pełnił wobec niego rolę służebną. Najwspanialsze lata francuskiego kina przypadają na przełom 50 i 60 dziesięciolecia XX wieku. Od tego czasu światową sławą cieszyli się wspaniali, do dziś podziwiani aktorzy: Alain Delon, Jean Paul Belmondo, Romy Schneider, Catherine Deneuve, Jeanne Moreau, Anne Girardom, Brigitte Bardot, Yves Montad, Louis de Funes, Michela Piccoli, Jean Reno. Na uwagę zasługują też wielkiej sławy reżyserzy: Claude Lelouch, Jean-Luc Godard, Francis Truffaut, Alain Resnais, Robert Bresson, Jean Renoir, Eric Romer, Marcel Carné, Claude Chabrol, Anges Varda.

Do najlepszych filmów francuskich w ostatnich dziesięcioleciach zalicza się bez wątpienia obrazy: „Leon zawodowiec”, „Purpurowe rzeki”, „Piąty element” i „Doberman”. Należą one wszystkie do gatunku obrazów sensacyjnych, ale nie mają nic wspólnego, z królującą w tej dziedzinie, kinematografią amerykańską. Obecnie jednym z najciekawszych reżyserów jest Froncois Ozon. Jego dzieła „Osiem kobiet”, „Basen, „5×2″ i „Czas który pozostał ” zyskały bardzo dobre  recenzje i uznanie widzów. Jest to kino ogromnie refleksyjne, ze wspaniałą muzyką i niezapomnianymi kreacjami aktorskimi. Jeśli przyjrzeć się francuskim aktorom, to współcześnie najczęściej obsadzanym w rolach głównych jest Daniel Auteuil. Można zobaczyć go niemal w każdej znaczącej propozycji. Jeszcze niedawno numerem jeden był Gérard Depardieu.

Niestety kino artystyczne, jakim stara się być w dalszym ciągu francuski film, ma niewielką rzeszę swoich wielbicieli. Francuskie filmy są z reguły refleksyjne. Należy oglądając je, brać czynny udział w tym, co dzieje się na ekranie. Wczuć się w sytuację bohatera i niejako razem z nim rozwiązywać problemy. Filmy analizują kondycję człowieka, jego reakcję na doświadczenia pozytywne, ale nierzadko dramatyczne i bezsensowne. Wnikają w głąb jego psychiki i od tej strony wikłają bohatera w zależności. Dramaty z rozbudowaną psychologią i pikanterią oraz specyficzny humor cechują obecne kino francuskie. Także dobra  jakość i odmienność obrazów. Francuzi muszą się bardzo troszczyć o swoją kinematografię, aby była tak dobra jak dawniej. Także Francję pomału dopada komercja. Tworzy się sto filmów rocznie i szuka zbytu za granicą. Mimo to zdaje się, że przyszłość znowu będzie należała do kinematografii znad Sekwany.

Zachęcam do dyskusji na temat festiwalu, a także podzielenia się swoją opinią na temat kina francuskiego?