OCENIAM NASZĄ SŁUŻBĘ ZDROWIA NA CZTERY Z PLUSEM

Ostatnimi czasy, nie tylko ja, ale też moja rodzina i znajomi, dość często korzystaliśmy z porad lekarskich. Jak zawsze na spotkaniach, poruszamy różne tematy, a tym razem zeszło na służbę zdrowia. O dziwo, żadna z wypowiadających się osób, nie miała zastrzeżeń co do jej funkcjonowania. Na wszystko lubimy narzekać, robimy to chętnie i często, szukamy nawet powodów, by komuś przyłożyć. Tym razem u mnie pochwała, same dobre słowa i podzielenie się zdaniami różnych osób. Wiosna, katar, kaszel, bóle stawów, uczulenia i podobne, dokuczają ze zdwojoną siłą. Organizm wyczerpany zimową aurą, brakiem słońca i witaminy D, funkcjonuje gorzej niż w środku lata. Wykonałam też kilka telefonów do znajomych osób, z prośbą o  ich doświadczenia w zakresie dostępności do lekarza pierwszego kontaktu, specjalistów i pomocy, jaką otrzymali. Uprzedziłam, że zadaję pytania w konkretnym celu, mianowicie dla potrzeb artykułu, który piszę.

Na podstawie rozmów ustaliłam następujące fakty:

1) Wizyta u lekarza rodzinnego może być tego samego dnia lub zarezerwowana na dogodną godzinę dnia następnego. Żadna z pytanych osób nie miała trudności z dostaniem się do lekarza pierwszego kontaktu. W tym zakresie jest dobrze, żaden pacjent nie zostaje bez opieki nawet wtedy, gdy wszystkie numerki były wydane, lekarz przyjmie pacjenta jako ostatniego, kiedy wymaga tego sytuacja. W dużym natłoku potrzebujących porady można szukać pomocy u innego lekarza, który jest mniej obciążony chorymi. Na podstawie sądów osób wypowiadających się można jednoznacznie uznać, że podstawowa opieka zdrowotna, w kompetencji przychodni rodzinnej, zapewniona jest każdemu pacjentowi bezzwłocznie.

2) Nikt nie miał też problemu z otrzymaniem skierowania do specjalisty. Pytani prosili lekarza rodzinnego o umożliwienie porady w przychodniach specjalistycznych u lekarza: dermatologa, okulisty, neurologa, ortopedy, kardiologa, urologa. Nikomu nie odmówiono. Niektórzy otrzymali również skierowanie na prześwietlenie kręgosłupa w części lędźwiowej i rehabilitację do poradni fizykoterapeutycznej. Nie było problemu też z wypisaniem zwolnień lekarskich, w przypadku osób aktywnych zawodowo wymagających leżenia przez kilka dni w domu. Leki też każdy chory otrzymał na receptach, część z procentowym upustem, niestety, większość płatna 100 %.

3) Wizyty u specjalistów, wszystkie, bez długiego oczekiwania. W ciągu miesiąca, nie dłużej, wszyscy chorzy otrzymali pomoc. Zaowocowały one bardziej wnikliwymi badaniami. Neurolog zalecił tomografię komputerową odcinka lędźwiowego kręgosłupa, by ustalić stopień zwyrodnienia. Na podstawie analizy wyników, zapisał cykl zabiegów rehabilitacyjnych: stosowne ćwiczenia z grupą na sali gimnastycznej, pod okiem magistra rehabilitacji, 10 masaży ręcznych i tyleż samo zabiegów aparaturą wytwarzającą pole magnetyczne. Na wykonanie zabiegów trzeba było czekać tylko niecały miesiąc. Okulista zbadał wzrok na aparaturze (trzy rodzaje badań), w które gabinet był wyposażony, potem dno oka, by ostatecznie ustalić siłę szkieł do noszenia codziennego, oglądania telewizji i pracy przy komputerze. Wizyta u dermatologa, po tygodniu od dnia rejestracji. Wnikliwa obserwacja chorych miejsc i skuteczne leki powodujące całkowite ustąpienie choroby. Jedna z osób jest stałą pacjentką specjalisty urologa. Raz w roku chodzi regularnie na badania kontrolne, które obejmują badanie USG całego przewodu moczowego, a pierwsza wizyta zakończyła się wręczeniem skierowania na tomografię komputerową. Podobnie, bez długiego oczekiwania, przyjmują pozostali specjaliści. Dodam również, że bez czekania jedna z osób skorzystała z pomocy szpitalnej. Zabieg nie był pilny ani konieczny, a wykonano go w ciągu kilku dni od zapisu.

4) Są też niestety, jak w każdej dziedzinie, niedociągnięcia i zastrzeżenia. Rutynowe, coroczne badania u lekarza rodzinnego, niestety, nie zawsze kończą się dla pacjenta zgodnie z jego oczekiwaniem. Skierowanie na analizy, mimo próśb, lekarze dają niechętnie. Jedni odmowę uzasadniają bardzo dobrymi wynikami badań wykonanymi poprzednio. Inni dodają również, że gdyby co rok chcieli badać każdemu (zdrowemu) pacjentowi krew, przychodnia poszłaby z torbami. EKG i badania cukru też nie zlecają przy każdej corocznej wizycie, a przecież w ciągu 12 miesięcy wiele może się zmienić, na niekorzyść, w organizmie pacjenta. Żeby otrzymać receptę na nowe szkła niektórzy okuliści fatygują pacjenta trzy razy, inni potrafią wszystkie potrzebne badania wykonać jednego dnia. Podobne praktyki stosuje pani ginekolog, z której usług korzysta znajoma. Na pierwszej wizycie bada pacjentkę i pobiera materiał cytologiczny. Każe zapisać w rejestracji drugą wizytę, by wydać osobiście wynik. Żaden lekarz nie fatyguje pacjenta po odbiór wyników, które wydawane są, z reguły, przez panie w rejestracji. Innych zastrzeżeń nie miał nikt z osób pytanych. Jedno co wszyscy podkreślali zgodnie to astronomiczne ceny leków, które choremu potrafią znacznie uszczuplić domowy budżet. Najbardziej odczuwają to emeryci. Ci najczęściej chorują przewlekle, a drogie leki rujnują ich finanse. Często muszą wybierać między lepszym jedzeniem, a wykupieniem recepty.

Proszę Was, podzielcie się swoimi spostrzeżeniami, doświadczeniami i uwagami na opisany przeze mnie temat.