O mnie

Skończyłam 60 lat…Sama w to nie wierzę!!! Tak naprawdę wszystkie ważne rzeczy, które dotyczą tylko mnie, zaczęłam realizować dopiero po pięćdziesiątce. Wtedy mój syn był już samodzielny, córki prawie dorosłe, a praca zawodowa dobiegała końca. Myśl o studiach wracała co jakiś czas przez całe moje dorosłe życie. Marzyłam o tym od matury, ale zawsze była na to nieodpowiednia pora. Pomyślałam. Czemu nie zrobić tego razem z córkami? Jedna miała rozpocząć studia na Uniwersytecie, a druga naukę w Liceum. Uwierzycie? Udało się! W 2010 roku otrzymałam dyplom magistra filologii polskiej

Druga ważna rzecz, o której musicie wiedzieć – wreszcie wyruszyłam poza granice Polski! Najpierw Finlandia, potem fiordy norweskie, a w końcu Francja i samo jej serce – Paryż. Teraz w planach mam podróż dookoła świata…i to nie jest żart.

Dużo mam jeszcze do zrobienia i chciałabym, abyście uczestniczyli w realizacji moich kolejnych pomysłów. Teraz kiedy założyłam bloga i mam Was, Drodzy Czytelnicy, będzie mi łatwiej! Zapraszam serdecznie do czytania kolejnych wpisów i gorąco zachęcam do wspierania i komentowania moich działań.

The following two tabs change content below.
Skończyłam 60 lat…Sama w to nie wierzę!!! Tak naprawdę wszystkie ważne rzeczy, które dotyczą tylko mnie, zaczęłam realizować dopiero po pięćdziesiątce. Wtedy mój syn był już samodzielny, córki prawie dorosłe, a praca zawodowa dobiegała końca. Myśl o studiach wracała co jakiś czas przez całe moje dorosłe życie. Marzyłam o tym od matury, ale zawsze była na to nieodpowiednia pora. Pomyślałam. Czemu nie zrobić tego razem z córkami? Jedna miała rozpocząć studia na Uniwersytecie, a druga naukę w Liceum. Uwierzycie? Udało się! W 2010 roku otrzymałam dyplom magistra filologii polskiej :) Druga ważna rzecz, o której musicie wiedzieć - wreszcie wyruszyłam poza granice Polski! Najpierw Finlandia, potem fiordy norweskie, a w końcu Francja i samo jej serce - Paryż. Teraz w planach mam podróż dookoła świata…i to nie jest żart. Dużo mam jeszcze do zrobienia i chciałabym, abyście uczestniczyli w realizacji moich kolejnych pomysłów. Teraz kiedy założyłam bloga i mam Was, Drodzy Czytelnicy, będzie mi łatwiej! Zapraszam serdecznie do czytania kolejnych wpisów i gorąco zachęcam do wspierania i komentowania moich działań.

22 Komentarze

    • Dziękuję za uznanie. Najgorzej jest wpasować się w „ciepłe bambochy”, uznać Kościół za swój drugi dom( wierzę w Boga) i czekać pasywnie na kres życia. Dopóki człowiek oddycha może działać. Oczywiście na tyle, na ile pozwala mu zdrowie, kondycja fizyczna i psychiczna. Jeszcze raz dziękuję, że odwiedziłaś mnie :)
      Pozdrawiam

  1. Ciekawy blog i ciekawe wpisy, najważniejsze, że w tym wieku będąc jeszcze ci się „coś chce” i działasz, podróżujesz, piszesz bloga, masz jeszcze różne plany.Najgorsze co może być to klapnąć przed telewizorem i pilotem przerzucać programy.Szkoda życia, w każdym wieku;)

    • Aniu, myślę, że właśnie teraz jest najlepszy okres, żeby robić to, na co nie było czasu przedtem. Emerytura, dzieci dorosłe i „niewiele lat” :) , a zdrowie nie stwarzające żadnych ograniczeń. Szkoda życia na mierną telewizję i spotkania z ludźmi oddanymi bez reszty Kościołowi (wierzę w Boga, ale niekoniecznie w tą instytucję). W XXI wieku sześćdziesiąt lat, to niewiele. W tym wieku można robić wszystko. Można być młodym starcem, ale też odwrotnie. Wszystko zależy od podejścia do życia i świata, który nas otacza.
      Pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego.

  2. Elu jakie to piękne studiować razem z córkami. Szczerze Ci gratuluję. :)
    Ps.Elu może troszeczkę nie wypada, ale sobie zażartuję. ;) Co się udało, nic się nie udało, pracowałaś i masz :) i duma Cię rozpiera.

  3. Wiesz Tereso z moich postów, że o studiach marzyłam od samej matury. Zawsze czułam, że czegoś ważnego nie zrobiłam. Dzięki mojej rodzinie, ich poparciu, mogłam zrealizować to, o czym myślałam od lat.
    I tyle. Czy duma mnie rozpiera? Nie. Dla otoczenia się nie zmieniłam. Bardziej odczułam zmianę w zakresie własnego stosunku do siebie. To, że dotrzymałam słowa, danego sobie dawno, daje satysfakcję.
    Pozdrawiam, miłego wieczoru Tereso:)

  4. Zajrzałam tu dopiero dzisiaj.
    Elu cieszę się, że jesteś, że piszesz ciekawie i mogę do Ciebie zaglądać.
    Dopięłaś swego, bo bardzo tego pragnęłaś, bo chciałaś i teraz jesteś spełniona.
    Pozdrawiam i szczerze gratuluję Elu!

    • Dziękuję bardzo Ulko. Tak miły komentarz rzadko się czyta.
      Otrzymać słowny bukiet od poetki, z takim talentem, to zaszczyt. Dziękuję.
      Wszystko można, trzeba tylko chcieć, mieć zrozumienie u bliskich i wybrać, to co daje satysfakcję i procentuje każdego dnia dobrym samopoczuciem. Rzeczy materialne, może są ważne, ale zadowolenia duchowego nie kupisz, a jest bezcenne. Więc trzeba marzenia przekuwać w rzeczywistość.
      Pozdrawiam, miłego wieczoru :)

      • Wiesz Elu,
        poetka to za wielkie słowo w stosunku do mojej skromnej osoby.
        Ja tylko piszę tak jak umiem, jak mi podpowiada moje serce ,
        jak potrafię, jak mi w duszy gra.
        Cieszę się, że mogłam Cię poznać, chociaż tylko wirtualnie.
        Wiem, że jesteś mądrą, szczerą, wrażliwą, ambitną osobą, pełną empatii i życiowych doświadczeń.
        Życzę Ci Elu aby spełniły się Tobie wszystkie zamierzone marzenia.
        Bądź szczęśliwa zawsze i wszędzie :-)

        • Dziękuję Ulko. Myślę, że dużo mamy wspólnego. Piękne i szczęśliwe dzieciństwo Ciebie i mnie ukształtowało. Nic tak nie prowadzi człowieka w życie, jak wzorce nabyte od najbliższych w początkach swojego istnienia.
          Podobne słowa do Twoich, często słyszę od moich córek ( mężczyźni nie potrafią mówić). To jest dla mnie największą nagrodą.
          Ulko-poetko, wiersze piszesz niezwykłe.
          Pozdrawiam :)

    • Miło mi, Skazana na bluesa, że mnie czytasz. Jesteś młodą osobą, jedną z niewielu, w wieku moich dzieci, a może młodszą, która jest gościem mojego bloga.Bardzo cenię sobie to że u mnie bywasz. Lubię młodych ludzi i bardzo ich szanuję. Czasem łatwiej jest mi znaleźć wspólny język z Wami, niż z niektórymi osobami z mojego pokolenia.
      Wiek nie ma nic do rzeczy, nie jest przeszkodą w realizowaniu różnych pomysłów człowieka. Można być młodym latami, z energią staruszka i odwrotnie. Zależy to tylko i wyłącznie od nas.
      Pozdrawiam Skazana na bluesa, chętnie czytam Twoje artykuły.:)

  5. bardzo dziękuję za odwiedziny i pozytywne komentarze :) ciesze się że cię poznałam tu na blogu, bo widzisz ja mam 45 lat i wydaje mi się że już nic ciekawego w życiu nie może mnie spotkac . czytając twojego bloga widze że tak nie jest :):) pozdrawiam ciepło i licze że będziemyu się odwiedzać :)

    • Z wielką przyjemnością czytam, to o czym piszesz. Jesteś wspaniałą, wrażliwą osobą i umiesz przekazać swoje myśli czytelnikom. To co czują inni i Ty sama. 45 lat, to niewiele. Wszystko przed Tobą. Żyj, po prostu żyj. Nic się nie kończy w wieku 45 lat, kresem jest ostatni oddech, a nie upływający czas. Zaczęłam pisać bloga, żeby pokazać innym, że trzeba żyć, czyli działać, bo wiek jest tylko atutem, a nie przeszkodą.
      Pozdrawiam serdecznie:)

  6. Podziwiam Cię Elu, jesteś niezwykłą kobietą! Zastanawiam się, czy ja, kiedy będę w Twoim wieku, będę potrafiła tak żyć… do tego stworzyłaś świetnego bloga. Będę zaglądać. Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

    • Twoje słowa, Dziewczyno w kapeluszu, są bardzo miłe. Żyję normalnie, bez wielkich, spektakularnych sukcesów. Nie jestem bogata, bo zawsze miałam tyle ile w danej chwili potrzebowałam, nie więcej. A zresztą nigdy nie dążyłam do tego by mieć wielkie pieniądze. Po prostu zależało mi zawsze na czymś innym. Rodzina, dzieci, być z nimi i obok nich najczęściej jak jest to możliwe. Pomóc im zdobyć wykształcenie i wspierać zawsze, nie tylko w wyjątkowych sytuacjach, tylko zwyczajnie na co dzień. Inwestowałam też w siebie, bo nie tylko młodzi mają zaległe sprawy do załatwienia ( studia ukończyłam razem z córką). Żyję i nic więcej. Staram się nie marnować czasu na rzeczy, które nic nie wnoszą w moje życie (seriale, paradokumenty). Czytam dużo, co daje mi wielką radość, do tego wzbogaca język i rozwija intelekt.
      Miło mi, że zainteresowałaś się moim blogiem. Zapraszam zaglądaj jak najczęściej.
      Pozdrawiam serdecznie:)

  7. Moja przyjaciółka też postanowiła studiować, niejako przy okazji studiów syna. Motywację miała podwójną – zdobycie wiedzy humanistycznej, dla siebie, i pomaganie synowi w przełamywaniu niechęci do wysiłku i ogólnie do edukacji. Udało się. Syn został magistrem, ona co prawda zrezygnowała z obrony pracy (miała już wcześniej ukończone studia politechniczne), ale odmłodniała, znalazła nowe cele i pasje. I zbudowała nowe relacje z synem. Ogólnie – przeżyła wspaniała przygodę.

  8. Warto podejmować różne wyzwania bez względu na wiek. Dopóki chce nam się działać, jest dobrze. Nie ma nic gorszego jak przyjąć jakąś formę, żyć od serialu do serialu, albo wyłącznie życiem innych.
    Akurat ja skończyłam studia wyższe. Z kolei moja siostra w tym czasie nauczyła się pływać (miała silny opór, bo jako dziecko topiła się w naszym morzu), jeździ na rolkach, zapisała się do grupy rowerowej i zwiedza Europę jako cyklistka.
    Żyjemy tak długo, dopóki mamy marzenia i je realizujemy. Jasne, że decydujący wpływ na nasze życie i pasje ma zdrowie. Kiedy go brak nie zawsze jest to możliwe.
    Pozdrawiam Ewo:)

  9. Dostałam wiadomość na pocztę, że nie widzi pani moich notatek. Ta jedna witryna dziennikasa.blog.pl została skasowana gdyż zmieniłam adres i od niedawna jest dziennik-aseksualnej.blog.pl
    Dodając komentarz musiała pewnie wskoczyć poprzednia witryna i nie zauważyłam błędu.
    Pozdrawiam Si

    • Dziękuje za odpowiedź Si. Chętnie zapoznam się z tym, co zamieszczasz na swoim blogu. Zapraszam, rozgość się u mnie na stałe.
      Pozdrawiam serdecznie Si.:)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.