,,NIEROZPOZNANI” STRZEGĄ SPOKOJNEGO SNU POLEGŁYCH

Tekst dedykuję Tatulowi, dziękując za troskę i zainteresowanie. Polecam ciekawy blog prowadzony przez tego autora: 
http://tatulowe.blog.onet.pl

Gotowy wpis w wersji pamięciowej, a zdjęcia w telefonie czekały długo na opublikowanie. Wystarczyło zmaterializować myśli i zamieścić na blogu, ale i to wymagało czasu i uwagi, czego w ostatnim czasie, niestety, bardzo mi brakuje. Tatul zmobilizował mnie do pracy i powrotu do pisania.

Tym razem opowiem Wam o wycieczce rowerowej, która miała miejsce na progu zimy. Słońce w południe świeciło mocno, nawet czuło się ciepło jego promieni na plecach. Ostatni raz w 2016 roku postanowiłyśmy, z młodszą córką, wybrać się na  poznańską Cytadelę. To ulubione i wymarzone miejsce na przejażdżki rowerowe, a także niedzielne spacery dla całych rodzin. Tu można swobodnie poruszać się jednośladem po rozległym terenie, poprzecinanym asfaltowymi ścieżkami, biegnącymi wśród drzew. Są tam miejsca ciszy i spokoju i takie, których nie zapomnisz nigdy. Park Cytadela ma wiele atrakcji, dziesiątki rzeźb i pomników ale niewątpliwie  jedną z najciekawszych, dla mnie oczywiście, jest zespól rzeźb autorstwa Magdaleny Abakanowicz, nazwany ,,Nierozpoznani”. Ta plenerowa instalacja powstała w 2002 roku. Na całość składa się 112 dwumetrowych figur bez głów, odlanych z żeliwa. Odwiedzam to miejsce regularnie, kilka razy w roku i zawsze czuję ciarki na plecach, stojąc wśród tej pozornie nieuporządkowanej masy rzeźb. Ogromna ilość, wielkość, potęga pozwala mi uzmysłowić sobie o małości ludzkiego istnienia, jednostki. Ponad setka figur stoi na betonowym podłożu, otoczona pustą przestrzenią porośniętą trawą. Co dziwne, do monumentu nie prowadzi żadna wyznaczona droga. Każdy zainteresowany dociera do pozbawionych głów rzeźb ścieżką własną. Stajesz maleńki wśród idących w różnych kierunkach wielkoludów, zimnych i martwych. Każdy w rozkroku, gotowy rozdeptać cię jak mrówkę, a jednak idziesz. Wplatasz się w tłum, szukasz miejsca najbardziej zagęszczonego. Nie możesz momentami chwycić oddechu, stajesz się żywą częścią dzieła rzeźbiarki. Łączysz się z całością. Czy taki był pomysł artystki? Spowodować, by widz stal się, mimo własnej woli, elementem jej pracy? Takie zadanie mają pokazy performance, absorbować widza, angażować go.  Czy i tutaj mamy do czynienia z podobnym zadaniem, my odwiedzający ,,Nierozpoznanych”? Jedno jest pewne, nikt nie jest obojętny wobec tego co widzi.

Trudno, na pierwszy rzut oka, doszukać się w monumentalnym pomniku harmonii, regularności i ładu. Wydaje się, że każda z 112 postaci podobna jest do innej. Nic bardziej mylącego. Każda figura jest inna. Różni się strukturą powierzchni, kierunkiem marszu, kształtem kręgosłupa, który widać nie na plecach, a na części wewnętrznej powłoki klatki piersiowej. Żeliwne, bezgłowe rzeźby mają jedynie przód, zabudowane są tylko od strony frontowej. Reszta to pusta przestrzeń, wypełniona powietrzem, promieniami słońca, kiedy dzień jest pogodny, a niebo nad Cytadelą lazurowe. Przyglądając się całości widać, że Magdalena Abakanowicz szczegółowo przemyślała każdy element kompozycji. Nic nie jest tu przypadkowe. Inne emocje towarzyszą oglądającemu, który stoi z boku. Tu dominuje spokój i poczucie władzy nad całością. Kiedy wejdziesz w środek, między gęstniejącą masę zimnych figur, stajesz się jedną z nich. Poddajesz się całkowicie woli martwego tłumu. Nic już nie należy do ciebie, nawet myśli są jakby wspólne.  Porywa cię ta potężna zwarta całość, stajesz się jej częścią i nie masz nic do powiedzenia. Tracisz kontakt z rzeczywistością, przenosisz się w inny świat, w inny wymiar czasu. Czujesz ogromną siłę i moc tłumu, jego potęgi, która cię wchłania bez reszty. Idziesz nie robiąc ani jednego kroku, podobnie jak rzeźby Magdaleny Abakanowicz. Czasem masz wrażenie, że postaci ożywają w obecności człowieka. Jakby czerpały z niego część jego sil witalnych. Być może taki był zamysł artystki? Monument i widz wzajemnie się uzupełniają. Stanowią nierozerwalną całość.

Park Cytadela, to miejsce gdzie spoczywają tysiące poległych w walkach o wyzwolenie Poznania. Nie bez powodu monument ,,Nierozpoznani” jest postawiony właśnie tu, gdzie ziemia kryje setki bezimiennych bohaterów. To także miejsce wielu pomników i ciekawych miejsc, o czym napiszę w innym tekście. Zapraszam odwiedźcie Poznań i Cytadelę. Warto. Dzieło Magdaleny Abakanowicz porwie Was bez reszty, a emocje związane z jego oglądaniem zostaną w Waszej pamięci na zawsze. Tekst zawiera w większości moje osobiste przeżycia podczas obcowania z dziełem o nazwie ,,Nierozpoznani”. Chętnych do poznania danych encyklopedycznych odsyłam do strony:  https://pl.wikipedia.org/wiki/Nierozpoznani.

Zamieszczone zdjęcia są autorstwa mojej córki Marty.

 

 

20161120_134731

51 Komentarze

  1. Dziękuję za tę wycieczkę i za powrót do pisania. Ja także czekałam na te znaki, a zdjęcia Córci wyjątkowo ciekawe.
    Zasyłam serdeczności.

    • To ja dziękuję za miłe słowa i pamięć Droga Ultro. Wycieczka na Cytadelę zawsze nastraja mnie i inspiruje twórczo, od kiedy to miejsce odwiedzam. Nigdy nie bywam tam sama, ale w towarzystwie osób trzecich (tym razem młodszej córki), bo wtedy mam możliwość podzielenia się emocjami z innym człowiekiem. Zresztą już nie raz zaznaczałam, że nie lubię zwiedzać ani spacerować sama. Muszę mieć słuchacza i kogoś z kim mogę tu i teraz prowadzić dialog. Inaczej to co przeżywam ginie bezpowrotnie, a wrażenia zostawiają niewielki ślad w pamięci. Inaczej to się ma kiedy dzielę się na bieżąco tym co widzę i czuję z drugą osobą, równie wrażliwą na sztukę i piękno jak ja. Tym co tkwi we mnie po takich wycieczkach dzielę się z szerszym odbiorcą poprzez zamieszczenie tekstu na blogu. Ten sposób przeżywania w obecności moich czytelników tego co widziałam i czułam daje mi wiele satysfakcji i motywuje do dalszej pracy.
      Po raz pierwszy Park Cytadelę odwiedziłam w 1973 roku. Miałam wtedy 19 lat, przyjechałam do Poznania z pobliskiej wsi, do szkoły. W piękne niedzielne popołudnie wybraliśmy się z panią, u której mieszkałam i jej synem, własne w tam, na kawę i spacer. Do dzisiaj pamiętam wiele szczegółów z tamtego dnia, a miłość i sentyment do tego miejsce, mam nadzieję, nigdy mnie nie opuści
      Przekażę mojemu prywatnemu fotografowi (córce), że ma talent.
      Pozdrawiam serdecznie Ultro:)

    • Dziękuję Ariadno, że o mnie pamiętasz i zagościłaś na nowo na moim blogu. Najtrudniej wrócić do dawnych obowiązków i rytmu dnia, kiedy trzeba wszystko dostosować do nowych obowiązków. Pracuję już nie tylko w sezonie letnim ale na etacie i to każdego dnia z sobotami, przemiennie, włącznie. Pomału harmonia zaczyna gościć w moim życiu, więc i na pisanie znajdę czas. Może nie tak częste jak dotąd, ale w miarę możliwości…………….. Nie lubię pisać po to żeby zamieścić tylko wpis. Myślę, że każdy tekst powinien nieść jakąś treść, o czymś mówić, więc staram się poświęcić każdemu wpisowi czas.
      Tak, Tatul swoim zapytaniem spowodował, że otrząsnęłam się i niemoc twórcza opuściła mnie.
      Pozdrawiam serdecznie Ariadno:)

  2. Zaglądałam tutaj co rusz, lecz nie miałam śmiałości mobilizować do nowej notki.
    Za wycieczkę pomiędzy ,,Nierozpoznanymi”. W realu, po tym co zobaczyłam na zdjęciach, chyba bym się nie odważyła tam wędrować. Trochę to szokująca wystawa. W Poznaniu jeszcze nie byłam; pozdrawiam :)

    • Zapraszam do Poznania, ciekawe miasto, jest tu wiele miejsc godnych odwiedzenia. Właśnie miedzy innymi Park Cytadela. Duża przestrzeń, w większej części zielona, jak sama nazwa wskazuje. Poza tym mnóstwo pomników i miejsc pamięci. Jest też część poświęcona bohaterom walk o wyzwolenie miasta spod okupacji hitlerowskiej, groby bezimienne żołnierzy każdego państwa Europy i nie tylko. Młodzież szkolna i licealna, przed Świętem Zmarłych, porządkuje groby i zapala symboliczne znicze. Tak pielęgnowana jest tu pamięć o tamtych tragicznych dniach i ludziach, którzy oddali życie w walce o wolny Poznań.
      Cytadela najpiękniej prezentuje się wczesną wiosną, latem i późną jesienią. Wtedy pyszni się wszystkimi kolorami właściwymi dla danej pory roku. Od soczystej wiosennej zieleni, poprzez pełne barwy lata, aż po bukiet brązowo-czerwonych barw jesieni. Wtedy też można usłyszeć wielogłosowy śpiew ptaków, koncert jakiego może pozazdrościć niejedna orkiestra. Cytadela to miejsce gdzie zadomowiły się i rozrosły w niezliczonej ilości dzikie drzewa mirabelkowe. Jesienią ścielą one każdą alejkę i ścieżkę żółtozielonym dywanem.
      Lubie tu spędzać czas.
      Pozdrawiam serdecznie Aisab:)

      • Jak czytam tak wspaniały opis to aż serce rwie się do wypełnienia zaproszenia. Jednak z autopsji wiem, że jeśli nie ma się za przewodnika osoby znającej teren, to samemu niewiele się zwiedzi i niewiele zobaczy. Ot, tylko odfajkuje się pobyt.
        pozdrawiam serdecznie :)

        • Wnioskuję z Twojego komentarza, że podobnie jak ja nie lubisz samotnych wypraw i zwiedzania bez towarzystwa.
          Droga Aisab, z przyjemnością zostanę Twoim przewodnikiem. Chociaż nie jestem profesjonalnym i zawodowym znawcą tej dziedziny, mogę być aktywnym kompanem do przechadzek po miejscach pełnych dokumentów przeszłości i teraźniejszości. Rozmawiać też potrafię, komentować to co widzę i czuje też.
          Zapraszam raz jeszcze.
          Pozdrawiam serdecznie Aisab:)

  3. jak miło znów Cię czytać… i jak ciekawie. Ta idea wtopienia się w ów tłum… fascynujące. Przypomniała mi się natychmiast przechadzka zupełnie gdzie indziej, w Oslo, w parku Vigelanda. Musze odszukać zdjęcia i o tym napisać… zainspirowałas mnie, dziękuję.

    • Przekazałam w tekście własne odczucia. Nie można obojętnie przejść obok dzieła Magdaleny Abakanowicz. Ten ogrom porusza każdego. Napisz o swoich emocjach i odczuciach podczas zwiedzania parku w Oslo. Takie osobiste notki są najciekawsze w odbiorze. Z tego rodzaju opisów dowiadujemy się jak różni jesteśmy i jak indywidualnie odbieramy te same wrażenia. Czekam na Twój wpis.
      Pozdrawiam Anno serdecznie:)

  4. Miło, że znów można Cię czytać i oglądać. Po przeczytaniu tekstu jakoś dziwnie kojarzy mi się ten różnorodny kształt kręgosłupa prezentowany na figurach i różny kierunek marszu wielkoludów z obecną sytuacją na świecie. Myślę, że coś w tym musi być.
    Serdecznie pozdrawiam.

    • Dziękuje Andrzeju za ciepłe słowa. Jest mi niezmiernie miło, że mam przyjemność znowu gościć Cię na moim blogu.
      Monumentalne dzieło Magdaleny Abakanowicz jest stosunkowo młodym tworem, bo pochodzi z 2002 roku. Przypuszczam, że powstało jako odpowiedź artystki na wydarzenia współczesnego świata, jako komentarz do tego co się dzieje. Można je odczytywać jako opowiadanie w kontekście globalnych wydarzeń, ale także w odniesieniu do człowieka, jednostki jego anonimowości, tajemniczości. Mijamy się każdego dnia i nic o sobie nie wiemy. Poznajemy się dopiero w kontekście tragicznych wydarzeń, w których nikt z nas nie spodziewał się udziału ludzi z najbliższego sąsiedztwa. Może to zbyt daleko idąca , moja własna, interpretacja dzieła?
      Pozdrawiam serdecznie Andrzeju:)

    • Wrażliwości i odbioru każdego rodzaju wypowiedzi artycznej nauczyłam się, pewnie, od mojej starszej córki, która jest historykiem sztuki.Dużo wspólnie odwiedzałyśmy muzeów i wystaw. Słuchałam często jej fachowych komentarzy i uwag. Być może to miało wpływ na mój stosunek do wszelkich form przekazu artystycznego???
      Pozdrawiam serdecznie Ewo:)

    • W Poznaniu jest dużo miejsc godnych naszej uwagi, nie tylko przybywających do nas turystów ale przede wszystkim mieszkańców. Często słyszę utyskiwanie znajomych, że w Poznaniu nic się nie dzieje, nie ma ciekawych miejsc. To nie prawda. Każdy mieszkaniec może bez żadnych nakładów spędzić ciekawie czas, skorzystać z darmowy wystaw, koncertów, wykładów, przedstawień. Trzeba tylko chcieć wyjść z domu. W samym Centrum Kultury Zamek dzieje się wiele. w ubiegłe wakacje, kiedy córka przyjechała na dłużej do domu, testowałyśmy ofertę poznańskich instytucji kulturalnych. Gdyby pozwalał nam na to czas, mogłyśmy każdego dnia uczestniczyć w darmowych, ciekawych, różnorodnych przedsięwzięciach.
      Zapraszam do Poznania.
      Pozdrawiam Conscu serdecznie:)

  5. Dobrze, że jesteś, bo mnie jakoś tak zawsze martwią te długie nieobecności, czy aby ze zdrowiem wszystko w porządku, to moje przewrażliwienie wynika chyba z tych moich ciągłych problemów.

    W Poznaniu nigdy nie byłam, a Twoja wycieczka jest bardzo ciekawa Elu. Te pozbawione twarzy, anonimowe postacie mają za zadanie nam coś przekazać, to, że za swoje zasługi, za obronę, za walkę, nikt ich nie zna, nie pamięta, są jak te puste właśnie stojące posągi.

    Pozdrawiam

    • Niezmiernie miło jest mi Gabuniu, że ponownie mogę przeczytać Twój komentarz, zawsze merytoryczny, wnoszący do mojego tekstu nowe wartości i ciekawe spojrzenie na na opisany temat.
      To dzieło wytworzone przez Magdalenę Abakanowicz, Polkę niezwykle utytułowaną i uznawaną, przez środowiska twórcze świata za jedną z czołowych rzeźbiarek, podobnie jak każdy twór artystyczny, bez względu na formę i nośnik, w zamyśle autora, mówi, komentuje, odnosi się do wydarzeń obecnych lub z przeszłości. Najczęściej interpretację swojego dzieła artysta zostawia odbiorcy. Zapewne taki zamysł miała i tym razem artystka. Nie narzuca nam swojej treści, zostawia ten element otwarty. Dlatego możemy odbierać wymowę rzeźby indywidualnie, bo nie ma jednoznacznej wymowy i odczytu tego dzieła. W zależności od wielu czynników każdy z nas odbiera je na swój sposób i przypisuje mu inne treści.
      Jedno jest pewne, nikt, nawet dziecko nie przejdzie obok tej ogromnej instalacji obojętnie. Każdy zatrzyma się, chociaż na chwilę, a refleksja związana z tym co widział i przeżył zostanie w nim na długo.
      Pozdrawiam Gabuniu serdecznie:)

  6. Nawet nie myślałem o tym, że takim mobilizującym wpisem zasłużę sobie na promocję. Ja sam pamiętam taką przerwę w pisaniu u siebie i następujący po tym komentarz jednej z czytelniczek. Dziękuję za wpis i to wspomnienie.
    Co do Abakanowicz, to ja też jestem pod wpływem jej dzieł. Byłem w Chicago na miejscu gdzie Abakany w tej samej formie prezentowane są również w parku, Tam wystawa nosi nazwę Agora, czyli marsz.
    Spójrzmy na to dzieło:http://www.plan4fun.pl/przewodniki/stany-zjednoczone-ameryki/atrakcje/agora-rzezba-m-abakanowicz-w-chicago/3644
    Jest to niewątpliwie promocja polskiej sztuki, która zawędrowała w wiele miejsc świata.
    Dziękuję za ten wpis i życzę łagodnego godzenia pracy ze sztuką blogowej twórczości.
    Pozdrawiam

    • Zaskoczyłeś mnie Tatulu tą informacją. Odwiedziłam stronę, do której adres zamieściłeś w komentarzu. Co więcej? Przejrzałam inne linki o pracy Abakanowicz w Chicago.

      http://www.artinfo.pl/pl/blog/relacje/wpisy/magdalena-abakanowicz-agora-wystawa-w-

      chicago2/http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,3737883.html

      Byłam dotąd pewna, że monumentalna rzeźba, stojąca w poznańskim Parku Cytadela, to jedyne, niepowtarzalne dzieło, tego typu, Magdaleny Abakanowicz. Identyczne, powtarzam identyczne, bo zrobione w tej samej odlewni żeliwa w Śremie, stoi w Chicago. Różni się tylko ilością elementów: w Poznaniu jest 112 figur, w Ameryce 106. Co więcej pomnik dla Chicago powstał bardzo szybko, bo cztery lata od ekspozycji poznańskiej.
      Widziałeś Tatulu to dzieło, nie w Poznaniu, a za oceanem. Więc wiesz jakie wrażenie i emocje wyzwala w widzu ten ogrom, gdzie człowiek czuje się jak małe dziecko, wśród gigantów.
      Pozdrawiam serdecznie Tatulu:)

  7. Szkoda, że nic nie wiedziałem o tym miejscu, gdy byłem latem w Poznaniu. Na pewno bym tam pojechał – na zdjęciach wygląda niesamowicie…

    • Szkoda Hegemonie, że nie odwiedziłeś Cytadeli, a tam monumentalnej rzeźby Magdaleny Abakanowicz. Przyjedziesz, pewnie, jeszcze do Poznania? Polecam gorąco, odwiedź to miejsce. ,,Nierozpoznani”, to nie jest przeciętne dzieło, a twór który poruszy każdego. Dotąd podobne emocje budziły u mnie tylko rzeźby Igora Mitoraja. W Krakowie, przy Sukiennicach, ogromna głowa. Robi wrażenie. Podobnie odbieram piękną rzeźbę na Cmentarzu Nowina w Poznaniu, która zdobi grobowiec rodziny Kulczyków. Podobnie jak Abakanowicz, Mitoraj interpretację swoich dzieł zostawia odbiorcy, to on odkrywać ma treści jakie noszą.
      Pozdrawiam serdecznie Hegemonie:)

    • Proszę bardzo Romanie.
      Lubię Cytadelę, chociaż jest to miejsce naznaczone krwią tysięcy żołnierzy, z wielu europejskich państw. Spoczywają tu polegli bohaterowie walczący z hitlerowcami, w trudnej drodze do wyzwolenia okupowanych krajów, zaś w następstwie tego zmuszenie Berlina do kapitulacji i zakończenia II wojny światowej.To już przeszłość chociaż nigdy nie zapomnimy o niej.
      Teraz Park Cytadela jest chętnie odwiedzanym miejscem przez mieszkańców Poznania, a także turystów. Wszechobecna zieleń, kojący śpiew ptaków i mnóstwo pomników na każdym kroku. Do tego przepiękny zakątek różany, niespójny teren z wzgórkami, ścieżkami biegnącymi w zagłębieniach i kawiarenki z przepyszną kawą. Jest tu miejsce na refleksję, ale także wyciszenie i swoiste katharsis.
      Pozdrawiam serdecznie Romanie:)

  8. Witaj Elżbieto
    Bardzo ciekawy tekst, prace Abakanowicz są świetne, pobudzają wyobraźnię i dobrze, że artystka jest ceniona na świecie…
    A zdjęcia Córeczki są dobre….
    pozdrawiam ciepło
    dobrycoach.bloog.pl

    • Witaj Dobrycoachu, miło Cię znowu gościć u mnie. Tekst ciekawy, bo traktuje o niezwykłej postaci sztuki współczesnej. Zdjęcia dobre, bo wykonane ręką mojej córki. Przyznam, może pisać potrafię, ale zdjęcia robię fatalne. Zawsze coś obetnę, krzywo trzymam aparat i zdjęcia są przechylone w jedną stronę, rozmazane, zamazane i jeszcze coś tam….., więc nie warto ich zamieszczać pod żadnym tekstem.
      Kiedy wyjeżdżamy i chcemy udokumentować miejsce pobytu, tylko zdjęcia robione przez moje dzieci są dobre, moje mają zawsze mankamenty.
      Pozdrawiam serdecznie Dobrycoachu:)

  9. No popatrz, Elu, tego miejsca w Poznaniu jeszcze nie znam, muszę to nadrobić, ale jeśli się nie mylę to kilka Abakanów widziałam w Poznaniu w innym miejscu. Zrobiły na mnie duże wrażenie.
    Bardzo interesująco wszystko opisałaś :-)

  10. Ciekawa artystka, sławna i charakterystyczna, więc łatwo o niej pisać. Niewiele jest takich sław, Abakanowicz, nieżyjący już Mitoraj, ich prace rozpoznać łatwo. Zdobią przestrzeń na całym świecie. Nie wiem czy czytałaś komentarze? Tatul pokazał podobną, prawie identyczną ekspozycję Abakanowicz w Chicago. Zapraszam, odwiedź latem cytadelę, przy okazji miejsce monumentalnej rzeźby Magdaleny Abakanowicz. Zapewniam Cię Jotko, obojętna wobec tego ogromu, masy bezrękich i bezgłowych, zimnych postaci nie pozostaniesz.
    Pozdrawiam serdecznie:)

  11. No proszę.
    Wcale się nie umawiałyśmy a obydwie piszemy o rzeżbie i jej twórcach.
    Zapraszam od mój nowy adres.

    P.S. Bardzo się cieszę że znowu jesteś.
    :-)

    • Przemieściła się kolejność odpowiedzi. Słowo dotyczące Twojego komentarza Stokrotko jest pod wpisem Agni. Przepraszam.
      Raz jeszcze pozdrawiam:)

    • Zdjęcia robiła moja córka. Moje nie nadają się do pokazywania szerszemu gronu czytelników. Są krzywe, niedoskonałe, a nogi często są skrócone.
      Dziękuje za odwiedzenie mnie i zaproszenie. Z przyjemnością przeczytam Twoje posty na nowym blogu.
      Pozdrawiam Agni serdecznie:)

  12. Jestem i zawsze byłam, tylko mniej aktywna, bo najpierw praca na rynku, remont duży w mieszkaniu, teraz praca na etacie. Musiałam nauczyć się dzielić racjonalnie wolny czas, bo mam go dużo mniej niż wcześniej.
    Myślę, że jestem już na dobrej drodze do powrotu, pisania i zamieszczania tekstów chociaż raz w tygodniu. Uwielbiam czytać wpisy na zaprzyjaźnionych blogach. Jesteście moją Wirtualną Rodziną. Dumna jestem z tego, że odwiedzacie mnie regularnie, pozostawiając komentarze pod tematami, które poruszyłam.
    Oczywiście z wielką przyjemnością będę odwiedzać Cię i czytać Twoje posty, na nowej stronie.
    Pozdrawiam serdecznie Stokrotko:)

  13. Długo się zastanawiałam gdzie widziałam podobną ekspozycję. W Poznaniu byłam, ale Cytadeli nie odwiedziłam. Być może była to wystawa (niestety chyba czasowa) w Warszawie. Faktycznie robi wrażenie.
    Pozdrawiam.

  14. Wstszasające. Świetna opisane odczucia, Elu! Wiesz? Nie znam Poznania, tym bardziej więc nie miałam pojęcia o istnieniu tej ekspozycji. Aż się wstydzę

    • Instalacja budzi emocje, przyznaję. Wciąga bez reszty. Czujesz strach, a jednocześnie chcesz być jej częścią. Dziwne uczucie, przyznaję.
      Nikt nie zna i nie wie wszystkiego, bo fizycznie jest to niemożliwe. Nie ma się czego wstydzić. Znam tę monumentalną rzeźbę, tylko dlatego, że mieszkam w Poznaniu i często bywam na Cytadeli. Nie wiedziałam też, że kilka postaci identycznych z tymi z Parku stoi przy CK Zamek w Poznaniu. Wiele tajemnic i wiedzy kryją różne miejsca, nigdy wszystkich nie poznamy i nie odwiedzimy. Podobnie z czytaniem książek. Im więcej ich poznasz tym więcej chciałabyś jeszcze przeczytać.
      Pozdrawiam serdecznie Nadwodna:)

  15. Magdalena Abakanowicz kiedyś w moim mieście prezentowała swoje „Abakany”. Nie wiedziałam, że i w Poznaniu można zobaczyć jej twórczość. Przy okazji chętnie się tam wybiorę.

  16. Dziękuję, że znowu mnie odwiedziłaś Królowo Karo. Zapraszam do Poznania. To miasto kryje wiele niespodzianek, warto je poznać bliżej. Nie tylko rzeźby Magdaleny Abakanowicz budzą podziw, intrygują. Mamy od niedawna (14 kwietnia 2014) ICHOT (Interaktywne Centrum Historii Ostrowa Tumskiego), czyli Bramę Poznania. Nowoczesna placówka, położona niedaleko Katedry. Mój podziw i zachwyt budzi także rzeźba Igora Mitoraja na grobowcu Kulczyków (cmentarz na Nowinie).
    Pozdrawiam serdecznie:)

  17. Surfując po blogach stwierdzam, że nie znam swego kraju [kiedyś miałam czytankę; "znasz li ten kraj-Polskę?"].
    Elu- nie wystarczy wybrać się w podróż, bo aby poznać dane miasto i jego uroki potrzebny jest przewodnik. Tak na przykład zwiedziliśmy z mężem Kołobrzeg dzięki życzliwości blogowej Znajomej. Sami byśmy w te miejsca nie trafili. Tak jest z każdym miejscem. Potrzeba „tubylca” aby oprowadził i opowiedział. Stąd cenię sobie wycieczki z przewodnikiem, ale…znowu z grupie także nie jest to komfort, bo każdy na co inne zwraca uwagę. Dla przykładu podam, że kiedyś na takiej grupowej wycieczce zwiedzaliśmy głównie… toalety i potem zabrakło czasu na zwiedzanie innych przybytków.
    pozdrawiam i z utęsknieniem wyczekuję na nową notkę; .

    • Zgadzam się z Tobą Aisab, że z miejscowym, zwiedzanie danego miasta jest najciekawsze. Wtedy można odwiedzić wszystkie najciekawsze miejsca, w stosunkowo krótkim czasie. W zorganizowanej grupie od wielu lat nie wyjeżdżam. Właściwie poza wycieczkami szkolnymi nie byłam na żadnej wyprawie organizowanej przez biuro podróży lub inną podobną instytucję. Cenię sobie swobodę i możliwość decydowania o wszystkim. Dużo jeździłam. Często obserwowałam wycieczki z Azji. Tamci ludzie są bardzo zdyscyplinowani i podporządkowani. Robią wszystko w pośpiechu, nawet kupują pamiątki w biegu. To nie dla mnie.
      Pozdrawiam Aisab:)

  18. 21 kwietnia zmarła prof. Abakanowicz.
    Pojawiają sie wspomnienia wiązane z artystką, takie jak to:
    16 dzień listopada, czwartek, do południa. Zbieg ulic Michigan i Roosevelt w Chicago. Grant Park. Mimo wiejącego od jeziora zimnego wiatru cały czas schodzą się ludzie. Kolorowi. W różnym wieku. Mówiący różnymi językami – da się słyszeć oczywiście angielski i polski, ale także chiński, hiszpański i rosyjski.
    Wieża Babel? Nie. Agora.
    Bezgłowa Agora

    Sto i kilka żeliwnych postaci, stanowiących swego rodzaju bezgłowy tłum, wkomponowanych zostało w pejzaż parkowej zieleni i kamiennych wysokościowców Chicago.
    - Już Herodot pięć wieków przed Chrystusem zaobserwował, że łatwiej jest przekonać tłum niż jednostkę – powiedziała Magdalena Abakanowicz, rzeźbiarka, autorka stu i kilku żeliwnych postaci, w rozmowie z Agnieszką Flakus zamieszczoną w zeszłorocznym Magazynie Plus. Byłam świadkiem działalności i Hitlera i Stalina, widziałam tłumy, które wielbiły na komendę, nienawidziły na komendę i niszczyły na komendę. To jeden aspekt dotyczący Agory. Drugi zaś ma swoje źródło także w uważnej obserwacji, ale znacznie szerzej pojętej – w obserwacji planety, na której gromada ludzi czy ptaków, owadów czy liści, to pojedyncze warianty pewnego zbioru, pewnego prawa natury, które nie znosi dokładnych powtórzeń lub nie może ich dokonać, tak jak ręka człowieka nie może dwukrotnie powtórzyć identycznego gestu.
    Włączając moje nieruchome rzeźby w ten rytm, zaklinam to niepokojące prawo. I nie powtarzam. Każda rzeźba jest pojedyncza i indywidualna.
    W swoich projektach artystka szuka związku, pewnego rodzaju wspólności z obszarem, na którym rzeźby jej autorstwa mają stanąć.
    - Rzeźba musi mieć związek z otoczeniem, wtedy może oddychać, jest na swoim miejscu. Od momentu, w którym zobaczyłam zaproponowany przez miasto obszar, byłam pewna, że musi tam stanąć dokładnie ta ilość figur, które swoim rozmiarem będą nawiązywały kontakt z miastem, z jego energią i z tym, co się wokół dzieje.
    Każda z postaci waży ponad pół tony i mierzy niemal trzy metry. Do USA przypłynęły z Polski statkiem. Niedaleko Agory Magdaleny Abakanowicz stoją rzeźby Pabla Picassa, Alexandra Caldera i Henry Moore’a, nieopodal znajduje się też sala koncertowa zaprojektowana przez wybitnego amerykańskiego architekta, Franka Gehry’ego.
    Realizacja projektu, finansowanego przez Ministerstwo Kultury RP oraz burmistrza Chicago i amerykańską Polonię, zajęła jego autorce ponad dwa lata. Strona polska płaciła za odlewy, a miasto Chicago i Polonia – za transport i montaż.
    - Projekt profesor Abakanowicz stojący w tym właśnie mieście, daje świadectwo prężności amerykańskiego i polskiego ducha, podobnej wrażliwości, a także świadectwo zakorzenienia naszych kultur w tradycji greckiej – powiedział podczas uroczystego otwarcia minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP, Kazimierz Michał Ujazdowski. Ojcowie założyciele Stanów Zjednoczonych czytali klasyków greckich, wielcy polscy poeci byli zakochani w literaturze greckiej. Dzisiaj mamy kolejne świadectwo manifestacji ciągłości tradycji kultury europejskiej, atlantyckiej, w języku sztuki współczesnej. Cieszymy się, że polska kultura raz jeszcze zaświadczyła, do tego w tak wspaniałym miejscu, o swoim uniwersalnym znaczeniu.
    Ogromne plenerowe realizacje Magdaleny Abakanowicz można oglądać m.in. we Francji, Izraelu, Korei Południowej i Japonii. Projekt zbliżony wielkością i wagą do chicagowskiej Agory, a stanowiący zbiór dwudziestu dwóch figur, można podziwiać od tegorocznej wiosny na trwającym półtora roku Biennale Rzeźby w Vancouver.
    - Sztuka zjawia się tam, gdzie brakuje słów – mówi artystka, stąd tak samo mogę porozumieć się w Japonii jak i we Francji czy w Australii, ponieważ ludzie odbierają wrażenia. Ból, cierpienie czy zdziwienie odczuwalne są w podobny sposób niezależnie od kultury. Myślę, że entuzjazm, jaki w Polsce wzbudził pomysł zrealizowania tego projektu w Chicago, podkreśla pewien sentyment – Warszawa i Chicago są miastami siostrzanymi od dziesiątków lat.

    W TimeOut Chicago, tutejszym internetowym portalu, pojawiło się zdanie, że dar Polski jest jak gigantyczne podziękowanie złożone miastu, które stało się domem dla największej – poza granicami Polski – liczby Polaków.
    Minister Ujazdowski, dziękując prof. Abakanowicz, dodał: – jestem głęboko przekonany, że i mieszkańcy i turyści odwiedzający to wspaniałe miasto zostaną sprowokowani do refleksji podczas oglądania tego wspaniałego dzieła.
    Wśród wielkich żeliwnych postaci spotkałam chłopca. Mógł mieć dwanaście, trzynaście lat.
    - I co o tym myślisz? – zapytałam.
    - Nie wiem.
    - A co czujesz?
    - Że gdyby ktoś chciał na to wejść, to mógłby się pokaleczyć.
    - Zauważyłeś, że te postaci nie mają głów?
    - No pewnie!
    - Jak myślisz – dlaczego?
    Bardzo młody człowiek spojrzał na mnie z pewną dozą politowania, i z pewnością uczonego, który przedstawianą sprawę zbadał dogłębnie, odpowiedział:
    - No jak to?! Bo są głupi!
    Ewa Uszpolewicz

  19. Dziękuję Tatulu, za komentarz. Podobnie jak Ty, po informacji o śmierci Magdaleny Abakanowicz pomyślałam o ,,Nierozpoznanych” stojących na poznańskiej Cytadeli i ,,Agorze” w dalekim Chicago. Dziwne, że akurat teraz, kilka miesięcy przed odejściem Artystki, napisałam o jej rzeźbach stojących w Parku. Przecież znam ten plenerowy obiekt od lat. Zawsze budzi u mnie emocje, kiedy tylko mam okazję tam być. Cytadela, podobnie jak Park Grant w Chicago są najbardziej odpowiednimi miejscami, by taką potężną instalację przyjąć. Abakanowicz żyła i pracowała w Poznaniu. Była wykładowcą Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu. Uczyła młodych artystów sztuki, rzeźby. Odeszła Artystka, jej twórczość pozostanie na zawsze. Abakany nie dadzą o Niej zapomnieć.
    Pozdrawiam serdecznie Tatulu:)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.