WARSZAWO JESTEŚ PIĘKNA W GRUDNIU

Dzisiejszym tekstem, Moi Drodzy Czytelnicy, chcę Was przenieść w magiczny nastrój świąt Bożego Narodzenia. Warszawa w przepięknej szacie złocistej, zachwyca mieszkańców i przybyszów. Widziałam inne miasta europejskie udekorowane iluminacjami bożonarodzeniowymi (Paryż, Sztokholm) i mogę zapewnić, z pełną odpowiedzialnością, że nasza stolica wypada na ich tle znakomicie, za co składam pomysłodawcom wyrazy uznania.

W ostatni piątek sytuacja rodzinna kazała mi pojechać do stolicy, gdzie spędziłam całą sobotę i niedzielę. Chciałam podzielić się z Wami Kochani wrażeniami, a jest ich jak na dwa dni pobytu, mnóstwo i to samych pozytywnych. Śnieg, który powitał nas dużo wcześniej, przed wjazdem do miasta, zapowiadał ciekawy weekend.  Zawsze, od kiedy pierwszy raz odwiedziłam Warszawę, to miasto mnie zniewalało swoim pędem, tempem życia, architekturą, urodą. Tym razem do walorów, które wymieniłam wcześnie, doszły dekoracje świąteczne ulic, placów i domów.  Bogate, bajeczne, kolorowe, ociekające złotem i przepychem. Każda ulica w centrum (na obrzeżach nie zdążyłam być) mieni się światełkami. Regularna, zaprogramowana cyklicznie  zmiana barw. Od złotego, poprzez biały do intensywnie niebieskiego koloru, przenosi widza w inny, nieziemski świat. To trzeba zobaczyć, bo opisem trudno oddać urok i magię tego zjawiska.

Jak poinformowała mnie zaprzyjaźniona rodowita warszawianka, w tym roku jest inaczej niż w poprzednie lata. Bogaciej, dwa razy więcej światełek, nowe elementy upiększające, inna aranżacja. Centralna część dekoracji ciągnie się w dłuż Traktu Królewskiego i obejmuje  plac Zamkowy, Krakowskie Przedmieście, Nowy Świat, plac Trzech Krzyży i Aleje Ujazdowskie, by osiągnąć swój cel przy Belwederze. Oprócz niezliczonej ilości światełek, ułożonych na każdej ulicy w inne kompozycje, spacerując minęliśmy dostojnego pawia, z rozłożoną lirą, na Alejach Ujazdowskich, w pobliżu Łazienek Królewskich. Zaś na placu Na Rozdrożu stoi intensywnie kolorowy autobus, z prezentami na dachu. Nie ma drzwi, otwarte wejście zaprasza dzieci do zabawy. Radość i krzyki zachwytu oznajmiają nam, dorosłym, że ten pomysł jest jak najbardziej trafiony. Przecież nie chodzi o to by tylko patrzeć i podziwiać, ale przy tej okazji sprawić mieszkańcom jak najwięcej radości, zwłaszcza dzieciom, którym niewiele potrzeba by śmiały się i reagowały spontanicznie. Żałuję bardzo, że nie miałam czasu na dotarcie do centralnego punktu miasta, placu przy Zamku Królewskim i Starego Rynku. Dziwy świąteczne, które tam oglądają mieszkańcy stolicy, ale również przyjezdni,z innych części kraju i spoza, mogą zawrócić w głowie, zapewne. Spacer po ulicach Warszawy, odświętnie udekorowanej, sprawił mi, mieszkance Poznania, wiele radości. U nas, jak to zwykle bywa na prowincji, ubogo, oszczędnie i nijak.

Jedno co zaskoczyło mnie negatywnie, podczas spacerów po stolicy, to dantejskie ciemności w Łazienkach Królewskich. Na głównej ścieżce, łączącej aleje Ujazdowskie z Czerniakowską, nie ma ani jednej latarni. W ciągu dnia, to nie przeszkadza. W okresie bożonarodzeniowym, kiedy co jakiś czas trasę oświetlają postaci z dawnych epok, też. Ale kiedy w pozostałym czasie roku przyjdzie wieczorem  znaleźć się w tym parku, groza wyziera zza każdego drzewa. Moje dzieci były dwa tygodnie wcześniej w Warszawie. Nie odważyły się przejść parkiem na drugą jego stronę. Ciemność, nawet na jego głównej ścieżce, chyba o nazwie Aleja Chińska, o ile dobrze pamiętam, zaprasza tylko najodważniejszych. Jak sobie radzą goście restauracji Belvedere? Poza tym małym zgrzytem widać gołym okiem, że Łazienki Królewskie są popularnym i ulubionym miejscem  mieszkańców i turystów. Mimo, że w sobotę i niedzielę pogoda niezbyt zachęcała do zabaw na świeżym powietrzu, mnóstwo ludzi było w parku. Dzieci lepiły bałwany, inne z rodzicami zjeżdżały na sankach, z górki przy  Pałacu Ujazdowskim. Bieganie po śniegu najwięcej radości sprawiało maluchom, które pierwszy raz w życiu miały okazję dotknąć i poznać biały, zimowy puch.

Niestety nie zrobiłam żadnego zdjęcia, bo skupiłam się na obserwowaniu i wymianie wrażeń z bliskimi. Nie chciałam by bieganie z aparatem zakłóciło mi piękno przeżyć. Wierzcie mi, jeszcze raz powtórzę słowa zawarte w tytule, ,,Warszawa jest piękna w grudniu”. Przekonajcie się sami jadąc na jeden z  grudniowych weekendów do stolicy.

36 Komentarze

  1. Elu ja mam bardzo daleko do Warszawy i ogromnie żałuję, że nie mogę tego zobaczyć na własne oczy. Uwielbiam klimat świąt i dobrze, że jest tyle iluminacji na przeciw parszywej polityce uprawianej w Warszawie.
    Dziękuje za wizytę u mnie i ślę – wesołych świąt Elu dla Ciebie i Rodziny :)

    • Elu, dziękuję za życzenia, odwzajemniam z wielką serdecznością. Jestem zwolenniczką rozmachu świątecznego. Czym by się różniły święta od dni powszednich, gdyby na każdym kroku widać było oszczędność. albo wcale nie dekorujemy albo bogato, przynajmniej naszą stolicę. Pieniądze przeznaczone na światła i inne ozdoby nie pogrążą budżetu, ani oszczędność na iluminacjach świątecznych go nie uratuje. Boże Narodzenie to czas wyjątkowy w ciągu roku, to czas radości i jej wyrażanie. Każdą formą śmiechem, śpiewem, dobrym gestem i słowem. Na pewno pomaga w tym piękna aura, otoczenie, namiastka bajki. Tak jest w stolicy. Za żadne pieniądze nie dałabym sobie odebrać tych wrażeń. Wszak nie tylko chlebem człowiek żyje, przeżycia duchowe, doznania estetyczne, są niezbędne do szczęścia i równie ważne jak inne potrzeby.
      Pozdrawiam Elu serdecznie:)

  2. Cieszę się, że Warszawa dała Ci tyle wrażeń. I to pozytywnych. Ja ją lubię o każdej porze roku. Nie chciałabym mieszkać gdzie indziej,mimo że na co dzień czasem daje mi w kość.

    • Warszawę znam od kiedy córka studiowała na UW. Odwiedzałam ją w ciągu tego roku i poznałam najpiękniejsze miejsca w stolicy. Wtedy byłam oczarowana tym miastem, jego dynamiką i pięknem. Teraz kiedy odziała się w świąteczne szaty, zauroczyła mnie bez reszty. Moje dzieci wyjechały do stolicy na pół roku. Cieszę się, że znowu będę w Warszawie stałym gościem. Lubię bywać w tym mieście. Z Poznania pociąg jedzie tylko 3 godziny.
      Pozdrawiam Ewo:)

  3. O jak ja dawno nie byłam w Warszawie. Nie wiedziałabym nawet co tam zwiedzać. Wiesz Elu> tak mi się nasunęło takie stwierdzenie; że wiele zależy od towarzystwa w jakim zwiedzamy naszego miasta.
    Polska to piękny kraj byle dostrzec to piękno i docenić.
    pozdrawiam :)

    • Wyjazdy z mojego Poznania cieszą mnie zawsze. Znam dosyć dobrze kilka ciekawych miejsc w naszym kraju i uważam, że Polska jest ciekawa krajobrazowo. Mamy góry, dostęp do morza, Mazury z dziesiątkami jezior. Cóż więcej szukać, po co błądzić po świecie? Najczęściej poza domem bywam w towarzystwie córek. Są cudownymi kompanami do zwiedzania, wypadów, wyjazdów, wyjść do teatru i opery. Niestety mąż kocha dom i wychodzi z niego tylko do pracy. Ma wiele walorów, ale w tym aspekcie prezentuje się bladziutko. Więc korzystam z towarzystwa moich córek, lubimy ze sobą być i podziwiać wspólnie świat. Sama nie lubię nawet wypadu rowerowego do parku. To mnie nie cieszy. Muszę mieć przy sobie kogoś z kim podzielę się wrażeniami. Sama myśl o tym co widzę niestety nie wystarcza
      Pozdrawiam Aisab serdecznie:).

  4. Bardzo lubię Warszawę o tej porze roku… jest piękna, magiczna i urokliwa. Akurat nie wiem czemu, ale Łazienki mnie nie zachwycają… za to całkowicie rozumiem to, że nie robiłaś zdjęć – przeżywanie jest znacznie lepsze.

    • Kiedy zwiedzam w towarzystwie osób trzecich, nie lubię przerywać, zakłócać toku rozmowy, wymiany spostrzeżeń, robieniem zdjęć. To zajęcie również nie pociąga moich córek, żadna nie zrobiła ani jednego zdjęcia. Lubimy dzielić się emocjami, to zajmuje nas bez reszty.
      Pozdrawiam Anno:)

  5. Wczoraj rozmawialiśmy przy obiedzie o Warszawie, wypominając naszą młodość i Jej wygląd z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Dawno nie byłem w tym mieście, ale dzisiaj po przeczytaniu tego tekstu już wiem czego się tam spodziewać. Może się uda odświeżyć wrażenia o jakich tak pięknie opowiadasz.
    Pozdrawiam

    • Warszawa. Chyba żadne miasto w Polsce nie jest tak bogato oświetlone i udekorowane świątecznie. To robi wrażenie kiedy przyjedzie się z mniejszej miejscowości, z Poznania, gdzie oszczędność widać na każdym kroku. Mizerne iluminacje, w jednej tonacji budzą bardziej litość nad tymi co je wymyślili, niż zachwyt nad efektami. Popieram wydatki na ten cel. Raz w roku możemy przenieść się w bajkowy świat, żeby oderwać się od codzienności. Poczuć magię i zapomnieć o smutkach i trudach dnia powszedniego.
      Pozdrawiam Tatulu:)

    • Lubię przepych bożonarodzeniowy. Nie oszczędzam wtedy w domowych wydatkach ani na prezentach. Kupuje zawsze coś ekstra moim bliskim. Więc popieram też bogactwo w dekorowaniu miast i domów.
      Pozdrawiam Tereso:)

  6. Urodzona w Warszawie i całe życie tu mieszkająca – potwierdzam:
    Warszawa jest piękna, tajemnicza i kochana. Ma też to mniej ciekawe oblicze, ale staram się go nie dostrzegać.
    Dziękuję Ci Elżbieto.
    :-)

    • Każde miasto świata ma swoje piękno i miejsca, których nikt nie chce oglądać. Także Warszawa nie jest pozbawiona miejsc, które nie są chętnie odwiedzane. Ale stolica ta centralna jej część jest piękna, szczególnie przed i w czasie świąt Bożego Narodzenia. Byłyśmy umówione na spotkanie. Nie wypadało się spóźnić, bo leciwa dama, dystyngowana na pewno do punktualności przywiązuje dużą wagę. Ale przyznam, że zadzwoniłyśmy, że nie zdążymy na spotkanie, bo trudno biec ulicą w pośpiechu, kiedy każda lampka mruga jak w bajce, każde drzewko mieni się innymi kolorami, a wiszące lampiony na każdej ulicy mają inny kształt. W takim miejscu rzeczywistość traci sens, mały i duży, młody i starszy człowiek chce trwać w tej magii jak najdłużej.
      Pozdrawiam serdecznie:)

  7. Fakt, nie przepadam za Warszawą, ale gdy jeszcze tam pracowałem, to iluminacje zawsze robiły fantastyczne wrażenie. Zapewne teraz jest jeszcze lepiej. Łódź pod względem świątecznych iluminacji też się rozwinęła bardzo :-)

    • U nas w Poznaniu biednie i nijak. Namiastka iluminacji budzi raczej żałosne wrażenia. Oszczędność poznańska nie przemawia do mnie akurat w tym aspekcie. Mieszkańcom powinno się stwarzać warunki takie, by dobrze czuli się w swoim mieście. Widać na każdym kroku, że Poznań ubożeje z każdym dniem. Sylwester mizerny, iluminacje nijakie. Mamy wiele pięknych miejsc. Szkoda że nie promujemy ich w żaden sposób. Chociaż raz w roku powinno być w Poznaniu głośno i bogato. Niestety nasi włodarze szczędzą na wszystkim.
      Pozdrawiam serdecznie:)

  8. Pokochałam Warszawę, nawet uważam, że mam tam coś jak „swoje” szlaki. Kiedyś przez trzy lata jeździłam tam co miesiąc na zajęcia i każdorazowo z koleżankami ruszałyśmy zwiedzać inny rejon miasta , po czym wieczorem do któregoś teatru. To były nasze wagary od codzienności. Czyli światła wśród szarości. Elu droga! Widzę, że i Ty takie miałaś. Bardzo się cieszę! Jeszcze bardziej, że nam przywiozłaś swój zachwyt. Z tym fotografowaniem masz rację. Lepiej jest być , czuć i chłonąć. Zdjęcia zawsze znajdziemy w necie.

    • Lubie oderwać się od szarego dnia powszedniego i to jak najczęściej. Mam zasadę zawsze taką samą: jak pracować to uczciwie i na pełnych obrotach, bawić się na całego, jeździć, zwiedzać i podziwiać świat w miarę możliwości, oczywiście. Nie mogłabym być szczęśliwa wiedząc, że moje życie jest monotonią, zamknięciem w jednej, znanej mi przestrzeni, bez regularnych wypraw poza miejsce zamieszkania. Dlatego też wyjeżdżam chociaż na kilka dni. Wracam z takich wypraw oczyszczona i odrodzona. Wtedy bardziej kocham swój dom, który jest moim azylem.
      Pozdrawiam serdecznie:)

  9. Dawno nie byłam w stolicy. Czas odwiedzić. Ale po świętach, kiedy iluminacje znikną ze względu na koszty, pewnie już tak urokliwie nie będzie.
    Serdeczności.

    • W ciągu pół roku odwiedzę stolicę nie mniej niż 10 razy. Lubię Warszawę, nawet zwykły spacer po Łazienkach jest przyjemnością, a wiewiórki oswojone i szybkie nadają temu miejscu szczególny urok.
      Pozdrawiam Ultro:)

  10. W Warszawie nie byłem już od 2-3 lat i chyba nie skuszę się pomimo dogodnych warunków dojazdu (n.b. w Łodzi dłużej trwa podróż najdłuższą w Europie liniią tramwajową Pabianice – Ozorków, niż przejazd koleją, czy samochodem do Warszawy). Świąteczne iluminacje widziałem i podziwiam w sieci, a ponieważ nie miałaś czasu na robienie zdjęć więc polecam stronę:

    https://www.google.pl/search?q=%C5%9Bwi%C4%85teczne+o%C5%9Bwietlenie+Warszawy&rlz=1C1AVNC_enPL560PL561&espv=2&biw=1280&bih=909&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0ahUKEwj-_cGirebQAhUFDMAKHUciDbEQsAQIGQ

    Studiowałem w Warszawie na przełomie lat 1960/70, dlatego trudno mi wyprzeć tamte wrażenia. Gdy z okolic pl. Narutowicza (tam mieszkałem w akademiku) i dworca Warszawa Zachodnia zapuszczałem się w poboczne uliczki to wszędzie widać było jeszcze powojenne ruiny.
    Warszawa wypiękniała, to fakt, ale ludzie zmarkotnieli i stali się bardziej wrogo nastawieni ku sobie.

    • Ciągnie mnie do stolicy co jakiś czas. Miałam dłuższą przerwę w podróżach do tego miasta, ale w związku z pobytem moich bliskich w Warszawie przez kilka pierwszych miesięcy 2017 roku, będę znowu tam jeździć. Nie wiem dlaczego, przecież mieszkam w dużym mieście Poznaniu, wydaje mi się, że różnica w dynamice tych miast jest kolosalna. Oczywiście na korzyść Warszawy. Poznań jakby ciągle drzemał. Na ulicach po 18.00 pusto. Sylwester na pół gwizdka, a iluminacje świąteczne zminimalizowane prawie do zera.
      Wiadomo, że na przełomie lat 60/70 minionego wieku, było w stolicy inaczej niż teraz. Zniszczenia wojenne zapewne widoczne były jeszcze w niejednym miejscu. Warszawa pięknieje z każdym rokiem, ma wiele miejsc, które warto zobaczyć. Byłam w kilku stolicach Europy. Miedzy innymi w Paryżu, Helsinkach, Sztokholmie, Tallinie oraz dawnej stolicy Rosji – Petersburgu. Każde z tych miast ma swoją specyfikę i klimat. Warszawa na ich tle prezentuje się dobrze.
      Pozdrawiam Andrzeju serdecznie:)

    • Na warunki atmosferyczne nie mamy wpływu. W każdym miejscu pada, nawet w stolicy. Ale za chwilę pogoda zmienia się na lepsze, więc chwilowe opady nie powinny nam psuć nastroju.
      Myślę, że świąteczne oświetlenie warszawy, nawet w deszczu jest imponujące.
      Pozdrawiam Magdo:)

  11. Od kilku lat wiele miast i miasteczek imponuje dekoracjami, z roku na rok jest ich faktycznie więcej, powstała nawet rywalizacja konkursowa w mediach, które miasto wystawi najlepsze dekoracje. My na tym zyskujemy, zwłaszcza w ponure i krótkie dni…
    Dla producentów tychże świecidełek nastały lata prosperity.

    • Raz w roku można zaszaleć i nie szczędzić grosza na dekorację swojego miasta. Nie tylko stolica powinna lśnić i mrugać do swoich mieszkańców tysiącami światełek. Każdemu miastu i jego mieszkańcom, w miarę posiadanych środków, należy się bożonarodzeniowa szata. Niech nikt nie mówi mi o oszczędności, bo setki , a nawet miliony pieniędzy podatnika idą w błoto, przez błędne decyzje władz. Tu wydane środki mają wymierne korzyści. Dają radość ludziom, a przecież o to chodzi, byśmy mieli jak najwięcej powodów do uśmiechu, dobrego samopoczucia. Nic tak nie niszczy człowieka jak monotonia, ciągle to samo.
      Pozdrawiam Jotko serdecznie:)

  12. Rzeczywiście iluminacje świąteczne miast potrafią przenieść nas w bajkowy świat. Tak odmienny od szarej rzeczywistości:)

    • Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i komentarz.
      Zgadzam się z Tobą A. Kiedy jak nie przed i w czasie Bożego Narodzenia, mamy przenieść się z codzienności w bajkową aurę. Wszak to okres oczekiwania na przyjście Jezusa, strona religijna. Także czas radości dla ludzi w ogóle.
      Pozdrawiam serdecznie:)

  13. Ultra napisała o kosztach…Może zbyt pragmatyczna jestem, ale też zawsze myślę o tym, ile te wszystkie świecidełka ciągną prądu i kto za to zapłaci ;)

    Na pewno musi być pięknie :)
    I kosztownie ;)

    • Dla mnie nie ma znaczenia strona finansowa tego przedsięwzięcia. nie samym chlebem człowiek żyje. Przywiązuje ogromną wagę do satysfakcji duchowej, estetycznej, piękna. Nie zawsze przeznaczam własne środki na rzeczy o wymiarze materialnym. Znaczną ich część poświęcam właśnie na wyższe cele, nauka, podróże. Tego typu inwestycje więcej dla mnie znaczą niż nowy samochód czy meble. Podobnie podchodzę do wydatków z budżetu miasta. Nie tylko drogi, tramwaje, także inwestowanie w przyjemności dla mieszkańców są ważne.
      Pozdrawiam serdecznie Ariadno:)

    • Oczami młodego człowieka widzi się wszystko pozytywnie. Nawet niesmaczne dania są pyszne, a brzydkie ulice i domy podobają się. Z wiekiem bardziej krytycznie podchodzimy do zjawisk i otoczenia. może nawet ludzie bardziej nas denerwują i mamy mniej cierpliwości w stosunku do ich niedoskonałości, Romanie.
      Pozdrawiam gorąco:)

  14. U nas w Krakowie w tym roku jakoś tak wystrój świąteczny nie powala, w zeszłym roku królowały wszędzie kolorowe małe smoki, a w tym widać używane od lat stare oświetlenie, które co kawałek ma widoczne usterki elektryczne. Natomiast, gdy jadę w okolice, gdzie jest zdecydowanie dużo domków prywatnych mogę podziwiać całą paletę barw i ozdób wszelakich w pięknie przybranych domach :)

    Z drugiej zaś strony mam świadomość też tego, że ten cały wystrój im bogatszy tym jego koszt zakupu i utrzymania jest większy. Niby jest to krótki okres, ale pomimo wszystko zbiera się niezła sumka. W naszym kraju rząd cały czas szuka ile obciąć i komu, bo budżet jest mocno nadszarpnięty, z reguły dostaje się tym najbardziej potrzebującym i pokrzywdzonym przez los.
    Przepraszam Elu, że być może swoim komentarzem zakłóciłam magię świąt, ale takie są niestety realia.

    Ściskam Cię ciepło :)

    • Każdy z nas ma prawo wypowiedzieć się na poruszony temat zgodnie z własnym odczuciem. Cenię bardzo szczere komentarze, bo przecież nie o to chodzi, by wszyscy powtarzali jak mantrę słowa zachwytu. Osobiście uwielbiam przepych i rozmach w iluminacjach świątecznych. Na ten cel nie żałuje grosza. Chcę być w środku bajkowego świata, oderwanego od codzienności, trosk i smutku. Zapomnieć o warcholstwie, przepychankach i medialnym praniu mózgów, w zależności na jakim kanale TV się zatrzymamy. Chcę czuć klimat świąteczny na każdym kroku, mówić o tym, szykować się dobrym nastrojem do Wigilii i Bożego Narodzenia. Nie zgiełk i przekrzykiwanie, ale wyciszenie i spacer wśród migających gwiazdek jest mi do tego potrzebny.
      Pozdrawiam serdecznie Gabuniu:)

    • Dlaczego nie Si? Każdy, w każdej chwili może jechać do stolicy. Bilety weekendowe kosztują grosze. Przespać można się gościnnie, bez opłaty w ramach couchsurfingu. Wiele osób z mojej rodziny z tej formy skorzystało i są zadowolone. Jesteś młoda więc szalej.
      Pozdrawiam serdecznie:)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.