WAŁCZ – PERŁA WOJEWÓDZTWA ZACHODNIOPOMORSKIEGO

Z przyjemnością podzielę się z Wami wrażeniami z pobytu w Wałczu. Wybrałam się do tego miasta po raz pierwszy na Festiwal Dwóch Jezior, którego organizacja była przedsięwzięciem pilotażowym. Z Poznania autobusem udałam się, w towarzystwie jednej z koleżanek, w podróż przez Szamotuły (miejsce mojego urodzenia), Obrzycko (miejsce licznych wypraw na grzyby), Czarnków i Trzciankę do celu. Wałcz przywitał nas deszczem i ciemnymi chmurami. Nie popsuło nam to dobrego humoru, bo z prognozą zapoznałyśmy się dzień wcześniej, a zapowiedzi meteorologów były optymistyczne. Deszcz przelotny miał ustać około południa. Tym razem nikt się nie pomylił i tak było rzeczywiście. Piękna pogoda i magiczne miasto zauroczyły nas bez reszty. 

Kilka ważnych informacji o historii miasta. Wałcz został założony 23 kwietnia 1303 roku. Tędy wiódł trakt z Wielkopolski do Bałtyku. Od początku istnienia  miejscowość stanowiła ważny punkt w tej części Polski. Często przechodziła z rąk Polaków w obce władanie, najczęściej krzyżackie. Dopiero pokój toruński zawarty w 1466 roku dał miastu spokój aż do XVII wieku. W 1554 roku Wałcz otrzymał od Zygmunta Augusta przywilej utworzenia urzędu grodzkiego. Drobne konflikty w tym okresie nie miały większego wpływu na rozwój miasta. Bez przeszkód rozwijało się prężnie. Stało się centrum administracyjnym i gospodarczym północnej Wielkopolski. Miasto doprowadził do ruiny potop szwedzki w latach 1655-1670. Maszerujące wojska szwedzkie niszczyły te ziemie bezlitośnie. Wojny północna (1700-1721) oraz siedmioletnia (1756-1763) dotknęły także Ziemię Wałecką. Maszerujące wojska skonfliktowanych stron i grabieże rujnowały pobliskie miasta i wsie. Potem rozbiory polski i zabory. Wałcz na ponad wiek dostał się pod władzę Prus. Okres międzywojenny nie był dla miasta pomyślny. Po II wojnie światowej gród nabierał stopniowo znaczenia. Notuje się stały rozwój Wałcza aż do dnia dzisiejszego. Miasto pięknieje i nabiera znaczenia na naszych oczach.

Wróćmy do naszego pobytu w Wałczu. Nim udałyśmy się na miejsce głównych atrakcji zaliczyłyśmy darmowy rejs jachtem. Dwaj panowie, społecznicy, z radością i ciekawą rozmową przewieźli nas po Jeziorze Raduń. Dowiedziałyśmy się, że kochają to miejsce, a udział w obchodach święta Wałcza sprawia im przyjemność, bo wiedzą że reklamują w ten sposób swoje miasto i zachęcają turystów do jego odwiedzania. Wałcz położony jest wśród wielu jezior. Największe z nich to Raduń, wymieniony wcześniej, i Zamkowe. Do tego koniecznie trzeba dodać, że jest to miejscowość wyjątkowo czysta, położona wśród zieleni i lasów. Mieszkaniec dużego miasta odczuwa w każdym oddechu świeżość i czystość powietrza. Porównanie z ciężkim, przesiąkniętym dymami i smrodem miejskim działa zdecydowanie na niekorzyść stolicy Wielkopolski. Jeden z mężczyzn obsługujących łódź, Wałczanin, na krótko przeprowadził się do Poznania. Nie wytrzymał tam długo. Tęsknota i piękno jego rodzinnego miasta przyciągnęły go w te strony z powrotem, w krótkim czasie. 

Po rejsie, nasze żołądki dawały znać, że pora na posiłek. Szukałyśmy jadłodajni lub niedrogiej restauracji. Kilka wskazówek mieszkańców zaprowadziły nas do gospody ze swojskim, domowym jedzeniem. Pyszne potrawy o smakach babcinych usunęły głód bezpowrotnie. Potem na trasie do sceny głównej i siedziby MOSiR dziewczęta częstowały ludzi pierogami domowej roboty i kiełbaskami z rusztu. Smakowite i treściwe delicje. Później przejażdżka motorówką po jeziorze i rowery wodne. Myślałam, że strach przed wodą zakłóci przeżywanie  przyjemności moczenia nóg w czystej wodzie. Nie, czułam się jak wilk morski, a umiejętność kierowania rowerem była tylko kwestią czasu. Wyobraźcie sobie, że po raz pierwszy w życiu skorzystałam z takich atrakcji! Szybko pokonałam obawy, a pływanie po dużym jeziorze to wyjątkowa przyjemność. Na początek duża dawka adrenaliny, potem błogie dwugodzinne kołysanie się na środku jeziora. W tle, spoza drzew, dochodziły do nas śpiew i dźwięk instrumentów. Zapowiedź, że za niedługo rozpocznie się koncert gwiazdy wieczoru.

Obchody trwały trzy dni. Dodatkowo podczas Dni Wałcza, można było m.in. podziwiać pokaz Smoczych  Łodzi z pochodniami, wysłuchać koncertów szant, albo wziąć udział w spektaklu laserowym. Pani burmistrz zapowiedziała spotkanie za rok. Na pewno pojadę tam, bo atrakcje, jakie czekały na gości, były miłe nie tylko dla mnie, zapewne, dla wszystkich gości. Może ktoś z Was zna tą niezwykłą miejscowość? Napiszcie proszę, jakie miejsca w tym mieście warto odwiedzić? Tym razem skupiłam się na festiwalu i obchodach Dni Wałcza. Następnym, chciałabym poznać bliżej to wspaniałe miasto.

12

34

5

Zdjęcia własne autorki bloga.

46 Komentarze

  1. W Wałczu nie byłam, ale tak sugestywnie opisałaś, że uznałam, iż warto polecać do zwiedzania także znajomym. Zdjęcia podkreślają urok tego miejsca.
    Serdeczności.

    • Nie miałam czasu zwiedzić Wałcza, pojechałam w konkretnym, z góry zaplanowanym celu. Kiedy wysiadłam z autobusu zauroczona byłam miejscem. Czysto, pachnąco, a powietrze wyjątkowej jakości, ze względu na sąsiedztwo licznych jezior i lasów, mieszkankę dużego zadymionego miasta, musiało zachwycić natychmiast przy pierwszym wdechu. Wrócę tam, żeby obejrzeć i poznać wszystkie atrakcje tego niedużego miasta. Ludzie życzliwi. Kiedy szukałyśmy miejsca, by zjeść obiad, każda zapytana osoba z pasją i sympatią gotowa była wskazać znany, dobrze karmiący lokal. Niestety jeden minus znalazł się. Kawiarnie i puby z piwem otwarte są licznie. Restauracje płazują w niedzielę. Ale jak pisałam w tekście, gospoda z wyśmienitym jedzeniem, była otwarta dla gości chętnych zjeść coś na mieście. W czasie naszego posiłku wszystkie stoliki były zajęte. Obsługa uwijała się jak w ukropie, mimo zmęczenia, z uśmiechem skierowanym w stronę gości.
      Polecam każdemu kto będzie w Wałczu.
      Pozdrawiam Ultro serdecznie:)

  2. Podobnie i ja. Nigdy tam nie byłem. Zadziwia złożoność historii i pewnie pozostałości kulturowe z tamtych lat są warte opisania.
    Czekam na to uzupełnienie
    Pozdrawiam

    • Wrócę Tatulu do Wałcza na pewno. Takie niewielkie miasta mają swój klimat i charakter. Ludzie są mniej anonimowi niż w dużych aglomeracjach. Czuć tam swojską atmosferę. Przez moment poczułam się jak w moim rodzinnym mieście Obornikach. Podobne uliczki, zabudowa. Oborniki w ostatnich latach podobnie jak Wałcz pięknieją każdego dnia. Z przyjemnością jadę do mojego miasta, gdzie mieścił gdzie chodziłam do kościoła i liceum. Miło jest obserwować jak zmienia się miejsce mojego dzieciństwa i młodości.
      Pozdrawiam serdecznie Tatulu:)

  3. Drogę, którą jechałaś, poznałam rok temu. Zafascynował mnie pomnik spadochroniarzy, który znajduje się po prawej stronie przy drodze nieopodal Klempicza. W okolicach Wałcza za to robiłam przystanki przy mieczach symbolizujących przebieg Wału Pomorskiego, ale samego miasta nie miałam okazji zwiedzić. Widzę, że świętowanie było na bogato, żałuję, że nie wiedziałam, może udałoby mi się wyskoczyć na parę godzin, ale i takzachęciłaś mnie do nadrobienia zaległości – postaram się jeszcze w tym roku odwiedzić i zwiedzić Wałcz, kolejną zachodniopomorską cegiełkę marchevkowej układanki :)
    Pozdrawiam!

    • Czekam na Twój tekst, w którym podzielisz się z nami swoimi wrażeniami z pobytu w Wałczu. Jechałam autobusem więc nigdzie po drodze nie zatrzymywałam się. Jedno co mnie mile zaskoczyło to wszechobecne lasy. Obrzycko i dalsza trasa, do samego Wałcza biegnie przez tereny zalesione. Grzybobranie mogłoby być na tych terenach wielką przyjemnością. Jedno co zasmuciło mnie mocno. Szamotuły i ruiny jeszcze niedawno działającej na pełnych obrotach cukrowni. mój ojciec całe lata oddawał buraki cukrowe do tego przetwórcy. Woził zbiory do Wargowa, a stamtąd wagonami transportowano surowiec do Szamotuł. Pamiętam jak ojciec przywoził miętową herbatę, którą zawsze częstowano zmarzniętych rolników. Nalewali też do pojemników na drogę. Czasem nie wypił i przywoził do domu. Teraz nie ma w Szamotułach przetwórstwa buraka cukrowego, a cukrownia straszy ruiną. Podobny widok przywitał nas w Kowarach. Słynna na cały świat fabryka dywanów witała turystów straszącymi, otworami z wybitymi szybami w oknach biurowca. Widok przerażający.
      Pozdrawiam serdecznie:)

  4. Szamotuły, Trzciankę, pamiętam z przejazdu samochodem, ale w Wałczu nigdy nie byłam. A przedstawiłaś pięknie i miasto i okolicę, że aż by się chciało tam znaleźć… może kiedyś. Swoją drogą, to Wałcz jak i inne miasta i wioski, ciągle w swej historii, musiały się zmagać z najazdami

    • Najazdy, zniszczenia maszerujących wojsk, to nasza historia. Ciągłe wojny rujnowały Polskę od morza po góry. Mamy położenie w samym środku Europy. To bardzo korzystna sytuacja, ale też trudna w czasie działań wojennych. Piękny i ciekawy jest nasz kraj. Mamy dostęp do morza, niesamowite plaże i nasze polskie Tatry, do tego Mazury z dziesiątkami jezior. Czego chcieć więcej? Miejsc, gdzie można ciekawie spędzić czas jest u nas bez liku. Właśnie takim urokliwym miasteczkiem jest Wałcz.
      Pozdrawiam serdecznie:)

    • Nie wiedziałam Elu, że to Twoje rejony. Pisałaś wiele razy, gdzie mieszkasz, ale szczerze mówiąc nie potrafiłam umiejscowić na mapie miasta w którym mieszkasz. Teraz wiem, że należy do województwa zachodniopomorskiego. Macie dużo lasów i jezior, a takim bogactwem przyrody niewielu z nas może się cieszyć.
      Pozdrawiam serdecznie:)

  5. Pięknie i ciekawie odkryłaś przed nami Wałcz, a w festiwalu na pewno warto wziąć udział. Przypomniały mi się wakacje w dzieciństwie w Borach Tucholskich. Na takich terenach czuje się zapachy natury, nie ma ich w miastach, a przebywając całymi dniami na powietrzu człowiek chodzi jak pijany od takich ilości tlenu.
    Pozdrawiam ciągle wakacyjnie:-)

    • Mnie z kolei przypomniał się w drodze do Wałcza, pobyt w Gliczarowie, pod Zakopanem. Lasy i lasy w całej okolicy. Rano chodziłam z dziewczynkami po pieczywo do Białego Dunajca, chociaż sklepik spożywczy był na miejscu. Szłam z córkami tylko po to żeby napawać się pięknem drogi, podziwiać stado saren pod lasem, spokojnych jak na obrazie. Wdychać krystalicznie czyste powietrze i moczyć stopy w kroplach rosy na trawie. To przypominało mi dzieciństwo na wsi, gdzie chodziło się boso po trawie zielonej i soczystej. Tego właśnie jest mi brak w Poznaniu. Mieszkam w samym centrum zadymionym i zakurzonym. Nie jest to wymarzone miejsce na spokojne życie. Ale tu jest mój dom i póki co tu będę mieszkać. Tęsknota za bliskością przyrody, porannym świergotem ptaków, zawsze będzie mi towarzyszyć.
      Pozdrawiam serdecznie:)

  6. Nie miałam okazji być w Wałczu. Zawsze jadąc w stronę morza kierowaliśmy się prosto do celu, nigdy nie zbaczaliśmy z trasy, a z tego co widzę, to wielka szkoda, bo jak się okazuje choćby z Twojego wpisu, ominęły nas miejsca warte zobaczenia. Dla nas wycieczka w stronę pomorza, czy mazur to już większa wyprawa, więc niestety dostęp do tych miejsc mamy ograniczony.
    Zdjęcia ciekawe i sposób w jaki opisałaś o tym mieście również. Wpisuję na listę perełek do zwiedzenia, może kiedyś się tam wybierzemy, kto wie :)

    Pozdrawiam wakacyjnie

    • Rozumiem Gabuniu, bo sama jeździłam na wakacje i w góry wiele razy, i nad morze nasze piękne też. Zawsze cel był najważniejszy, a mijane miejscowości choć zasługujące na zatrzymanie się mijane były bez uwagi.
      Pochodzę ze wsi więc bliski kontakt z naturą przypomina mi dzieciństwo i wczesne lata młodości, a jak wiemy to najpiękniejszy okres życia każdego z nas. Wałcz, to niewielkie miasto gdzie widać i czuć na każdym kroku bliskość przyrody. Wręcz idylliczne, zatrzymane w czasie i przestrzeni, czasem nieruchome trwanie na spokojnej tafli jeziora, w rowerze wodnym, w ciszy i głębokiej zadumie, oczyszcza psychikę człowieka, który niespodziewanie wyrwał się na chwilę z zgiełku dużego miasta. Coś takiego właśnie czułam niesiona leciutkim wiatrem, z nogami zanurzonymi w chłodnej wodzie. Wydaje mi się, że w takiej scenerii człowiek lepiej słyszy siebie, swoje pragnienia i sposób ich zaspokojenia. Jak niewiele potrzeba żeby choć przez chwilę poczuć się zupełnie szczęśliwym. Myśli same podpowiadają, że właśnie tu i teraz jest mi dobrze, nic więcej mi nie trzeba, niech ta chwila trwa jak najdłużej chciałoby się zatrzymać czas. Lubię klimaty małych miasteczek, są mi bliskie bo budzą miłe wspomnienia.
      Pozdrawiam Gabuniu:)

  7. Pięknie opisałaś swój pobyt w Wałczu.
    To miasto jest mi dość bliskie.
    Z racji swojego zawodu często w nim bywałam.
    A mieszkam niedaleko.
    Miasto ma swój klimat.

    Pozdrawiam :-)

    • Witaj Ulko. Znasz Wałcz więc wiesz, że jako mieszkanka dużego miasta mogłam się tam poczuć dobrze i zachwycać wszystkim podczas całego pobytu. Wszystko w zasięgu wzroku, w każde miejsce dojdziesz pieszo. Droga do MOSiR i miejsca głównych atrakcji Festiwalu prowadziła drogą, właściwie deptakiem z tablicami ludzi, którzy rozsławili Wałcz jako sportowcy. Wiele znanych nazwisk, ale dopiero podczas pobytu swojego w tym mieście dowiedziałam się, że byli jego mieszkańcami.
      Pozdrawiam serdecznie:0

    • Ariadno, w internecie można przeczytać wszystko, również to co dotyczy Wałcza. Wolę jednak relacje osób które tam były i zachwyciły się czymś co innym wydawać się mogło zupełnie nieistotne. Wszystko przed Tobą może kiedyś trafisz również do tego urokliwego miasta?
      Pozdrawiam serdecznie:)

  8. Elu! Odświeżyłaś mi – uzupełniłaś wspomnienia. Byłam w Wałczu chyba w 73 r. – brałam udział w Ogólnopolskim Rajdzie Szlakiem Zdobywców Wału Pomorskiego. Kiedyś coś takiego organizował ZMS, a do tego (wiadomo) należał prawie każdy licealista. Takie były czasy. Nasza – moja ówczesna świadomość polityczna równa była znajomości historii narodu, czyli… narzucona hasłowo. Z tamtego rajdu (pieszego, a pilotowanego przez wojsko) pamiętam głównie nieprzerwany deszcz, który zalewał nam namioty, sprawiał, że wędrówka była naprawdę trudna, a wieczorne spotkania z kombatantami krótkie, okrojone przez gwałtowne ulewy. W samym Wałczu odbyło się finałowe spotkanie reprezentantów grup z całej Polski. Pamiętam wielki tłok na jakichś błoniach, pamiętam jezioro z panoramą miasta nad nim ( bardzo mi to przypominało rodzinne miasto), pamiętam pomnik Zdobywców, a zwłaszcza którąś szkołę w poprusackim budynku – architektonicznie bardzo mi przypominała rodzimą. Teraz Ty potwierdziłaś moje przypuszczenia, że to piękne, ciekawe miasto i że oferuje wiele atrakcji. Od dawna mam podobnie jak Ty: gdziekolwiek bywam, lubię to miejsce poznać szerzej i zawsze zagłębiam się w jego historię. A Ty dodatkowo wkleiłaś zdjęcia! Bardzo dziękuję!

    • Bliskie jest mi to co napisałaś. Również jako licealistka zaliczałam kolejne rajdy. Pamiętam jednego roku kierunkiem były okolice Chodzieży. W przeciwieństwie do Ciebie pogodę mieliśmy piękną, a przeżycia ciekawe. Dobrze wspominam tamte czasy. Młodemu człowiekowi zawsze wszystko się podoba, choćby niedogodności i brak komfortu były nie do zniesienia. W rezultacie i tak pamięta tylko to co było miłe. Taki przywilej ma młodość.
      Pozdrawiam serdecznie:)

    • W pobliżu jezior tak jest. W ciągu kilku minut od pogody słonecznej przechodzi się w pochmurną aurę i za chwilę wraca w upalne żarzące słońce. Tak było i tym razem w Wałczu, który przywitał nas w południe deszczem, by za chwilę rozpogodzić się i tak trwać do wieczora.
      Pozdrawiam Doroto:)

    • Najtrudniej, Mańko, wybrać się z domu. Polecam takie nieplanowane wypady najczęściej. Można bez dużych nakładów finansowych przeżyć ciekawe chwile, oderwać się od codzienności i naładować akumulatory pozytywną energią. Szkoda, że nie zawsze mamy na to ochotę, łatwiej przecież usiąść w fotelu z pilotem w ręku. Sama rzadko korzystam z takich okazji. Latem pracuję i wydaje mi się, że dobrze jest odpocząć w domu w niedzielę. Zapewniam Cię, że nie ma nic lepszego by zregenerować siły jak kontakt z naturą i aktywny wypoczynek.
      Pozdrawiam serdecznie:)

  9. Witaj serdecznie
    Przez Wałcz kiedyś przejeżdżałam i podobało mi się ale jak widzę to miasto zasługuje aby tam pojechać i spędzić tam przynajmniej tydzień…
    Piękne zdjęcia Elżbieto !
    pozdrawiam serdecznie
    dobrycoach.bloog.pl

    • Mnie osobiście interesują małe miejscowości. Niektóre mają niepowtarzalny klimat, czas płynie tam jakby wolniej, ludzie mniej są zabiegani, a przyroda wita każdym kwiatkiem i listkiem na gałązce. Ptaki też śmielej świergolą, co stwarza przychylne człowiekowi środowisko, miłe i idylliczne. Tego nie czuje się w dużym mieście.
      Pozdrawiam serdecznie:)

  10. Wałcz znam tylko z przejazdów na spływy kajakowe – dla mnie zachodniopomorskie jest zbyt daleko, więc bywam tam tylko okazjonalnie. Ale zaciekawiłaś mnie swoim opisem :-)

    • Taki podróżnik jak Ty Hegemonie, na pewno kiedyś trafi do Wałcza. Jesteś mistrzem w prezentacji miejsc w których byłeś. Malowniczy Wałcz poruszy Twoją wrażliwość na pewno i opiszesz go równie ciekawie jak inne miejsca które odwiedziłeś.
      Pozdrawiam serdecznie:)

    • Teraz wiem co daje Tobie tak piękną i głęboką wrażliwość poetycką. W sąsiedztwie tak bliskiej i bogatej przyrody łatwiej pewnie pisać tak piękne wiersze jak Ty to robisz.
      Pozdrawiam Romanie:)

  11. Cudze chwalicie a swego nie znacie. Ileż to pięknych i nieodkrytych zakątków naszego kraju mijamy w pośpiechu, a wystarczyło by zatrzymać się choć na chwilę. Pozdrawiam.

    • W Polsce mamy wszystko: góry, morze, jeziora. Tylko wsiąść do pociągu i jechać w jakąkolwiek stronę, a przeżycia i wrażenia najciekawsze zapewnione.
      Pozdrawiam serdecznie:)

  12. Ooo! uświadomiłaś mi, jakie mam zaległości w zwiedzaniu wielu miejscowości naszego kraju. Piękny jest ten kraj; „ukochany kraj – umiłowane miasta i wioski” tyle w nich niedocenionego piękna i radości.
    Troszkę Ci zazdroszczę, że mogłaś to przeżyć. Niestety, ja nie mam z kim podróżować i zwiedzać, a „chciałby dusza do raju…”
    pozdrawiam serdecznie :)

    • Masz rację, żeby wypad gdziekolwiek, nawet do kina czy muzeum,cieszył musi być z kimś. Nie lubię nic robić sama, nawet oglądać filmu. Trzeba mieć kogoś z kim natychmiast omówi się to co nas zachwyca. Podobnie jak Ty sama nie potrafię przeżywać w pełni niczego, muszę mieć kogoś obok.
      Pozdrawiam serdecznie:)

  13. Wałcz ma zaledwie ok 27tyś mieszkańców zna tu się prawie każdy. Wszyscy są dla siebie mili i serdeczni.
    Urodziłem się tu i mieszkam dalej i tak raczej zostanie choć mam dopiero 19 lat to jestem zafascynowany tym miastemomencie.
    Co do tego co pani pytała co w Wałczu jest wartego do zobaczenia to jest tego bardzo dużo.
    Pozostałości po licznych bunkrach
    niemieckich.
    Samo muzeum Ziemi Wałeckiej to kawał historii naszego pięknego miasta.
    Oczywiście architektura i położenie Wałcza jest nie bywała liczne jeziora lasy łąki.
    Ośrodek Polskich Olimpijczyków,znajdujący się na Bukowinie.
    Jest tego na prawdę dużo zapraszam do poczytania w internecie
    Pozdrawiam ☺

    • Miło mi Maćku, że odwiedziłeś moją stronę. Wałczanin, młody zabrał głos, cenny dla mnie wyjątkowo. Kochasz swoje miasto, to też ważne. Masz naście lat, a wiesz co liczy się w życiu najbardziej. Miejsce rodzinne, miasto, a w nim dom rodzinny. Nie wiem czy tu zostaniesz na zawsze. Być może pojedziesz do szkoły, na studia do dużego miasta i podobnie jak ja zostaniesz w nim na zawsze? Ale często myślami będziesz wracał do dni dzieciństwa i młodości, gdzie było Tobie dobrze i bezpiecznie, a przy okazji pamiętał będziesz o miasteczku w którym przyszło Tobie przejść początek drogi życia. Wiem, że Wałcz będzie w Twoich myślach zawsze, nawet jak przyjdzie Tobie żyć z dala od swojej rodzinnej kolebki.
      O Wałczu wiem już dużo z informacji w Internecie. Warto poznać bliżej miasto w którym mieszkasz.
      Pozdrawiam Maćku serdecznie:)

  14. Byłam w Wałczy bardzo dawno temu, niewiele pamiętam – właśnie jezioro, i jego okolice. ja uwielbiam różne rzeczy z woda związane, cieszę, się, że Tobie tez się spodobało:)

    • Bardzo podobało. Przede wszystkim czysto, miasto zadbane. Może warto je bardziej rozreklamować, by więcej turystów tu przyjeżdżało.
      Pozdrawiam Anno:)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.