WAŁCZ – PERŁA WOJEWÓDZTWA ZACHODNIOPOMORSKIEGO

Z przyjemnością podzielę się z Wami wrażeniami z pobytu w Wałczu. Wybrałam się do tego miasta po raz pierwszy na Festiwal Dwóch Jezior, którego organizacja była przedsięwzięciem pilotażowym. Z Poznania autobusem udałam się, w towarzystwie jednej z koleżanek, w podróż przez Szamotuły (miejsce mojego urodzenia), Obrzycko (miejsce licznych wypraw na grzyby), Czarnków i Trzciankę do celu. Wałcz przywitał nas deszczem i ciemnymi chmurami. Nie popsuło nam to dobrego humoru, bo z prognozą zapoznałyśmy się dzień wcześniej, a zapowiedzi meteorologów były optymistyczne. Deszcz przelotny miał ustać około południa. Tym razem nikt się nie pomylił i tak było rzeczywiście. Piękna pogoda i magiczne miasto zauroczyły nas bez reszty. 

Kilka ważnych informacji o historii miasta. Wałcz został założony 23 kwietnia 1303 roku. Tędy wiódł trakt z Wielkopolski do Bałtyku. Od początku istnienia  miejscowość stanowiła ważny punkt w tej części Polski. Często przechodziła z rąk Polaków w obce władanie, najczęściej krzyżackie. Dopiero pokój toruński zawarty w 1466 roku dał miastu spokój aż do XVII wieku. W 1554 roku Wałcz otrzymał od Zygmunta Augusta przywilej utworzenia urzędu grodzkiego. Drobne konflikty w tym okresie nie miały większego wpływu na rozwój miasta. Bez przeszkód rozwijało się prężnie. Stało się centrum administracyjnym i gospodarczym północnej Wielkopolski. Miasto doprowadził do ruiny potop szwedzki w latach 1655-1670. Maszerujące wojska szwedzkie niszczyły te ziemie bezlitośnie. Wojny północna (1700-1721) oraz siedmioletnia (1756-1763) dotknęły także Ziemię Wałecką. Maszerujące wojska skonfliktowanych stron i grabieże rujnowały pobliskie miasta i wsie. Potem rozbiory polski i zabory. Wałcz na ponad wiek dostał się pod władzę Prus. Okres międzywojenny nie był dla miasta pomyślny. Po II wojnie światowej gród nabierał stopniowo znaczenia. Notuje się stały rozwój Wałcza aż do dnia dzisiejszego. Miasto pięknieje i nabiera znaczenia na naszych oczach.

Wróćmy do naszego pobytu w Wałczu. Nim udałyśmy się na miejsce głównych atrakcji zaliczyłyśmy darmowy rejs jachtem. Dwaj panowie, społecznicy, z radością i ciekawą rozmową przewieźli nas po Jeziorze Raduń. Dowiedziałyśmy się, że kochają to miejsce, a udział w obchodach święta Wałcza sprawia im przyjemność, bo wiedzą że reklamują w ten sposób swoje miasto i zachęcają turystów do jego odwiedzania. Wałcz położony jest wśród wielu jezior. Największe z nich to Raduń, wymieniony wcześniej, i Zamkowe. Do tego koniecznie trzeba dodać, że jest to miejscowość wyjątkowo czysta, położona wśród zieleni i lasów. Mieszkaniec dużego miasta odczuwa w każdym oddechu świeżość i czystość powietrza. Porównanie z ciężkim, przesiąkniętym dymami i smrodem miejskim działa zdecydowanie na niekorzyść stolicy Wielkopolski. Jeden z mężczyzn obsługujących łódź, Wałczanin, na krótko przeprowadził się do Poznania. Nie wytrzymał tam długo. Tęsknota i piękno jego rodzinnego miasta przyciągnęły go w te strony z powrotem, w krótkim czasie. 

Po rejsie, nasze żołądki dawały znać, że pora na posiłek. Szukałyśmy jadłodajni lub niedrogiej restauracji. Kilka wskazówek mieszkańców zaprowadziły nas do gospody ze swojskim, domowym jedzeniem. Pyszne potrawy o smakach babcinych usunęły głód bezpowrotnie. Potem na trasie do sceny głównej i siedziby MOSiR dziewczęta częstowały ludzi pierogami domowej roboty i kiełbaskami z rusztu. Smakowite i treściwe delicje. Później przejażdżka motorówką po jeziorze i rowery wodne. Myślałam, że strach przed wodą zakłóci przeżywanie  przyjemności moczenia nóg w czystej wodzie. Nie, czułam się jak wilk morski, a umiejętność kierowania rowerem była tylko kwestią czasu. Wyobraźcie sobie, że po raz pierwszy w życiu skorzystałam z takich atrakcji! Szybko pokonałam obawy, a pływanie po dużym jeziorze to wyjątkowa przyjemność. Na początek duża dawka adrenaliny, potem błogie dwugodzinne kołysanie się na środku jeziora. W tle, spoza drzew, dochodziły do nas śpiew i dźwięk instrumentów. Zapowiedź, że za niedługo rozpocznie się koncert gwiazdy wieczoru.

Obchody trwały trzy dni. Dodatkowo podczas Dni Wałcza, można było m.in. podziwiać pokaz Smoczych  Łodzi z pochodniami, wysłuchać koncertów szant, albo wziąć udział w spektaklu laserowym. Pani burmistrz zapowiedziała spotkanie za rok. Na pewno pojadę tam, bo atrakcje, jakie czekały na gości, były miłe nie tylko dla mnie, zapewne, dla wszystkich gości. Może ktoś z Was zna tą niezwykłą miejscowość? Napiszcie proszę, jakie miejsca w tym mieście warto odwiedzić? Tym razem skupiłam się na festiwalu i obchodach Dni Wałcza. Następnym, chciałabym poznać bliżej to wspaniałe miasto.

12

34

5

Zdjęcia własne autorki bloga.