BIEDRONKA OSZUKUJE!!!

Problem, który poruszyć chcę w tym poście męczy mnie już od dłuższego czasu, a konkretnie od chwili kiedy utwierdziłam się w przekonaniu, że jestem nagminnie oszukiwana! I to gdzie?! W miejscu, gdzie robi zakupy większość z nas, ale nie dlatego, że są tam produkty wyjątkowe, atrakcyjne, nigdzie niespotykane. W BIEDRONCE ROBIMY ZAKUPY DLATEGO, ŻE JEST TANIO. Ale czy na pewno idąc tam oszczędzamy???????? Moje doświadczenia zaprzeczają temu, a swoimi ustaleniami chciałam podzielić się z Wami drodzy klienci Biedronki. Podkreślam, że metody nieuczciwości, jakie stosuje sieć, są zaplanowane i powiedziałabym wręcz wyrafinowane, dlatego proponuję krótki poradnik na co zwracać uwagę.

JAK OSZUKUJĄ? (podaję autentyczne przykłady, które spotkały mnie)

- waga przy kasie ustawiona na +200 g, czyli ilości towarów na wagę są zawyżone (np. 2 banany zamiast 400g ważą 600, a jedna niewielka cytryna nie 140, a 340 g),

- ceny promocyjne pokazane na półce (np. serek 2 zł) nie są uwzględniane przy kasie, bo np. oferta minęła dzień wcześniej (płacimy 2.49 zł),

- ceny produktów nie wiszą nad asortymentem, którego dotyczą, a dalej nad innym (np. nad winogronami za 10 zł wisi cena bananów za 2.99 zł),

- kasjer ręcznie wprowadza kod na towary fabrycznie nim wyposażone (np. napoje w puszkach, z kodem 1.49 zł, bez 1.69 zł),

- kasjer 2x skanuje towar i płacimy za 2 szt., a mamy w koszyku jedną,

- kasjer wprowadza inny kod towarów na wagę (np. kupujemy jabłka po 1.99 zł, a kasjer typuje ogórki po 6.99 zł).

JAK SIĘ BRONIĆ?

 - zawsze brać paragon,

- sprawdzać go dokładnie jeszcze w sklepie, żeby natychmiast reagować, bo z domu po raz drugi nie chce się wyjść,

- ważyć towar przy stoisku,

- nieprawidłowości najpierw potwierdzić „na sklepie”, a potem zawsze reklamować u obsługi (odwrotna kolejność nie jest wskazana, bo próbuje się klientowi wmówić, że to on się pomylił).

Dodam do tego jeszcze dwie konkluzje. Rozczarowana jestem reakcją klientów oszukiwanych podobnie jak ja, ale o tym niewiedzących. Ponieważ wyjaśnienie błędu chwilę trwa, a kolejka się nie przesuwa, spotykam się często z negatywną reakcją w stosunku do mnie, a nie do nieuczciwego sprzedawcy. Żal mi najbardziej ludzi starszych, którzy nie sprawdzają nikogo, bo ufają, że wszyscy są uczciwi tak jak oni. Mają najmniej pieniędzy, a oszuści bez skrupułów potrafią wyszarpnąć im resztki nędznej emerytury.

To tyle o nieuczciwości. Zapraszam do podzielenia się swoimi doświadczeniami w tym zakresie.

70 Komentarze

  1. Witam. Zgadzam się z Panią z większością praktyk w sklepach…piszę w sklepach ponieważ te praktyki nie dotyczą jedynie biedronki….natomiast odnośnie dwóch kwestii mam wątpliwości…mianowicie jeśli chodzi o nabijanie towaru dwa razy za jedną sztukę…sama pracuję na kasie….wiem jak to wygląda…czasem jest hałas ..czasem duża kolejka….czasem czytnik kasowy po prostu nie da dźwięku zczytywanego kodu….pani obowiązkiem jest sprawdzić paragon…bo kasjerka też człowiek i pomylić się może…czesto w pośpiechu lub z innego powodu..mi również się to zdarzyło i proszę mi wierzyć nie było to moim zamiarem.natomiast wiele zależy też od tego jaką kasę sklep posiada….u mnie np. sa kasy komputerowe gdzie widzę cały skanowany towar…natomiast w biedronce widzą tylko ostatnią pozycję wiec jeśli nabiją przypadkiem dwa razy ten sam towar to zobaczą ją jako jedną chyba że podciągnąl paragon…pod warunkiem że kasjerka zauważy że dwa razy „zapipczało” a często przy kasie jest po prostu hałas. druga kwestia jest odnośnie wpisywania ręcznie kodów i wyskakuje inny towar niż kupujemy…często gęsto tych kodów jest po prostu dużo i ciężko zapamiętać wszystkie..owszem są ściągi ale bywa i tak że kod się zmieni a informatyk nie poinformuje no i wychodzi taki cyrk….klienci mają prawo czuć się oszukani…ja poniewaz pracuję w tym fachu jestem wyrozumiała w tych sprawach…jeśli zdarza się taka sytuacja to trzeba ją po prostu kasjerce naświetlić ….natomiast zauważyłam że ludzie sa coraz mniej cierpliwi i najlepiej jakby kasjerka skanowała towar z prędkoscią światła nie myląc się….ludzie przy kasie jak stoją bardzo się spieszą…ale nieraz widze tych samych ludzi robiących zakupy chwilę wcześnie spacerując między półkami i pośpiechu nie widać a koszyk się zapełnia….

  2. Droga Kingo!
    Dziękuję za wyczerpujący komentarz. Szanuję pracę osób obsługujących kasy. Każdą niezawinioną pomyłkę jestem gotowa im wybaczyć bez tłumaczenia. Pretensje mam tylko i wyłącznie do kierownictwa Biedronki. Proszę mi wierzyć, podczas reklamacji sprawą zajmuje się zawsze pan/pani z zaplecza. Kasjerka ma obowiązek wezwać zwierzchnika, a ten według ustalonego schematu i bez dyskusji zwraca nadpłatę, oczywiście przepraszając i obiecując, że więcej się to nie powtórzy.
    Pozdrawiam serdecznie, Elżbieta

  3. Właśnie wracam z Biedronki, gdyż wczoraj naliczono mi o 3 piwa więcej niż zakupiłam. Pani (bardzo uprzejma) poinformowała mnie, że sprawdzi nagranie i wróci do mnie. Bez problemu otrzymałam zwrot pieniędzy. Biedronka przy Powstańców Śląskich- Warszawa

    • Dzisiaj byłam w Biedronce po owoce. Kupuję tu, bo są dobrej jakości i smaczne. Ponieważ bardzo często cena przy towarze na półce nie zgadza się z ceną na paragonie, każdą pozycję sprawdzam. Oczywiście mój rachunek został zawyżony, bo cenę mandarynek podniesiono o złotówkę za kilogram. Bez dyskusji otrzymałam różnicę, ale osoby kupujące od godziny 7.00 do 12.00 zapłaciły podwyższony rachunek. Poprosiłam o zmianę ceny, ale nie jestem pewna, czy po moim wyjściu ze sklepu, nie wróciła ta niewłaściwa.
      Namawiam do sprawdzania paragonów. Kiedy reklamacje będą nagminne, może coś się zmieni w zakresie uczciwości sieci wobec klienta.
      Pozdrawiam serdecznie:)

  4. Witam! mnie już kilkakrotnie oszukano w Biedronce, zwłaszcza jeżeli chodzi o produkty ważone przy kasie, i to nie o 2-5 dag, bo pewnie bym się nie zorientowała, ale o 30, 50 a nawet o kilogram! Dzisiaj kupiłam 3 [ dosłownie trzy\ cukierki ważące 3 dag, a kasjerka nabiła wagę 30 dag i za tyle policzyła. Przy reklamowaniu była b. niesympatyczna i wcale nie poczuwała się do winy, o przeprosinach można było pomarzyć, Jest to sklep w samym centrum Szczecina.

    • Gosiu dziękuję za komentarz. Gdybym nie była pewna, że bardzo często jestem oszukiwana (zawsze racja była po mojej stronie), nigdy nie napisałabym tego artykułu. Ponieważ wielokrotnie musiałam upominać się o zwrot niesłusznie pobranych pieniędzy z mojego portfela, postanowiłam ostrzec czytelników mojego bloga i uczulić na to, by kontrolowali paragony. Niestety większość klientów nie bierze wydruków z kasy i nie wie, że płacą więcej niż powinni.
      Pozdrawiam Gosiu:)

  5. Przeglądam każdy paragon potwierdzający zakupy w sieci. Dawno nie stwierdziłam nieprawidłowości. Aż do wczoraj, miły pan kasjer nabił mi 2 razy kawiorek za 2.74 grosze. Doskonale wiedział, że mnie oszukał, bo na reklamacje zareagował natychmiast. Oddał mi pieniądze, nie zabrał paragonu i nawet nie wezwał kierownika, co dotąd było konieczne. Widać, że Biedronka zmieniła zasady zwrotu niesłusznie doliczonych pieniędzy. Kontrolujcie proszę, nie dajcie się oszukiwać, bierzcie zawsze paragon.
    Pozdrawiam serdecznie:)

  6. Ponieważ w dalszym ciągu po sprawdzeniu paragonu, okazuje się, że w Biedronce doliczają do rachunku ( dzisiaj 20% jego wartości), postanowiłam każdy taki fakt odnotować na moim blogu, jako komentarz do tekstu ,,Biedronka oszukuje”.
    Mój rachunek opiewał na 27 złotych z końcówką, a po prawidłowym policzeniu wszystkich towarów tylko 22 złote. Zamiast cytryn pani w kasie policzyła żółtą paprykę (droższą o połowę, w miejsce ananasa świeżego zieloną paprykę droższą o połowę , co dało różnicę na moją niekorzyść w kwocie około 5 złotych. Moja grzeczna prośba o skorygowanie rachunku ponownie spotkała się z niechęcią klientów. Komentarze były niemiłe, oczywiście, dla mnie.
    Pozdrawiam Elżbieta:)

  7. Dodam kolejny komentarz, który zarejestruje na moim blogu zawyżoną cenę jaką kazano mi zapłacić, tym razem za pieczarki. Pół kilogramowy pojemnik, zgodnie z ceną na półce, powinien kosztować 2,99. Cena na paragonie była zawyżona do 4,49 groszy czyli o 1.50. To daje 50% marży więcej niż się należy. Mówimy, że Biedronka jest tania. TAK, ALE TYLKO WTEDY, KIEDY NIE DAMY SIĘ OSZUKAĆ.
    Pozdrawiam Elżbieta.

  8. czy kasjer nie był osobą uczącą się? Sama pracowałam w biedronce 4 miesiące i to jest tak, że dają kartke z kodami a po 3-4 dniach rzucają na kase ;/. Nauka na kasie wyglądała tak, że stałam przy kasjerce godzinę i patrzyłam co robi – NAJGORSZE szkolenie jakie kiedykolwiek miałam. Co do wagi to zawsze sprawdzałam czy jest na zero by nie naliczyło się więcej. Plakietki z promocją często nie były ściągane i trzeba się przyjrzeć do kiedy faktycznie jest. Pamiętam, że była sytuacja gdzie klient kłócił się, że chce kupić olej przy którym widniała jeszcze cena z promocji. Szefowa kazała mi sprzedać to za cenę z promocji i przeprosiła pana, a kartkę z niższą ceną zdjęła. Co do kasowania podwójnie czasem nie słychać, że coś wbiło się dwa razy.

    • Dziękuję za komentarz Si. Dobrze jest, dla równowagi i obiektywności osądu, poznać wypowiedź przeciwnej strony.
      Wiem, droga Si, że wiele można wybaczyć kasjerowi. Ma prawo do pomyłek, jak każdy człowiek. Wiem, że w sieciach, na szkolenie nowych, nie poświęca się zbyt dużo czasu i muszą radzić sobie sami. Co do promocji masz rację, Si, wiszą nieaktualne czerwone karteczki z dużą ceną i małymi cyferkami informującymi, o dacie początku i końca promocji. Czy klient ma wszystkiego pilnować? Od tego jest obsługa. Pomyłki są dopuszczalne, ale nie w takim zakresie (20% zawyżona wartość zakupów). W przypadku pomyłek z 18 lutego, pani kasjerka była zajęta dyskusją z kasjerem obok, nie zwracała uwagi na to co robi w ogóle. Szkoda tylko Si, że nigdy nie pomylono się na moją korzyść. Więc śmiem sądzić, że może jeden raz zrobiono to nieumyślnie, pozostałe przypadki, to świadome działanie, do tego z polecenia kierownictwa. Za wszystkie kradzieże musi zapłacić klient. Jeżeli kasa nie dołoży kupującym, manko na po inwenturze płacą wszyscy zatrudnieni.
      Pozdrawiam serdecznie Si.
      Pozdrawiam Si. serdecznie:)

        • Witaj na moim blogu Natalio. Szanuję Twoje zdanie i rozumiem oburzenie. Pracujesz, zapewne, ciężko w jednej z sieci i znasz temat z drugiej strony. W żadnym akapicie tekstu ani w komentarzach nie napisałam jednego złego słowa na temat obsługi kasowej. Żadna z osób, która ma bezpośredni kontakt z klientem, niczemu nie jest winna. Winę ponosi Wasz pracodawca czyli właściciel sklepu. On ustala zasady, nie kasjer. Niskie płace i pracę niewolniczą jednej osoby z obowiązkami, które powinny wykonywać dwie. Pracujecie pod presją, w stresie, dlatego między innymi pomyłki się zdarzają często, powiedziałabym wręcz, zbyt często.
          Natalio znam handel, może nie od strony kasjera ani sieci, ale pracowałam w ,,Społem”, w mojej gestii był nadzór nad personelem sklepowym i funkcjonowaniem punktu. Zgadzam się, że tego rodzaju pracy nie można porównać z kierowaniem marketem i okrojoną załogą, ani z pracą przy sieciowej kasie.
          Natalio, jeżeli poczułaś się dotknięta osobiście PRZEPRASZAM. Ale nie chcę płacić więcej niż należy się, za towar który zakupiłam. Większość klientów paragonów nie sprawdza. Pomnóż pomyłki, które dotyczą mnie, przez ilość klientów kupujących w sieciach. Są to ogromne kwoty, niesłusznie zapłacone, skądinąd w tanim sklepie.
          Dodam jeszcze jedno. Moja córka mieszka 5 lat w Finlandii. Zaopatruje się w S-Markecie. W ciągu całego tego okresu zapłaciła raz zawyżoną cenę za pieczarki, które były w promocji, a policzono jej cenę bez rabatu. Jak myślisz Natalio, dlaczego tak często wykrywa się błędy(zawsze na niekorzyść klienta) na polskich paragonach, a w Helsinkach bardzo rzadko jest powód do reklamacji?
          Pozdrawiam serdecznie Natalio:)

  9. Droga elzbieto gdybys usiadla na kasie to zauwarzylabys jaki to jest stres ktory przyczynia sie do tych bledow,ludzie w kloejce komentujacy czyjas prace nie mozna nazwac kogos oszustem bo jak by kasjer pomylil sie na twoja korzysc i wyplacil o 50zl.za duzo to bus nawet sie nie przyznala wiec nie oceniaj kasjerow skoro klijenci tez sa winni a kasjerzy to nie roboty i to co piszesz w tym blogu jest zenujace pozdrawiam

    • Natalko, bardzo przepraszam jeżeli Cię skrzywdziłam. Wiem, że pracujecie ponad ludzkie siły i dlatego najmniej obwiniam, właśnie, kasjerów, personel najniższego szczebla. Ten zmienia się często. Przede wszystkim nie jest dobrze wyszkolona nowo przyjęta osoba. Nie ma na to czasu, bo w sieciach wydajność każdego pracownika musi być na maksymalnych obrotach.
      Pracę kasjerek znam. Nie wiem ile masz lat, ale w Polsce dawnej, nawet zaraz po transformacji, sklepy sprzedawały duże ilości towarów, a markety były nieliczne i to zlokalizowane na obrzeżach miasta. Pracowałam w biurze cukierni. Przed każdymi świętami kolejka, w godzinach szczytu handlowego, sięgała czasem 50 i więcej osób. Pomagałam ekspedientkom, nie jako kasjer ale szykująca towar. Wiem jacy potrafią być klienci, bo nieraz musiałam łagodzić słowne pyskówki i przepychanki w kolejce. Obsłudze też się czasem dostało.
      Natalio, to co napisałam jest szczerą prawdą, wydarzenia dotyczyły mnie, więc ani nie kłamię ani nie zmyślam. Jeżeli przedstawione fakty są dla Ciebie żenujące, przykro mi, ale niestety, ich nie zmienię. To się stało, to miało miejsce.
      Pozdrawiam Natalio serdecznie:)

  10. A na temat wagi owocow itp.sa wprowadzone kody to nie wina kasjera tylko kierownikow sklepow mnie posadzi na kase po dwoch niach i nikt mi nikt nie pokazal

    • Wiem, że kasjer nie ma interesu w zawyżaniu rachunków płaconych przez klientów. Pośpiech, mała obsada pracowników są również powodem tego, że personel nie ogarnia całości. Ludzie robią tyle na ile starcza im czasu i sił, robią to co muszą, czyli wykładają towar, przede wszystkim. Te miejsca, gdzie już nie da się zaglądnąć kuleją. Największą winę ponoszą pracodawcy, o czym już pisałam To oni decydują ile osób ma prowadzić sklep. Tną etaty do minimum. To przekłada się na przemęczenie i w rezultacie na błędy. Życzę miłej pracy. Cenię Twoją lojalność wobec pracodawcy. W tym co piszesz jest wiele prawdy, gorzkiej prawdy, właśnie dla personelu najniższego.
      Pozdrawiam po raz trzeci Natalio:)

  11. Witam.
    Mam coś w klimacie bloga. Mam pytanie, czy jest możliwość dołączenia załącznika (skanu paragonu z Biedronki z 22.07.2016)? Rzecz dotyczy zawyżenia rachunku o 80 zł (186 zamiast 108) na wadze kasowej…
    Pozdr
    Paweł P.

  12. Witam Pawle na moim blogu. Proszę bardzo dołącz skan paragonu do komentarza jeżeli istnieje taka możliwość. Sama nie potrafię tego wykonać. Nie jestem mistrzem w obsłudze komputera. Moje możliwości ograniczają się do podstaw.
    Pozdrawiam serdecznie:)

  13. Witam, a ja powiem Państwu ciekawostkę, jaka mnie wczoraj spotkała.. Gliwice ul. Chorzowska.. Pani w kasie nabiła mi.. melona!!! gdzie ja nic takiego W OGÓLE NIE MIAŁAM!!! i jak tu udowodnić?? paragon sprawdzałam po drodze, 2 siatki, zmęczona, nie dostrzegłam :( kobieta moim zadaniem zrobiła to specjalnie żeby melona sobie ukraść po pracy…

  14. Witaj Zuzanno na moim blogu. Dziękuję, że podzieliłaś się swoim doświadczeniem na opisany przeze mnie temat. Zostań tutaj na dłużej, zapraszam.
    Zauważyłam Zuzo, proszę również sprawdzać, najczęściej kasjerki ,,mylą się” na niekorzyść klienta wtedy, kiedy ma w koszu dużo towarów. Wtedy łatwo jest nieświadomemu, dobić dodatkowy towar, zamienić kody na towary o cenie wyższej, dwa razy zeskanować towar, najczęściej drogi. Rozmawiałam z osobą, którą dobrze znam i mogę ufać, że to co mówi to prawda. Pracowała w sieci za granicą,. Tam kierownictwo sklepu wręcz uczyło jak dodatkowo skasować pieniądze od nieświadomego klienta. Jej słowa potwierdziły się. u nas w sieciach oszukują nagminnie. Świadomych tego klientów można policzyć na palcach. Zdecydowana większość nie kontroluje paragonów i płaci za towar zawyżone rachunki, myśląc że w Biedronce kupuje się tanio.
    Pozdrawiam Zuzanno serdecznie:)

  15. Kolejna niechlubna wpadka Biedronki. Cena promocyjna, która wisiała na półce z masłem nie obowiązywała już od poprzedniego dnia (taką informację otrzymałam od kierowniczki sklepu), ale nigdzie nie były podane dni w których faktycznie miała miejsce? Przypuszczam, że mogło jej nie być wcale, a dzięki obniżonej cenie klienci chętnie sięgali po osełki, za które kasowano normalną cenę.
    W tym samym dniu, w tej samej Biedronce. Promocja obejmowała tylko paprykę czerwoną. Cena 3,99 za kilogram. Za żółtą trzeba było zapłacić normalną cenę, czyli 7,99. Żeby obie papryki sprzedawały się dobrze, karteczkę z niższą ceną powieszono nad papryką żółtą, zakrywając cenę obowiązującą. Kiedy zapytałam kierowniczki, dlaczego? Odpowiedziała, że to klienci przesuwają taśmę z cenami. Nie wiem tylko, w jakim celu? Dodam, żeby to zrobić pani mocno się musiała siłować, by taśma z cenami przesunęła się na właściwe miejsce.
    Kolejne komentarze po najbliższych zakupach.
    Pozdrawiam serdecznie:)

  16. Robiąc zakupy w markecie niezależnie, czy oszukuje czy też nie, to i tak jesteś frajerem/ą , bo nakupisz tyle promocyjnej i co najgorsze niepotrzebnej żywności ,która upchana w lodówce i tak się zepsuje niezjedzona i będziesz zmuszona/y ją wywalić na wysypisko. W takich przypadkach finansowo jesteś na minusie; więc jaki jest sens robienia uciążliwych zakupów ,żywności na cały miesiąc i zjadać nieświeżą i w przyszłości chorować ( leki nie zrekompensują oszczędności na tej niezdrowej żywności nafaszerowanej chemią). Osobiście preferuję jeść mniej , a droższej i świeższej żywności zakupionej w osiedlowym sklepie. Przecież na buchtę nie wybierasz się i nie musisz być utuczona/y . Człowiek nie żyje po to, żeby jeść, ale je żeby żyć; a przyjemności powinien czerpać z wielu dziedzin kultury, sztuki, itp. a jeżeli jest mniej inteligentny to powinien czerpać przyjemność choćby z uprawiania sportu, a wyjdzie mu to na zdrowie.

    • Naiwniaku serdecznie dziękuję za komentarz. Niby wszyscy wiemy, że w sieciach wcale nie jest tanio, a kupując tam bierzemy więcej towarów niż potrzebujemy w danej chwili. Potem część z nich wyrzucamy, bo nie jesteśmy w stanie zużyć. I tak koło się zamyka i w rezultacie zamiast tanio, kupujemy drogo.
      Pozdrawiam serdecznie:)

  17. ja dziś kupowałam w Biedronce w Warszawie na Puławskiej, cena przy winogronach inna, w kasie inna, ponieważ to już nie pierwszy raz, to zawsze zwracam uwagę na ceny produktów ważonych, gdy powiedziałam , że cena się nie zgadza z tą przy towarze, kasjerka i kierownik wmawiali mi, że ktoś się pomylił i że mogę kupić za droższą cenę, żadnego przepraszam tylko oburzenie, że jak ja mogę zwracać im uwagę, czepiam się i robię awantury i jak mi się nie podoba to mogę kupować gdzie indziej… zdaje się, że to standardowa odpowiedz na jakiekolwiek skargi klienta

  18. Od pewnego czasu Biedronka stosuje nową metodę naciągania klientów. Wystawiają promocję przy wybranych towarach, ale należną tylko tym klientom, których rachunki przekroczą wysoką kwotę np. 90 złotych. Nie każdy zwraca na to uwagę, patrzy tylko na cenę, reszta go nie interesuje. Dopiero przy kasie okazuje się, że cena jest wyższa, bo rachunek zbyt mały.
    Ceny, jak sama piszesz, celowo są wymieszane. Niedawno kupowałam również winogrono. Cena promocyjna była na czerwone, a powieszona przy jasnym. Z wyrafinowaniem wprowadza się klientów w błąd. Mało kto sprawdza paragony i nawet nie wie, że został oszukany.
    Pozdrawiam serdecznie:)

  19. i niestety ja też trafiłam do grona oszukanych…Generalnie nigdy nie sprawdzałam paragonów. Dzisiaj coś mnie tknęło (ale niestety dopiero w domu) i paragon sprawdziłam. Okazało się, że naliczono mi o 14.99 zł więcej .Nabito towar, którego w ogóle nie miałam w koszyku i jak tu teraz udowodnić, że czegoś takiego się nie kupiło. Zostałam oszukana przez kasjera, który tam pracuje już bardzo długo, kolejka była mała, także argumenty, że stres, że dużo ludzi, że zamieszanie przy kasie nie są wytłumaczeniem.

    • Dziękuję Magdo, że zechciałaś dodać swój komentarz pod moim tekstem. Z własnego doświadczenia i wyrafinowanych technik śmiem z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że Biedronka oszukuje, a kasjerki nie mylą się tylko robią błędy na wyraźne polecenie kierownictwa.
      Oszukali Cię Magdo na znaczną sumę. Musisz powiedzieć o tym kasjerowi, bo znowu doliczy Tobie przy kolejnych zakupach nieuzasadnioną kwotę. Trzeba mówić i upominać. kierowniczka w Biedronce, gdzie ja kupuję i składam reklamacje, na mój widok rumieni się jak burak, bo wie, że mam rację, a ilość moich reklamacji świadczy o tym, że oszukują nagminnie. Żal tylko starszych ludzi, bo mają najmniej pieniędzy, ufają, że wszyscy są uczciwi tak jak oni.
      Pozdrawiam Magdo serdecznie:)

  20. Cóż, wygląda na to że firma nadal nie dba o standarty.
    Dziś zrobiłem zakupy ogólne (produkty mieszane, wielobranżowe) w tym też 2 butelki alkoholu tej samej marki.
    Zakupionych produktów ilościowo było sporo i pewnie dlatego kasjerowi udało się mnie oszukać na równowartość jednej butelki alkoholu (20 zł).

    Wykładając zakupy na taśmę jak zawsze wszelkie szklane opakowania umieściłem na początku.
    Jako że rachunek przekroczył 100 zł nie zdziwiłem się się jego wysokością, dopiero u przyjaciół do których pojechałem zauważyłem oszustwo (pomyłkę) kasjera.
    Cóż, pozostaje mi tylko ostrzec przed wytatuowanym gościem przy kasie Biedronki na warszawskim Mokotowie.

    • Biedronka nie musi dbać o standardy, śmiem twierdzić żadne. Jedyne o co dba to wyeksploatować pracownika do granic wytrzymałości. Kasjer, kiedy jest mniejszy ruch, biegnie wykładać towar. Nie panuje okrojona załoga nad niczym. Zgniły towar, w kartonach, nie jest usuwany, bo niema kto tego zrobić. Posadzka poplamiona na całej przestrzeni, klei się i grozi upadkiem klienta w wieku starszym. Obsługa nie ma szans tego opanować, bo właściciel, pazerny pan chce mieć jak najwięcej.
      Nigdy nie winię kasjera, bo to nie on decyduje o oszukiwaniu. Po prostu nie ma w tym interesu. Kierownictwo wręcz nakazuje doliczanie, rzekome pomyłki w kodach i podobne praktyki. O dziwo zawsze na niekorzyść klienta. Szkoda, że większość klientów nie sprawdza paragonów. Wierzą, że to co należy się za towar, płacą. Nic bardziej mylnego.
      Mnie uczuliła córka. Kiedy studiowała w Paryżu, była zmuszona pracować w sieci jako kasjer. Tam kierownik sklepu nakazywał jakie techniki mają stosować, by zawyżyć rachunek kupującemu.
      Pozdrawiam Milo i dziękuję za komentarz:)

  21. Witam.Niedawno kupilam w biedronce pizze,ktora miala w promocji kosztowac 9,90.Po wyjsciu ze sklepu zobaczylam,ze zaplacilam ok 13 zł.Pomyslalam,ze moze cena dotyczyla innej pizzy.Własnie sie dowiedzialam ,ze nie tylko ja nabralam sie na ta cene.Kilka dni temu za ciastka w promocji za 3,15 zaplacilam 3,79.Pomyslalam,ze moze akurat ten smak nie byl w promocji.Dzisiaj kupilam min. ketchup,ktory z karta biedronki mial kosztowac mniej niz 3 zl,a bez karty 3,49(wzielam 4 szt) oraz 2 sloiki pulpetow po tez ok 3 zl.Jadac do pracy spojrzalam na paragon za co tyle zaplacilam i zobaczylam ketchup po 3,49,pulpety po 3,99.To juz jest nauczka,zeby nie odchodzac od kasy sprawdzac rachunek.TO jest chamstwo tak okradac ludzi ,a ile jest takich ,co nie sprawdzaja paragonow,sama nie zawsze sprawdzalam.Nie wiem jak jest z warzywami i owocami,bo ich nie waze,ale teraz chyba juz bede ,albo przestane tam robic zakupy.Jakos biedronka musi sobie odbic te wszystkie swiezaki ,ktore rozdaje.Mam nadzieje,ze ktos wkoncu zobi z tym porzadek.

    • Witaj Wioletto na moim blogu. Proszę zostań tu na dłużej. Dziękuję za cenny komentarz. Najgorsze, sama to podkreśliłaś Wioletto, że jest to, że 90% klientów nie sprawdza paragonów i oszukiwani są regularnie. Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, żeby kasjerka zaniżyła rachunek. Zawsze jest zawyżony, więc o czymś to świadczy.
      Znam osobę, która pracowała w sieci. Miała nakazane przez kierownika sklepu postępować tak, by klient płacił więcej niż powinien. Rozumiem, że złodzieje kradną na potęgę, ale dlaczego uczciwy klient ma płacić za straty spowodowane przez kradzieże. Piszmy o tym, piętnujmy nieuczciwość. Biedronka krzyczy w reklamach o niskich cenach, ale wcale tania nie jest.
      Pozdrawiam Wioletto:)

  22. Ja już napisałam skargę do bok. 3 raz mnie oszukali. 1 raz była promocja, że za każde wydane 100zł dostawało się rabat 20zł na kolejne zakupy. Zrobiłam zapas mleka i pieluch, wydałam ponad 500zł i nie dostałam nic bo to pierwszy dzień promocji i jeszcze mają nie wprowadzone w system. Drugi raz awaria systemu i nie dostałam 15 naklejek. Teraz od poniedziałku jest promocja na soki bobo frut. Jeśli się kupi 2 to każdy kosztuje 2,49. Kupiłam 6 i co? Na paragonie każdy kosztuje 3,89. Kierowniczka wykłócała się ze mną, że nie ma takiej promocji dopóki nie pokazałam jej w telefonie na ich stronie. Wtedy zmieniła front i tak, jak podczas 2 ostatnich razów usłyszałam, że ona nic nie zrobi bo to nie ona wprowadza do systemu i mogę sobie pisać do BOK-u. Zastanawiam się od czego ona tam jest. Oczywiście tyle mojego, co sobie pogadałam. Bo ona miała to w nosie. Napisałam we wtorek skargę ale jak na razie cisza z odpowiedzią. Teraz kolejna jazda z kosmetykami dla dzieci, które można kupić za 1zł jeśli kupuje się karton pieluszek. W sklepie żadnej informacji na ten temat. Wiedzą o tym jedynie osoby, które widziały ich stronę internetową. Takie plakaty powinny wisieć przy pieluszkach, żeby każdy to widział. Nie każda mama przegląda ich stronę w necie.

  23. Moniko dziękuję za komentarz. Z wszystkich wypowiedzi wynika, że Biedronka nie jest rzetelnym partnerem dla klientów. Najbardziej żenujące są tanie chwyty, pułapki zastawiane na kupujących i te bezsensowne usprawiedliwienia personelu.
    Wczoraj weszłam do biedronki po owoce. Są niedrogie i dobrej jakości. co jednak bardzo mnie zniechęca i denerwuje? nikt nie dba o to by odrzucić zepsute owoce, by nie były razem z dobrymi. Poza tym w sklepie zawsze jest brudno. Posadzka cała poplamiona rozlanymi płynami. nikt nie panuje nad tym, bo personel jest nieliczny i każdy biega jak w ukropie. Ludzie są w stanie zrobić tylko to co konieczne i nic więcej. Swoją drogą często zastanawiam się gdzie jest kontrola Sanepidu? Nasze sklepy oglądają regularnie. Wczoraj w czasie wzmożonego ruchu i sprzedaży rogali świętomarcińskich panie odwiedziły cukiernię, w której pracuję. Przeszkadzało im nawet drobne uszkodzenie kosza na bułki. Więc gdzie równość w handlu i kontrolach służb sanitarnych. U nas wręcz sterylnie i jeszcze źle w sieciach brud i zgniłe owoce i nikt się tym nie interesuje. Dziwne…………prawda?
    Pozdrawiam serdecznie:)

  24. Właśnie wróciłam z mężem z zakupów świątecznych. Podzielę się z Wami kolejnym oszustwem jakie spotkało nas w Biedronce. Mieliśmy pełen koszyk towarów więc pan kasjer zaczął kombinować od początku. Dwie zgrzewki wody nie zaliczył skanerem tylko wpisywał kody ręcznie pocąc się przy tym i czerwieniąc. Już podczas wyświetlania wartości na kasie zauważyłam moment drastycznego wzrostu kwoty, nie mówiłam nic. Po odejściu od kasy sprawdziliśmy paragon. Okazało się, że mam dodaną pozycję, której w ogóle nie miałam w koszyku. Pan doliczył mi 20 paczek mrożonych truskawek na kwotę 99,99. Śmiem twierdzić, że kasjer wbijając kod wody, wprowadził również ręcznie kod towaru, którego nie kupowałam i to w ilości 20 paczek. Wezwano kierownika, a pana z kasy wysłano na zaplecze, bo kończył pracę. Oczywiście pieniądze zwrócono, ale słowa przepraszam nie usłyszałam. Zresztą nigdy nie przepraszają w Biedronce, bo są wściekli, że klient się zorientował w oszustwie. Żal mi bardzo starszych ludzi, którzy idą do ,,sieciówek”, bo myślą że tam zrobią tanie zakupy. Nawet nie przypuszczają, że są oszukiwani regularnie.
    Pozdrawiam serdecznie:)

  25. Dziś robiłam ostatnie większe zakupy w Biedronce w Grudziądzu. Miałam w koszu sporo różnych drobiazgów, ale razem wyszła kwota ponad 200zł. Ludzi tłum bo tuż po 16, czynne kasy 2. Kupowałam 10 czekolady, akurat po 2 z każdego rodzaju, a w domu dopatrzylam się 8. Przy kasie nie zostały, bo tego akurat pilnuję. Jak pani w kasie się to udało, nie wiem, ale fakt, że byłam skupiona na pakowaniu, bo ludzie w kolejce warczeli na brak czynnych kas. Na pewno w koszu miałam 10, na paragonie tez, a w siatce 8, i nie miały możliwości wypaść. Ze wszystkim o czym piszesz na blogu tez się spotkałam, najczesciej reklamowałam juz w sklepie, co oczywiście nic nie dawało. Parę razy wysłałam skargę do obsługi klienta, ale poza przeprosinami nie uzyskałam nawet wyjaśnienia. Dziś jednak kasjerka chyba wykazała się własną inicjatywą…

    • Dziękuję Joanno za odwiedzenie mojej strony i umieszczenie komentarza pod tekstem, który Cię zainteresował.
      Niestety, napisałam ten tekst na podstawie własnych, złych doświadczeń podczas zakupów w Biedronce. Prawdą jest, że chcemy kupić taniej, nie zawsze jednak w rozliczeniu tak jest. Dodając sumy zawyżone na paragonie nasze zakupy są droższe niż na bazarku lub w małym sklepie osiedlowym.
      Pozdrawiam serdecznie.

  26. w dniu 30.12 2016 robiłem zakupy wbiedonce w Niepołomicach ul. Na Tamie
    kupowałem pomarańcze na promocji które miały kosztować 1.99zł/kg a zapłaciłem jako mandarynki po 3.99zł/kg tj 2.49×3.99=9.94zł
    banany z ceną 3.98 były policzone jako ctryny zceną 5.49zł/kg tj 1.374kg
    bananów x 5.49zł/kg=7.54zł/kg
    w dniu 12-01-2017 kupowałem pomarańcze po 2.89zł/kg a miałem policzone za mandarynki po 4.49zł/kg tj 2.056kgx4.49zł/kg=9.23zł

    • Dziękuję Józefie, że zechciałeś podzielić się z nami własnymi, złymi doświadczeniami podczas zakupów w Biedronce. Twój komentarz potwierdza, że to co napisałam w zamieszczonym tekście jest prawdą i wielu z nas ma podobne nieprzyjemne zdarzenia, podczas zakupów, do moich. Dzielcie się proszę tym co Was spotkało. Szkoda, że Onet nie zamieścił tego artykułu na swojej stronie, jako ostrzeżenie dla klientów marketów.
      Pozdrawiam serdecznie Józefie:)

  27. w dniu 30-12-2016 zostałem oszukany przy zakupach cytrusów w biedronce
    w Niepołomicach ul. Na Tamie
    za pomarańcze na promocji które miały kosztować 1.99zł/kg zapłaciłem
    3.99zł/kg jako mandarynki tj 2.49kg x 3.99 = 9.93zł
    za banany które były 3.98zł/kg zapłaciłem jako cytryny po 5.49zł/kg tj
    1.374kg x 5.49zł =7.54zł kasjer nr. 16
    w dniu 12-01-2017 kupowałem pomarańcze po 2.89złkg a zapłaciłem jako mandarynki po 4.49zł/kg
    4.99zł/kg tj 2.056kg x 4.49zł = 9.23zł/kg kasjer nr. 10

    • Wymieniłeś kilka artykułów, których cena jest zawyżona. Nie napisałeś, czy zwróciłeś na to uwagę kierownikowi Biedronki. Jeśli tak to zapewne dostałeś zwrot nadpłaty, bo oni bez oporów oddają każdą złotówkę. Niestety tylko tym, świadomym ludziom, którzy w wyniku złych doświadczeń kontrolują ich. Szkoda, że należymy do nielicznej mniejszości. Lwia część klientów marketów nie zwraca uwagi na ceny i kwotę do zapłaty, która często zawyżona jest znacznie.
      Pozdrawiam raz jeszcze:)

    • Popieram apel. Kupuję, najczęściej owoce, bo są dobrej jakości i smaczne. Ale oszukać się już od dawna nie daję. Każdy paragon analizuję szczegółowo przed wyjściem ze sklepu. Do tego ważę na stoisku każdy zakupiony towar, oczywiście ten, który kupuję nie na sztuki tylko na kilogramy.
      Pozdrawiam:)

  28. praktyki na oszukanie klienta, Biedronka, stosuje co najmniej wyrafinowane. Podaję przykład z zakupów robionych dzisiaj. Do koszyka wzięłam siatkę pomarańczy, zachęcona ceną, za 1,2 kg 3,99, przynajmniej tak można było zrozumieć promocję na cenniku, który wisiał nad kartonem z tymi owocami. Na paragonie, który zawsze sprawdzam, okazało się, że za pomarańcza zapłaciłam 5,99. Kiedy prosiłam o wyjaśnienie panią kierowniczkę, okazało się, że mam 1,5 kg tych owoców za wyższą cenę. W jednym miejscu, co więcej w jednym kartonie, były wymieszone dwa rodzaje siatek, z różną wagą i ceną, co wprowadzało w błąd kupujących. Ja upomniałam się o zwrot pieniędzy. Ilu klientów w ten sposób oszukano nie wiem.
    Pozdrawiam serdecznie:)

  29. Witam, wszelkie wymieniane przez was praktyki oczywiście są prawdą, co już zauważyłem dobre pół roku temu, sprawdzę jeszcze jak to jest z owocami i ich wagą , akurat o tym nie pomyślałem. W większości wypadków dałem się wmanewrować nie doczytawszy porypanych promocji typu: 3 rodzaje oliwek są na promocji, ale np czarne z nadzieniem już nie. Każdy towar promocyjny i tak skanuje w sklepie, bo kartki z promocjami oczywiście bywają pozamieniane, za wcześnie wywieszone, za późno zdjęte i wiele innych. Jak się idzie do sklepu to nie muszę za każdym razem wiedzieć, że dziś jest np. 10 luty… i te są już zakończone, a tamte się nie zaczęły. Ostatnio naciąłem się na warzywach gdzie cena zmieniła się w nocy i oczywiście do 10 rano nikt nie zdążył jej zmienić…i to akurat nie była promocja, a po prostu mocna podwyżka… . Generalnie: robić mniejsze zakupy, a każdy paragon dokładnie studiować , mi to już weszło w krew, choć przyznaje, że tylko w biedronce.

  30. Dziękuję Terkonnie za wizytę i ciekawy komentarz. Zgadzamy się generalnie, że niestety, Biedronka stosuje wyrafinowane praktyki, by nas klientów ,,nabić w butelkę”. Stajemy się świadomymi tego ludźmi i niektórzy z nas kontrolują poczynania sieci. Nie damy się oszukać, natychmiast domagamy się zwrotu nadpłaty. Niestety większa część kupujących jest oszukiwana, bo nie sprawdza paragonów.
    Pozdrawiam serdecznie:)

  31. Dzisiaj robiłam zakupy w Biedronce. Weszłam po owoce. Na ladzie chłodniczej zobaczyłam promocję na steki z indyka. Nie przyjrzałam się dokładnie i wzięłam opakowanie. Po sprawdzeniu paragonu cena była wyższa o 2 złote od tej która widniała na cenniku. Poszłam sprawdzić, w czym rzecz. Okazało się, że promocja obowiązywała do wczoraj, a klienci podobnie jak ja kupują, bo rzadko kto czyta wszystko co widać na plakietce. Kolejny sposób na oszukanie klientów Biedronki. Nie zmieniać cennika, mimo upływu daty obowiązywania promocji.
    Pozdrawiam serdecznie:)

  32. Dzisiaj miałam do czynienia z sytuacją powielaną dziesiątki razy. Na regale, przy danym produkcie wisi cena z promocją, przy kasie okazuje się, że płacimy tyle ile produkt kosztuje bez promocji. Pani kasjerka po chwili rozmowy z szefową natychmiast wypłaciła mi różnicę, bez słowa sprzeciwu. Doskonale wiedzą wszyscy, że świadomie wprowadzają klientów w błąd. Niestety tylko jeden na wielu, sprawdza paragon i wie, że został oszukany. Reszta idzie do domu z przekonaniem, że kupili taniej.
    Pozdrawiam serdecznie i czekam na kolejne informacje o Waszych doświadczeniach podczas zakupów w Biedronce:)

  33. opowiem wam sytuacje w telewizji reklamują filet z piersi kurczaka okazja jak wydasz 99zł na zakupy w gazetce filet z kurczaka za 5,99 ide,mało tego lecę do biedronki biorę gazetkę patrze tak pisze to lece na dział i chce kupić filet bo to dobra okazja pakuje 20kg i lece do kasy a tam pani kasjerka mówi że tylko można 2 kg na paragon jest ale w gazetce i przed sklepem wiś plakat ,prosze o kierownika ,leci z zaplecza kobieta i mówi że nie może sprzedać bo nie są hurtownia tylko na plakacie i w gazetce pisze ze jak zrobisz zakupy,że wczoraj można było tak kupić ale dzisiaj już nie bo mają z góry limit

  34. Biedronka rzadko jest uczciwa wobec swoich klientów. Dużo pułapek, mało rzetelności, wiele niedomówień i dwuznacznych sytuacji. Jedno trzeba im oddać, kiedy interweniujemy, że zostaliśmy oszukani, zawsze bez dyskusji oddają pieniądze!!!!! To znaczy, że oszustwo i sposób jego wykonania z góry był zaplanowany. Szkoda tylko, że tak mało klientów kontroluje paragony, czy są zgodne z tym co powinno na nich widnieć, czyli ze stanem faktycznym.
    Pozdrawiam serdecznie Filipie:)

  35. Dzisiaj byłam świadkiem ostrej wymiany zdań między klientką, a kierowniczką Biedronki. Pani negowała niektóre ceny na paragonie, ponieważ nie zgadzały się z tymi na półce. Krzyczała, że ciągle coś się nie zgadza, ma tego dosyć. Co mnie zachwyciło? Klientka każdy towar wkładany do koszyka zapisywała wraz z ceną w telefonie komórkowym. Po otrzymaniu wydruku z kasy sprawdzała po kolei wszystkie pozycje. Miała pewność, że się nie myliła, nie musiała biegać po sklepie i sprawdzać. Trzeba tę metodę wykorzystać na szerszą skalę.
    Pozdrawiam wszystkich klientów nieuczciwej sieci:)

  36. Dzisiaj byłam w Biedronce na Pretficza we Wrocławiu. Klient przede mną wykłócał się o to, że nie zapłaci za zakupy, bo kwota jest za wysoka w stosunku do ilości zakupów. Kasjerka raz mówiła, że cukierki ważą 0,7 raz 0,6 (nie potrafiła posługiwać się jednostkami masy). Pan w końcu zapłacił, w trakcie kiedy kasowano mi zakupy, poprzedni klient poprosił o kontrolne zważenie i okazało się, że kupił 380g, a nie 700! Ja dopiero w domu spojrzałam na paragon – kupiłam 3 pomidory wg paragonu ponad 700g, wg mojej porządnej wagi kuchennej dokładnie 430g. OSZUSTWO! Żałuję, że nie zrobiłam tego w sklepie. Zastanawiam się jak naiwna byłam wcześniej i ile razy zapłaciłam za dużo. Do Biedronki już nigdy nie pójdę, szczególnie tej na Pretficza! Brudno, niechlujnie, raz zdarzyło mi sie kupić paprykę zgniłą od środka, przeterminowany ser… Ludzie – koniecznie w takich miejscach pilnujcie się – nie dajcie się oszukać! Mi jest bardzo przykro…

  37. Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i komentarz Szanowny Kliencie z Wrocławia. Metody, jakie stosuje Biedronka, by oszukać klientów są wyrafinowane i dokładnie przemyślane. Tylko świadomy klient potrafi nie dać się oszukać, ostrzega innych i stale kontroluje paragony. niestety takich ludzi jak Ty i ja nie jest wielu. Większość spieszy się ciągle, nie dość, że sama daje się okradać przez nieuczciwą sieć, to ma pretensje kiedy inni upominają się o swoje niesłusznie nadpłacone kwoty. Tylko głośne mówienie o nieuczciwości Biedronki pozwoli na reakcje większej ilości ludzi i robienie zakupów z jednoczesnym kontrolowaniem cen: na półce z tymi które widnieją na paragonie. Od kiedy robię zakupy w Biedronce nigdy nikt nie pomylił się na moją korzyść. Wynika z tego, że tłumaczenie kierownika, że kasjer to tylko człowiek i ma prawo się pomylić nie ma uzasadnienia. Powinna być podobna ilość pomyłek na korzyść sklepu i klienta. Niestety 100% błędów działa na dobro sieci. Więc? Wniosek nasuwa się sam. Oszustwa są zaplanowane przez personel, nie kasjera, a jego zwierzchników.
    Pozdrawiam serdecznie:)

  38. Mam Biedronkę pod samym domem, ale odwiedzam rzadko. Nie ma tam dla mnie za bardzo produktów.
    Ale ostatnio robiłam zakupy zamówione konkretnie w Biedronce przez moją przyjaciółkę, której miałam za zadanie je zawiesc daleko od Polski.

    Same bardzo drogie produkty: łososie, kabanosy francusie, sery olender itd.
    W sumie nabiło mi przy kasie ponad 300 pln. Zapłaciłam kartą i odeszłam. I cos mnie tknęło. Zajrzałam do paragonu. Miałam zamiast 3- 5 szt, zamiast 6-8 szt. W sumie na 80 pLN. Pan na kasie szybko mi zwrócił różnicę bo nawet ze sklepu nie wyszłam.

    Tylko o co chodzi? Idzie do do budzetu sklepu. Czyli pracownicy płacą chyba za kradzieże i zniszczenia i straty i tak odzyskują te sumy.

    Tylko az takie róznice??

    Jola

  39. Dziękuję za komentarz Jolu. Kolejny dowód na to, że Biedronka oszukuje na grubą skalę. Suma zawyżenia rachunku sięga niekiedy 25% jego wartości. Co dziwne, kierownictwo sklepu nigdy nie oponuje, kiedy klient zgłasza nieprawidłowości. Bez mrugnięcia oddaje niesłusznie pobraną kwotę. Dziwi mnie tylko jedno, jak kasjer rozlicza się z braku gotówki w szufladzie. Przecież dzienny utarg na wydruku z kasy nie zgadza się z ilością pieniędzy jakie ma w szufladzie. Jak z kolei kierownik rozlicza się z właścicielem sieci? Pracuję w handlu i wiem, że dokumenty (dzienny utarg kasy) muszą się zgadzać z pobranymi pieniędzmi od klientów. Wyższa matematyka, której ja nie znam.
    Pozdrawiam serdecznie Jolu:)

  40. Niestety ale problem ciągle narasta.
    Trzeba te sprawy poruszać w internecie by coś w tej kwestii ruszyło.
    Dzisiaj w jednej „taniej” sieci zrobiłem zakupy i produkt został nabity podwójnie.
    Często w pamięci staram się liczyć ile wyniesie rachunek ale często jest to niemożliwe (nieznana waga albo wiele produktów.

    Dodatkowo zauważyłem, że w Polsce jeszcze (nie zawsze całe szczęście) traktuje się klienta jak oszusta próbującego wyłudzić 2 złote…!?

    Trzeba paragon sprawdzać przy kasie, zwłaszcza jeśli wyświetlacz z ceną nie jest skierowany w naszą stronę (istnieje wtedy możliwość chociaż częściowego śledzenia ile zostaje nabite).

    Sprawdzanie takie wydłuży czas spędzony w sklepie ale dlaczego mamy nie robić tego w imię uczciwości ogólnoludzkiej, że tak to nazwę.
    Sklepy zmienią politykę po tym jak im się kolejki wydłużą o 20% (czytaj. zmniejszy się ilość klientów w jednostce czasu).

    Pozdrawiam,
    (wielokrotnie) oszukany

  41. Dziękuję Oszukany Kliencie za komentarz pod tekstem dotyczącym nieuczciwości w Biedronce. Sprawa jest poważna. Ciągle przybywa osób, które zostały oszukane przez tę sieć. Poleciłam mój wpis Onetowi, z nadzieją, że umieści go na stronie głównej. Uważam bowiem, że powinno się takie informacje udostępnić jak największej liczbie czytelników, a tym samym uczulić ich na kontrolę paragonów. Albowiem wielu z nas już wie, że robiąc duże zakupy zawsze rachunek jest zawyżony o niemałą sumę. Wielu uczciwych ludzi nie dopuszcza nawet myśli, że może ich ktoś oszukać. Właśnie tacy ludzie, przede wszystkim starsi, padają ofiarami perfidnych praktyk sieci handlowych.
    Pozdrawiam serdecznie:)

  42. Sposób Biedronki na sprzedaż drogich artykułów jest następujący:
    Dam przykład ponieważ sam dzisiaj zostałem w ten sposób wymanewrowany.
    Nad artykułem drogim Np.mleko bez laktozy zamiast właściwej ceny „2,80zł „umieszczana jest informacja na temat promocji innego artykułu Np. płatki owsiane że przy zakupie 2 sztuk można je kupić po 1,45zł.
    Klient nie czyta informacji że dotyczy to nie mleka tylko płatków.

    Kupuje mleko i po zakupie nie sprawdza paragonu i tym sposobem został wymanewrowany.

  43. Dziękuję Janku za dołączenie do osób komentujących mój tekst i zjawiska w nim opisane. Myślę, że klienci sieci są coraz bardziej świadomi praktyk tu stosowanych i kontrolują paragony. Często widzę interwencję u kierownika sklepu i kwestionowanie cen niezgodnych z tymi na półce. Ci z kolei widząc aktywność klientów w tej kwestii, ograniczają oszustwa. Jeszcze trochę i będzie ich coraz mniej, aż zostaną tylko prawdziwe pomyłki kasjera, które dopuszczamy i wybaczamy. Nie dajmy się oszukiwać przez ludzi, którzy perfidnie to planują. Bądźmy czujni.
    Pozdrawiam Janku serdecznie:)

  44. Dzisiaj chciałam opowiedzieć Wam, Drodzy Czytelnicy, jak Biedronka wprowadza w błąd i oszukuje klientów?
    Przy, dajmy na to, dwóch rodzajach sera wisi duża promocja, która informuje i zachęca klienta do zakupu 2 sztuk danego towaru po obniżonej cenie. Nie ma żadnej wzmianki o tym, że należy kupić dwa opakowania tego samego smaku. W przypadku, kiedy klient weźmie po 1 sztuce z każdego rodzaju, promocja nie obowiązuje. Dodam tylko, że cena wszystkich smaków sera jest taka sama. Jest to świadome działanie na niekorzyść klienta. Wczoraj byłam świadkiem identycznej sytuacji, a dotyczyła reklamacja klienta delicji. Pani wzięła dwa różne smaki i upust straciła. Wczoraj klientka zamieniła smaki, a kierowniczka poprawiła cenę na paragonie i oddała różnicę. Dzisiaj pani kupująca nie była zdeterminowana, by oddano jej niesłusznie naliczoną cenę. Zresztą kasjerka skutecznie ją do tego zniechęciła, wmawiając jej że nie przeczytała uważnie informacji. Nie dajmy się oszukiwać sieciom, kontrolujmy paragony, a w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości domagajmy się korekty.
    Pozdrawiam serdecznie Elżbieta

  45. Przestroga Kup w Biedronce. Podobno zmienił się jakiś czas temu regulamin biedronki, z którego wynika, iż nie udzlają zwrotu towarów sporzywczych. Przy kasach nie ma informacji, o powyższym. A ceny wprowadzają w błąd klientów. Miałam przypadek, że na 5 artykułów zakupiłam tylko jeden bo ceny pozostałych 4 w ststemie były inne niż ceny przy produktach na sklepie. No ale zwrot był bo to ich pomyłka, niedopatrzenie. Całe szczęście że kolejka się zbytnio nie denerwowała wręcz przeciwnie była oburzona działaniem Biedronki na niekorzyść klientów. Ale w przypadku gdy np. Kupując ciastka paryskie „kup 2 zapłać mniej” i maczkiem pisze,że dotyczy to smaku morelowego i wiśniowego a cena/ etykieta prpmocyjna leży na drugim końcu półki przy smaku pomarańczowym to zwrotu nie ma bo to klient nie czyta. Raesumując to klient przed wejściem do sklepu powinien przed rozpoczęciem zakupów iść do kierownika sklepu i przeczytać regulamin sprawdzić czy akurat dzisiaj nie wprowadzono nowych zmian. Biedronka może się pomylić ale Klient już nie. Więc przychylam się jak w powyższym Poście że zakupy w Biedronce to wielki wyczyn żeby nie dać się oszukać.Przy każdej półce na każdym paragonie codziennie widać totalne oszustwo Biedronki. Aby osiągnąć cel swoich przekrętach postanowili zmienić regulamin co do niemożliwości zwrotu towaru.

  46. Dziękuję Urszulo za przeczytanie tekstu i dodanie własnych spostrzeżeń na poruszony temat. Oszukiwanie w Biedronce, to celowy i nagminny proceder. Formy zaś wprowadzania w błąd klientów są prymitywne i nastawione na sukces masowy. Wędrówka cenników i informacji promocyjnych, to codzienne praktyki. Towar stoi daleko od kartki, a nad nim wisi informacja zupełnie z innej bajki. Przepraszam, że pozwolę zapytać: czy do sklepu idziemy czytać, czy kupować? Każda informacja powinna być krótka i czytelna, wyraźna i na temat. Tymczasem, to co ważne dla klienta celowo napisane jest ,,maczkiem” . Potem nabywca orientuje się, że nie dostał obiecanego rabatu, więc najczęściej odchodzi z kwitkiem, albo ci bardziej zdeterminowani czekają na zwrot nadpłaty lub rezygnują z zakupu. Ale Biedronka jest i tak górą, bo ludzi świadomych tego, że trzeba kontrolować paragony jest jeszcze zbyt mało. Większość zostawia kwit z kasy i pędzi do domu szczęśliwa, że kupili dużo i tanio, a to niestety prawdą nie jest.
    Pozdrawiam serdecznie Urszulo:)

  47. Witam Elżbieto.
    Jestem od kilku dni pracownikiem Biedronki.Chciałabym Tobie trochę naświetlić jak wygląda tutaj praca. Pracuję w bardzo dużym sklepie. Na zmianie dzisiaj od rana były 4 osoby. Kierowniczka rozwoziła kontenery do rozpakowania na półki, przyjmowała dostawy, pomagała kasjerom wystawiała faktury imienne ,przygotowywała wypieki. Uważam, że to jest za dużo na jedną osobę, która jest kierownikiem i musi też załatwiać telefony,zamawiać towary,pilnować terminów ważności towarów, szkolić pracowników takich jak ja itp. Druga osoba to jest kasjerka musiała siedzieć w kasie bo jedna kasa musi być czynna stale. Trzecia kasjerka była w namiocie, który ustawiono przed sklepem i sprzedawała tam rzeczy, po korzystnych cenach. Nawet po pracy sama tam kilka rzeczy kupiłam. Trzecią i ostatnią osobą byłam ja i jako żółtodziób mogłam siedzieć w kasie a gdy nie było klientów mogłam układać towary i przesuwać kartki z cenami. Rzeczywistość była taka, że była to sobota i nie miałam czasu wyjść z kasy przez 12 słownie: dwanaście godzin. Pracowałam od 6.00 do 18.00 z 15 minutową przerwą. Nie wiem, czy jest Pani mnie w stanie zrozumieć, ale przez przypadek, a nie umyślnie, zatrzasnęłam kasę i nie wydałam reszty klientce. Od razu się zorientowałam i przeprosłlam, ale klientka musiała czekać aż skasuję następnego klienta i otworzy mi się kasetka. Takie rzeczy się zdarzają. Kasjerzy nie mogą oszukiwać bo pieniądze muszą się zgadzać z tym co jest wprowadzone na kasę. Przez te 12 godzin miałam manko pięćdziesiąt kilka groszy. Byłam tak zmęczona, że nie umiałam policzyć pieniędzy w kasetce i zrobił to za mnie kierownik następnej zmiany. Manko wynikało z tego, że gdy nie miałam drobnych darowalam klientom groszowe końcówki. To już wszyscy pracownicy naszej zmiany i kto miał porządkować towary na półkach, wycofywać kartki z byłymi promocjami dokładać towar? Proszę się nie dziwić, że w takiej sytuacji jest czasem cena w niewłaściwym miejscu. Jest nas po prostu za mało i nie jest to wina kierownictwa bo do pracy w Biedronce kolejek nie ma. Z tego co widzę przyjmują wszystkich, którzy się zgłoszą. Proszę nie patrzeć na nas jak na złodziei, bo umyślnie klientów nie oszukujemy.
    Chciałam jeszcze Pani dać pod rozwagę taką sytuację. Dzisiaj podszedł do mnie pan z ochrony i powiedział, że muszę uważać na klientów, którzy w koszyku pod siatką lub pod zgrzewką wody przemycają drogi kosmetyk, lub inny mały towar. Wkładają też między dwie zgrzewki wody butelkę alkoholu. Zdarza się też, że klient przesuwa towar na taśmie a inny towar przesuwa nogą po podłodze i tak przechodzi koło kasy.
    Pozdrawiam Panią serdecznie, Halszka.

    • Miło mi Halszko powitać Cię na mojej stronie. Proszę bądź moim stałym gościem.
      Szczególnie serdecznie dziękuję za komentarz. Jak sama zauważyłaś zapewne, odbiega on treścią od pozostałych. Należy do zdecydowanej mniejszości komentujących, bo patrzysz na problem z drugiej strony – nie jako klient, a osoba obsługująca ludzi.
      Nie jestem pewna, czy dokładnie przeczytałaś tekst i komentarze pod nim zamieszczone. Właściwie mam na myśli moje odpowiedzi na komentarze Gości. Nigdzie nie znajdziesz słowa krytyki i obwiniania za nieprawidłowości w stosunku do kasjerek/kasjerów. To system i warunki, w jakich sieć każe się pracować załodze Biedronki, jest zły. Eksploatuje się ludzi jak niewolników. Kilka osób (u Ciebie 4) ma dobrze prowadzić ogromny sklep. Wyciska się z personelu wszystkie możliwe siły, byle tylko mnożyć zyski przy minimalnych kosztach i podatkach. To właśnie przekłada się na niedociągnięcia na każdym etapie pracy załogi.
      Podobnie jak Ty pracuję w handlu i wiem jak powinna wyglądać praca każdej osoby z obsługi sklepu. Jestem sprzedawcą-kasjerem na zmianę z młodą dziewczyną w prywatnej firmie. Tu nie ma mowy o wyzysku. Jest czas na obsługę klienta, porządki, ułożenie towaru, posprzątanie i uśmiech w stosunku do kupujących, a czasem i dłuższą rozmowę z tymi którzy tego potrzebują. Wszyscy są w miarę zadowoleni: właściciele firmy, my jako jej pracownicy, a przede wszystkim klienci.
      Sama robię zakupy w Biedronce. Niektóre produkty są dobre i w miarę tanie. Ale brzydzi mnie to, że między dobrymi owocami, jest pełno zgniłych, spleśniałych, leżą obok siebie, dotykają się. Podłogi często są tak brudne, pochlapane, że odrzuca. Do tego na każdym kroku trzeba interweniować, bo cena w kasie nie zgadza się z tą na półce. Wiem, że okrojona załoga, chociaż by się dwoiła i troiła nie ogarnie wszystkiego. To właściciele sieci, przez swoją chciwość, chcą mieć jak najwięcej dla siebie. Dlatego w żadnej Biedronce nie ma pełnej obsady. Może teraz jest kłopot z uzupełnieniem personelu, ale jeszcze niedawno ludzie szukali pracy, a Biedronki funkcjonowały przy minimalnej ilości pracowników.
      Wiem również to, że klienci kradną na potęgę. Potem przychodzą do taksówkarzy lub straganiarzy na rynku i proponują towary za pół ceny. Dlatego też kierownictwo sklepu, żeby nie płacić manka na koniec roku, szuka sposobów na uniknięcie tego przykrego obowiązku. Przecież każdy pracownik Biedronki jest materialnie odpowiedzialny za zgodność stanu faktycznego towarów na półce z stanem księgowym w dokumentach.
      Znam handel jak mało kto i wiem jakie zasady w nim obowiązują.
      Z TYM CO NAPISAŁAŚ HALSZKO ZGADZAM SIĘ.
      Pozdrawiam Cię serdecznie Halszko i życzę wiele satysfakcji z pracy w Biedronce:)

      • Witam.
        Nie ma Pani racji. Żaden kierownik w biedronce nie ma odpowiedzialności materialnej za towar, co wyklucza Pani tezy o rzekomym celowym naciąganiu klientów celem nadrobienia strat. Wiem o tym doskonale gdyż od kilku lat pełnię tę funkcję. Nigdy nie oszukał i nie kazała oszukać żadnego klienta i nigdy nie słyszałam o takich praktykach a w firmie pracuję już 6,5 roku. To co Pani pisze obraża mnie i pozostałych kierowników. Podczas zmiany cen promocyjnych mam w pracy 2 kasjerki i obie siedzą na kasach, często jest też tak że sama muszę obsługiwać kasę i im pomagać choć wiem że mnie nikt nie pomoże jeśli nie zdążę ze swoimi obowiązkami. A cen do zmiany jest zawsze ok 500 szt, czasem więcej. Kto i kiedy ma to zrobić? Naprawdę można coś przeoczyć. My, kierownictwo, też jesteśmy tylko ludźmi, tak samo jak kasjerzy… Jeśli chodzi o promocje przy zakupach powyżej określonej kwoty, to nie my je wymyślam i naprawdę nie ma powodu żeby się na nas wyżywić na środku sklepu. Od tego jest centrala spółki, biuro obsługi klientów itd. Jeśli chodzi o regulamin dotyczący zwrotów i reklamacji, to nieprawda że jest on niedostępny. W każdej biedronce w Polsce regulamin ten znajduje się przy pierwszej kasie (duży żółty plakat), zapraszam do rozejrzenia się. Nasze wagi faktycznie nie są najlepiej skonstruowane i często się przestawia, wystarczy tylko przesunąć szybkę od skanerowagi podczas skanowania czy przesuwania ciężkich towarów i już źle waży, zawsze uczula na to swoją załogę i dzień na kasie zaczynamy od sprawdzania wag (kasjerka z 1 kasy sprawdza wszystkie pozostałe), później również jest to weryfikowane. Tak jest w moim sklepie. Do reklamacji podchodzimy indywidualnie, ponieważ klienci też są różni i nie zliczyć nawet ile razy to ja zostałam przez nich oszukana. Ponadto bardzo częstym przypadkiem jest mylne odczytywanie cen, zamiast nad produktem klient szuka ceny pod itp. Nie każdy klient musi to wiedzieć ale przecież wystarczy odrobina chęci i przeczytanie opisu a nie tylko ceny na etykiecie. Jeśli chodzi o brak chęci to mam taki przykład: robię zamówienie na sali sprzedaży kolektorem (ręczny skaner) podchodzi klient żebym sprawdziła mu cenę towaru stojącego obok (cena nad tym towarem wisi i jest aktualna). Trzy kroki od nas znajduje się czytnik dla klientów ale klient woli u mnie bo „szybciej”… więc wychodzę z zamówienia, uruchamiam tryb etykiety i sprawdzam, chwilę to trwa i na koniec słyszę że celowo się tak guzdram…. ręce opadają czasami. Myślę że odrobina szacunku do czyjejś pracy nikomu jeszcze nie zaszkodziła i może czas najwyższy aby pomyśleć o nas jak o ludziach a nie maszynach w zielono niebieskich ściereczką którymi można „pojechać po glebie” tak dla zasady….

        • Dziękuję Lusiu za komentarz osoby, która znajduje się, z racji zajmowanego stanowiska, po drugiej stronie. Cenne i ważne są Twoje argumenty. Na pewno jest w Twojej wypowiedzi dużo prawdy, która broni Wasze środowisko. Zgadzam się z tym, że sieć eksploatuje swoich pracowników do granic wytrzymałości. Ograniczony personel w każdej placówce, nie jest w stanie zapanować nad wszystkim. Stąd zapewne wiele nieprawidłowości. Przyznasz jednak, że pomyłki zawsze są na niekorzyść klienta, nigdy dotąd kasa nie pomyliła się w drugą stronę. Czy to nie jest dziwne?
          Pozdrawiam serdecznie i życzę wiele zadowolenia z pracy. Tylko miłych relacji z personelem i klientami:)

  48. Biedronka/Warszawa/Sokołowska: w promocjach typu kup 3 lub 2 a będzie taniej notorycznie „kasa” nie nalicza tych cen promocyjnych (przykłady z ostatniego tygodnia: desery Fantazja, jogurty Activia, serki Danonki),a poza tym konia z rzędem, kto w ciągu minuty sprawdzi te rabaty na paragonie. Ostatnio dostałem wydruk z dodatkowym bonem rabatowym na 4,05 zł mimo, że po cenie promocyjnej było to 2,70 zł – tych produktów na standardowym paragonie oczywiście nie było. System drukowania tych rabatów jest skomplikowany i trzeba czasami sprawdzać z kalkulatorem. W tym tygodniu zrobiłem zakupy w Biedronce za około 110,-zł, a na paragonie około 20,-zł więcej. Oczywiście zwrócono mi te wszystkie błędnie naliczone kwoty z przeprosinami, ale już chodzę bardzo rzadko do Biedronki, przynajmniej 2-3 razy rzadziej, a jak kupuję „promocje” to zawsze dokładnie sprawdzam paragon. Ilu Klientów jest tak dokładnych w Biedronce jak ja ? A dodam, że zacząłem sprawdzać od niedawna, odkąd byłem świadkiem reklamacji innego Klienta; pozdrawiam

    • Dziękuję Marcinie za dodanie komentarza pod tekstem. Twój wpis potwierdza nasze ustalenia i reguły jakimi kieruje się Biedronka przy wprowadzaniu klientów w błąd. Mają wyrafinowane metody na okłamywanie nieświadomych kupujących. Bazują na tym, że tych ufających, w to co napisane, jest o wiele więcej niż takich jak my, świadomie robiących zakupy, sprawdzających paragon każdorazowo. Sam widzisz, że zawsze znajdzie się na kwicie z kasy błąd, i to w stronę, która niekorzystna jest dla klienta. Gdyby działanie kierownictwa było niezamierzone, ilość niewłaściwych transakcji powinna być równa: tych na korzyść sieci z tymi na dobro klienta. Niestety błędy ZAWSZE są skierowane w stronę sieci i jej dają nieuzasadnione profity, grabiąc przy okazji portfele kupujących.
      Dzisiaj robiłam zakupy w Biedronce. Wielka promocja nad brzoskwiniami paraguayo zachęciła mnie do ich nabycia. 3.49 za kilogram, to naprawdę dobra cena. Mimo, że trwa sezon truskawkowy włożyłam do siatki około 1 kilograma wspomnianych owoców. Oczywiście, że na paragonie nie wszystkie ceny były właściwe, a konkretnie jedna, czyli za brzoskwinie o 3.50 zawyżona. Chciałam owoce zwrócić, bo za 6.99 nie chciałam ich nabyć. Pani natychmiast wydała mi z kasy różnicę jaką pobrali niesłusznie. Problem w tym, że pozostali klienci na pewno płacili zawyżoną cenę, bo nie przyszło im do głowy żeby sprawdzić paragon. Na kilkanaście osób, które kasjerka obsługiwała przede mną żadna nie wzięła paragonu.Tak jest zawsze kiedy robię zakupy w Biedronce.
      Pozdrawiam Marcinie serdecznie:)

  49. Witam Jakiś czas temu byłem świadkiem takiego zdarzenia.Starsza pani zjadła w sklepie biedronki 2 cukierki.Została zatrzymana prawdopodobnie przez jakąś dodatkową ochronę bo pan który zawsze pilnuje spacerował zupełnie gdzie indziej.Zabrano panią na zaplecze i ku mojemu zdziwieniu wezwano policję.Wiem nie powinna tego robić ale nie lepiej trzeba było skasować od pani pieniążki za cukierki i postraszyć.Wszystko działo się dosyć szybko a ja miałem dosyć duże zakupy do zrobienia i akurat wychodząc ze sklepu natrafiłem jeszcze tą panią.Dowiedziałem się że policjanci powiedzieli jej że jak już przyjechali to muszą dać mandat i będzie to najniższy 20 zł.Jestem klientem biedronki już bardzo długi czas i robię dużo zakupów dla firmy.Powiem tak większość błędów faktycznie wynika z braku personelu ale nie wszystkie.Nie wiem na czym to polega ale wiele przekrętów jest robionych specjalnie a najlepszym tego przykładem jest to że zawsze są pomyłki na niekorzyść klienta.Jestem ciekaw co by się stało gdyby wezwać policję jeśli zostanie się oszukanym przez sklep.Prawo powinno działać w dwie strony.Myślę że gdyby dostali parę razy mandaty to tych błędów nagle zrobiło by się o wiele mniej a tak są bezkarni.Pozdrawiam

    • Ciekawa teza Jacku. Klientów wolno oszukiwać, straszyć policją, ochroną, wlepiać mandaty. Kto z kolei ma bronić nas, kiedy zawyża się rachunki, wystawia nieprawdziwe ceny, kasuje więcej niż się należy? Może powinniśmy też wołać stróżów prawa?
      Pozdrawiam serdecznie:)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.